Dostanie się do nieba jest często podawane jako powód, dla którego powinniśmy być dobrzy. Niestety, niebo jest często przedstawiane jako miejsce puszystych obłoków i małych aniołków grających na harfach. Właściwie, moje własne wyobrażenie o niebie, gdy dorastałem, zostało w dużej mierze ukształtowane przez takie popularne przedstawienia, których uosobieniem był film „ Najmniejszy aniołek” . W świetle tych przedstawień nic dziwnego, że niebo nie jest szczególnie atrakcyjne dla wielu ludzi. Nawet jeśli nie wyobrażamy sobie puszystych obłoków, prawdopodobnie myślimy o życiu wiecznym jako o kontynuacji tego życia, na zawsze; ale oczywiście bez wszystkich złych rzeczy, które towarzyszą nam w codziennym życiu.
To doskonała pogańska wersja nieba, niczym greckie Pola Elizejskie czy nordyckie Sale Walhalli. Ale jeśli niebo to po prostu to, co najlepsze w tym życiu na zawsze, to nic więcej niż odroczony hedonizm. Czy po prostu staramy się być grzeczni teraz przez chwilę, aby móc robić, co chcemy, przez całą wieczność? Bóg obiecuje nam, że niebo to o wiele więcej.
W Biblii niebo wydaje się dziwne. Czytamy opis Boga jako siedzącego na tronie, który „wyglądem przypomina jaspis i karneol, a wokoło tronu jest tęcza, która z wyglądu przypomina szmaragd” (Ap 4,3). Ponadto „przed tronem jest coś w rodzaju morza szklanego, podobnego do kryształu” (Ap 4,6). Jezus jest przedstawiony jako „Baranek stojący jak zabity, mający siedem rogów i siedmioro oczu” (Ap 5,6); inni mieszkańcy nieba to „istoty żywe, każda z nich ma sześć skrzydeł, [które] są pełne oczu dookoła i wewnątrz” (Ap 4,8). Wszystkie opisy nieba są surrealistyczne, ponieważ próbują nam opowiedzieć o czymś, czego jeszcze nie rozumiemy. „Ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, co Bóg przygotował tym, którzy Go miłują” (1 Kor 2,9). Niebo nie jest warte zachodu, jeśli jest czymś, co już rozumiemy. Niebo to coś więcej. To więcej niż najlepsze, czego kiedykolwiek doświadczyliśmy. To więcej niż najlepsze, co sobie wyobrażaliśmy.
Wieczny odpoczynek, o którym tak często mówimy, to coś więcej niż wieczny leniwy dzień w łóżku. Takie dni są przyjemne, bo dają wytchnienie od trosk świata, ale szybko byśmy się nimi znudzili. Życie w niebie to aktywny odpoczynek. To połączenie spokoju tego leniwego dnia w łóżku z ekscytacją, która przychodzi po ciężkiej walce. Odpoczynek i aktywność paradoksalnie współistnieją, ponieważ w żaden sposób nie przeszkadza nam aktywność, w której uczestniczymy.
Mój ulubiony opis nieba pochodzi z duchowej medytacji o. Waltera Farrella, OP, nad Sumą, zatytułowaną „ Mój sposób życia” : „Nawet w samym niebie, gdzie będziemy mieli niczym niezakłócony widok na boskość, nasza wiedza będzie radośnie niepełna, zatrzymując się tak daleko od wyczerpania tego, co niewyrażalne, jak to, co skończone, zatrzymuje się przed nieskończonością; przez całą wieczność zawsze będzie dla nas więcej do poznania o Bogu”.
Niebo będzie wiecznością chwil, w których każda będzie lepsza od poprzedniej. Nie będzie to eliminacja pragnienia głębszego poznania Boga, ale nieustanna satysfakcja z zaspokajania coraz głębszego pragnienia. Częścią tej stale pogłębiającej się wiedzy będzie stale pogłębiająca się świadomość tego, jak bardzo Bóg nas kocha. W miarę jak Bóg będzie się z nami dzielił przez wieczność, nasza przyjaźń z Nim będzie się pogłębiać .
Źródło:
Brat Bartholomew Calvano,OP - uzyskał licencjat z biologii molekularnej i biochemii/matematyki/informatyki na Uniwersytecie Rutgers. Przez dwa lata współpracował z Bractwem Nadziei, pomagając w duszpasterstwie akademickim na Uniwersytecie Northeastern w Bostonie, zanim wstąpił do Zakonu Kaznodziejskiego w 2015 roku.
Modlitwa
Panie Jezu, dziękuję Ci, że niebo nie jest tylko „wiecznym leniwym dniem”,
lecz żywą, pełną radości przyjaźnią z Tobą.
lecz żywą, pełną radości przyjaźnią z Tobą.
Naucz mnie pragnąć nieba nie dla odpoczynku od trosk,
lecz dla Ciebie samego – dla coraz głębszego poznawania Ciebie,
dla radości, która nigdy się nie kończy,
dla miłości, która będzie rosła przez całą wieczność.
lecz dla Ciebie samego – dla coraz głębszego poznawania Ciebie,
dla radości, która nigdy się nie kończy,
dla miłości, która będzie rosła przez całą wieczność.
Niech moje serce już tu, na ziemi,
uczy się tego nieba –
przez małe „tak” na Twoją wolę,
przez radość z Twojej obecności,
przez pragnienie bycia bliżej Ciebie.
uczy się tego nieba –
przez małe „tak” na Twoją wolę,
przez radość z Twojej obecności,
przez pragnienie bycia bliżej Ciebie.
Maryjo, Matko nadziei,
wstawiaj się za nami,
byśmy nie lękali się nieba,
lecz z ufnością i tęsknotą szli ku niemu.
wstawiaj się za nami,
byśmy nie lękali się nieba,
lecz z ufnością i tęsknotą szli ku niemu.
Amen.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Dziękuję, że jesteś tutaj ze mną...
Niech ta chwila ze sztuką i słowem przyniesie Ci pokój. Jeśli ten wpis poruszył Twoje serce, podziel się swoją myślą w komentarzu – każde Twoje słowo jest dla mnie cennym darem.
Z modlitwą i światłem, Teresa
<><><><><><><><><><><><>
⚓ Moja blogowa flotylla:
💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z leniwą veną. tutaj
✨ W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj
🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj
⛵ Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz