Translate

czwartek, 2 lipca 2026

DON BOSCO: DUCH, NAJŚWIETSZY SAKRAMENT I DIABEŁ


Ks. Don Bosco

  To, co nadprzyrodzone, jest bardziej realne, a zarazem bardziej złożone, niż każe nam wierzyć dzisiejsza kultura materialistyczna. Dla takiego czysto świeckiego myślenia poniższa opowieść ujawnia, że ​​w niebie i na ziemi jest więcej rzeczy… Niż śniło się waszej filozofii . Co prawda, rada, która z niej wynika, może brzmieć dziwnie dla współczesnych uszu i panującej ideologii, jednak nie zamierzam za to przepraszać, ponieważ jest to zarówno ostrzeżenie, jak i, na szczęście, lekarstwo, a wręcz ochrona przed tym, co chce nam zaszkodzić. Dobrze by było, gdybyśmy jej posłuchali.

  Nasza opowieść zaczyna się we Włoszech, w 1839 roku, od dźwięku dzwonu, gdy młody seminarzysta został pochowany. Gdy ziemia zaczęła zasypywać trumnę, zgromadzeni powoli się rozchodzili.


  Jednym z obecnych, oprócz przyjaciela zmarłego, był również kleryk. I to właśnie do tego miejsca formacji skierował się z powrotem, gdy tylko zaczęły zapadać pierwsze oznaki zmierzchu. W tej samej chwili jego myśli powróciły do ​​osobliwej rozmowy sprzed kilku miesięcy, tej z niedawno pochowanym klerykiem, a następnie do jeszcze dziwniejszego paktu, jaki zawarł…

  Obaj byli bliskimi przyjaciółmi. Obaj głęboko wierzący, pod koniec tej osobliwej rozmowy uzgodnili, że ten, który z nich umrze pierwszy, wróci z grobu i opowie drugiemu o tym, co się stało. Być może wynikało to z pobożności, a raczej z chłopięcego żartu, ponieważ żadne z nich nie spodziewało się śmierci przez dłuższy czas. Wkrótce potem jedno z nich rzeczywiście umarło.

  Nazywał się Louis Comollo; był słabszy z nich dwojga, ale mimo to jego śmierć była nieoczekiwana. Jego przyjaciel był równie zszokowany, jak całe seminarium. Opłakiwał tę stratę inaczej, bo z poczuciem oczekiwania.

  Siedząc podczas kolejnej mszy żałobnej, czekał, nasłuchiwał, wypatrywał znaku – jakiegokolwiek znaku – ale żaden się nie pojawił. Nic. I tak, w ten żałobny dzień, gdy śmiertelne szczątki jego przyjaciela w końcu spoczęły, wszystko zdawało się na zawsze spowite nieprzeniknioną ciszą.

  W końcu tej nocy żałobnik powrócił do seminarium we włoskim miasteczku Cheri, niedaleko Turynu. Było późno, ale jego myśli były dalekie od snu. Jego sypialnia była sypialnią, którą dzielił z innymi seminarzystami; wszyscy spali już twardo. Nie mógł jednak do nich dołączyć. Zamiast tego miał usiąść na brzegu łóżka, z umysłem niezwykle napiętym, wciąż rozmyślając o tym, co wydarzyło się tego dnia; właśnie wtedy, gdy zegary wybiły północ, wszystko się zaczęło…


   Brzmiało to jak głuchy odgłos, dochodzący z końca korytarza biegnącego obok dormitorium. Na razie nic nie było widać; słychać było tylko upiorny dźwięk, który narastał, a wraz z nim stawał się coraz wyraźniejszy. Młody mężczyzna, teraz czujny na wszystko wokół, siedział i nasłuchiwał.

  Dźwięk trwał. Narastał w intensywności, teraz niczym brzęk łańcucha, w miarę jak zdawał się zbliżać. Zbliżał się jeszcze bardziej, a jego wibracje odbijały się od ścian i sufitów dookoła: dziwne echa niczym tętent wielu koni, niczym pchnięcie lokomotywy. Niezdolny do ruchu, niepewny, co się dzieje, młody mężczyzna siedział sparaliżowany strachem. Okazało się, że nie był w tym odosobniony. Całe dormitorium już się obudziło. W mroku zmierzchu tej długiej komnaty, około 20 młodzieńców było teraz całkowicie rozbudzonych, niezdolnych lub nie chcących wypowiedzieć ani jednego słowa, lecz zamiast tego leżeli w ciemności, oczekując czegoś, czego sam dźwięk napełniał ich serca grozą. Ostatni dźwięk zapamiętany tamtej nocy miał być podobny do wystrzału armatniego i wtedy drzwi dormitorium otworzyły się gwałtownie.

  To, co weszło do pokoju, nie było osobą ani nawet rozpoznawalnym kształtem, lecz raczej światłem. Wraz z jego pojawieniem się dźwięki, które mu towarzyszyły, ucichły, jakby kontrolowane przez tę widmową poświatę, po czym zaczęły zmieniać kolor na oczach oszołomionych obserwatorów. Wtedy zjawa przemówiła. Wykrzykując imię młodego mężczyzny, który wcześniej wrócił znad grobu, ryknęła: „ Jestem uratowany”.

  I wtedy dźwięki zaczęły się znowu rozbrzmiewać, głośniejsze, bardziej przerażające niż wcześniej. Światło również stawało się coraz jaśniejsze, zanim oświetliło całą komnatę. Hałas odbijał się echem od ścian z taką intensywnością, że obecni bali się, że sam budynek zaraz się zawali. Potem, równie szybko i niespodziewanie, jak się zaczął, ucichł.

  Dla wielu z obecnych okazało się to zbyt trudne. Niektórzy zerwali się z łóżek i uciekli z dormitorium, ale nie młody mężczyzna, który wciąż siedział na łóżku. Podczas gdy inni mieli przerażenie na twarzach, jego twarz wyrażała teraz zamyślenie, gdy zaczynał pojmować, co się stało. Ta widmowa obecność to nikt inny, jak jego przyjaciel, Comollo. Dotrzymał ich umowy. I tym samym oznajmił, gdzie wkroczył po śmierci. Młody mężczyzna spojrzał na otaczających go ludzi i próbował ich uspokoić, mówiąc swoim towarzyszom, że to, czego byli świadkami, nie jest powodem do strachu, lecz do radości.

  Opis tamtej nocy sugeruje, że słowa młodego człowieka padły na jałową ziemię, jednak tak wielka była panika wywołana ich wcześniejszą wizytą, że w rezultacie większość jego towarzyszy pozostała w skupieniu aż do świtu. Ta sama relacja kontynuuje, że w seminarium przez długi czas nie było innego tematu do rozmów poza wydarzeniami tej niewątpliwie niezwykłej nocy.

  Jeśli chodzi o prawdziwość zajścia, nie mam powodu wątpić w żaden aspekt tej historii, biorąc pod uwagę, że jej narratorem i bohaterem, żyjącym wówczas uczestnikiem omawianego paktu, nie był nikt inny, jak tylko człowiek, który później stał się znany światu jako Don Bosco.

  W odniesieniu do równie realnej, choć bardziej niebezpiecznej, nadprzyrodzonej istoty, ten sam święty udzielił kilku praktycznych rad:

  Słuchajcie: są dwie rzeczy, których diabeł śmiertelnie się boi: żarliwe Komunie Święte i częste nawiedzanie Najświętszego Sakramentu.

„Chcesz wielu łask? Odwiedzaj Go często.

Czy chcesz, żeby ci dał tylko kilka? Odwiedzaj Go, ale rzadko.

Chcesz, żeby diabeł cię zaatakował? Rzadko odwiedzaj Najświętszy Sakrament.

Chcesz, żeby diabeł od ciebie uciekł? Odwiedzaj Jezusa często.

Chcesz pokonać diabła? Schroń się u stóp Jezusa.

Chcesz dać się pokonać diabłu? Zrezygnuj z odwiedzania Jezusa.

Odwiedzanie Jezusa w Najświętszym Sakramencie jest niezbędne… jeśli chcesz pokonać diabła.

Dlatego często odwiedzajcie Jezusa.

Jeśli to zrobisz, diabeł nigdy cię nie przemoże.

W świetle rady Księdza Bosko, być może dzisiaj podejmujemy szczególny wysiłek, aby nawiedzić Tego, który czeka na nas w Najświętszym Sakramencie, i przez to udaremnić to, co dla nas wszystkich nieustannie czyha.



MODLITWA

Księże Bosko,

Uproś nam u Ojca w niebie
łaskę pogodnej i pełnej miłości postawy na co dzień.
Pragniemy, tak jak Ty, nasze życie powierzać Stwórcy.
Wierzymy, że w Jego dłoniach,
doskonałego Garncarza,
nasz wysiłek i zaangażowanie nabiorą pięknych
i niepowtarzalnych kształtów
na Jego chwałę i dla pożytku człowieka.
Prowadź nas drogami twojego Mistrza,
naszego Dobrego Pasterza,
abyśmy i my potrafili odnaleźć nasze powołanie
we wspólnocie Kościoła
i mogli razem uczestniczyć w Uczcie Zbawiciela
na końcu czasów. Amen.

O autorze artykułu:

KV Turley to mieszkający w Londynie pisarz, dziennikarz i filmowiec, a także gospodarz podcastów, audycji radiowych i telewizyjnych. Jego teksty regularnie ukazują się w publikacjach po obu stronach Atlantyku. Jest brytyjskim korespondentem National Catholic Register oraz stałym współpracownikiem stacji EWTN.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Dziękuję, że jesteś tutaj ze mną...
Niech ta chwila ze sztuką i słowem przyniesie Ci pokój. Jeśli ten wpis poruszył Twoje serce, podziel się swoją myślą w komentarzu – każde Twoje słowo jest dla mnie cennym darem.
Z modlitwą i światłem, Teresa

<><><><><><><><><><><><>

Moja blogowa flotylla:

💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z leniwą veną. tutaj

W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj

🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj

Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj

 "Widzę, czuję, wiem i poszukuję" - blog zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki " link tutaj 





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz