Translate

środa, 1 lipca 2026

ŚWIĘTA MARIA EGIPCJANKA - NIEOCZEKIWANA ŚWIĘTA


Św. Maria Egipcjanka by Jose de Ribera

   Przed nawróceniem święta Maria Egipcjanka była, jak zauważył dziś Szymon faryzeusz o kobiecie z miasta, „grzesznicą”. Choć często uważa się ją za prostytutkę, jej grzechem nie była prostytucja, lecz rozpusta. Święty Sofroniusz mówi, że nie pobierała opłat od swoich licznych partnerów seksualnych, lecz utrzymywała się z żebractwa i przędzenia lnu. Była, jak wielu z nas w tej hiperseksualizowanej kulturze, pochłonięta i napędzana „nienasyconą i niepohamowaną namiętnością” pożądania.

   Udała się do Jerozolimy w gronie pielgrzymów, ale jej celem nie była pielgrzymka. Udała się raczej w dużej grupie, by uwieść wielu partnerów. Niektórzy mogliby się zastanawiać, jak taka grzesznica mogła w ogóle pomyśleć o wejściu do świętego miasta i jego świętych miejsc.

   Ale przypomnijcie sobie grzeszną kobietę z miasta w domu Szymona (Łk 7,36-38). Podchodzi prosto do Jezusa i płacząc, zrasza Jego stopy łzami i ociera je włosami, całuje i namaszcza. Choć jest grzesznicą, dotyka Jezusa. A Jezus, który jest kimś więcej niż prorokiem, wie, że zgrzeszyła, a jednak pozwala jej się dotknąć.

   Z drugiej strony, gdy Maria Egipcjanka, która również była grzesznicą, próbuje wejść do domu Jezusa – to jest do Jego Grobu Świętego w Jerozolimie, do Kościoła Zmartwychwstania – zostaje powstrzymana przez niewidzialną siłę duchową.

   Dlaczego? Jaka jest różnica między tymi dwiema grzesznymi kobietami? Dlaczego Jezus pozwala jednej dotknąć się i pocałować, a drugiej nie pozwala nawet wejść do domu? Jest między nimi tylko jedna różnica – skrucha. Kobieta z miasta w domu faryzeusza jest skruszona. Płacze. I kocha. Nie przestaje całować stóp Jezusa. A zatem wszystkie jej liczne grzechy są odpuszczone, bo bardzo kocha (Łk 7,47).

   Tymczasem Maria Egipcjanka próbuje wejść do świętego miejsca Pana, wciąż nie okazując skruchy. Udaje się do tego świętego grobu nie po to, by namaścić ciało Pana, lecz by szukać kolejnych partnerów dla swojej żądzy. Niewidzialna blokada, której doświadcza, jest w istocie silnym lekarstwem. Nie chodzi, jak sądzę, jedynie o oddzielenie świętego od nieświętego lub czystego od nieczystego, ale o to, jak sądzę, by ujawnić jej jej sytuację i doprowadzić do pokuty.

   I, z wdziękiem, ma to taki skutek. Widząc na zewnątrz cerkwi ikonę innej Marii – to jest Bogurodzicy – ​​rzeczywiście żałuje. Płacze i lamentuje, jak kobieta z miasta w domu faryzeusza. I dowiaduje się, że prawdziwa miłość do Pana przewyższa wszelkie samozadowolenie osiągnięte przez oddawanie się namiętności. Próbując ponownie, w swoim nowym stanie pokuty, wejść do Cerkwi Zmartwychwstania, nie znajduje żadnej siły, która by ją powstrzymywała. I wchodzi, i tam całuje Krzyż Święty, tak jak kobieta z miasta całowała stopy Jezusa. Ta, której wiele zostało odpuszczone, wiele miłuje.

   Cóż mogliby pomyśleć o niej w tej chwili jej współpielgrzymi? Widząc tę ​​kobietę, o której wiedzieli, że jest wśród nich specjalnie po to, by uwieść ich członków, a teraz wchodzącą do Grobu Pańskiego płacząc i całując Święty Krzyż, co mogliby pomyśleć? Kiedy Szymon zobaczył grzesznicę wchodzącą do jego domu i całującą stopy Jezusa, pomyślał: „Gdyby ten człowiek był prorokiem, wiedziałby, kim i jaka to kobieta, która Go dotyka, bo jest grzesznicą”. Gdyby współpielgrzymi Maryi byli prawdziwymi naśladowcami Chrystusa, radowaliby się z jej skruchy. Lecz jeśli byli jak niektórzy z nas, to prawdopodobnie mieli myśli podobne do Szymona. Mogli pomyśleć: „Kim jest ta kobieta, która całuje Święty Krzyż? Nie objęła krzyża swoim rozwiązłym życiem”. Mogli ją osądzać i uznać jej obecność wśród nich w tym miejscu o tej porze za niestosowną.

   Mam nadzieję, że nie. Ale gdyby tak było, jedyny prawdziwy sędzia znał ich myśli. A jeśli my myślimy w ten sposób o tych, którzy są wśród nas, On również o tym wie i o tym usłyszymy. Skupmy się na własnych grzechach, a nie na grzechach tych, którzy nas otaczają.

   Bo rzeczy często nie są takie, jakimi się wydają. Osoba, która wydaje nam się wielkim grzesznikiem, może w rzeczywistości być zalana świętą łaską przebaczenia poprzez pokutę.

   Tak było w przypadku Marii Egipcjanki. Wydawała się wciąż wielką grzesznicą, ale tak naprawdę jej uwielbienie przez łaskę, przez życie Boga, już się rozpoczęło. Udała się natychmiast po tym, jak otworzyły się jej oczy na świętą tajemnicę pokuty, otrzymała odpuszczenie grzechów i przyjęła Komunię Świętą. To jest właściwy, zwyczajny i kościelny sposób na ponowne rozpoczęcie życia w Chrystusie po grzechu. Kiedy upadamy, powstajemy. Kiedy grzeszymy, pokutujemy i na nowo wchodzimy w komunię z Panem poprzez tajemnice Kościoła.

   Ale potem Maria zrobiła coś mniej zwyczajnego, mniej zwyczajnego, a nawet mniej kościelnego według niektórych standardów. Następnego ranka przekroczyła rzekę Jordan, a następnie spędziła resztę swojego życia – 47 lat – na pustyni jako pustelnik. Mówię, że jest to mniej kościelny sposób życia, ponieważ, po pierwsze, jest niezwykle osobliwe, aby ktoś został bezpośrednio powołany do życia pustelniczego – to znaczy, aby żył samotnie jako pustelnik – bez wcześniejszego prowadzenia przez długi czas życia cenobitycznego we wspólnocie. (Chociaż istnieją inne przykłady tego – szczególnie we wczesnym monastycyzmie – takie jak św. Antoni Wielki). A potem, nawet wśród pustelników, osobliwe jest przeżywanie większości życia pozbawionego świętych tajemnic, zwłaszcza Eucharystii. A jednak, jak mówią, właśnie to uczyniła Święta Maria Egipcjanka. Po tej pierwszej świętej pokucie i komunii udała się na pustynię i nigdy więcej nie przystąpiła do komunii, aż do dnia, w którym zmarła wiele lat później.

   Rok przed śmiercią, święty Zosima, kapłan , natknął się na nią na pustyni. Była tak schorowana po wielu latach ascetycznych praktyk, że z daleka początkowo nie był pewien, czy jest człowiekiem. Opowiedziała mu historię swojego życia i poprosiła, aby przyniósł jej Komunię Świętą w następnym roku, w Wielki Czwartek, co uczynił nad brzegiem Jordanu – w tym samym miejscu, w którym poprzednio przyjęła Komunię. Kiedy przyszła, by przyjąć od niego Komunię Świętą, szła po wodach Jordanu, by się z nim spotkać.

   Oto kobieta, która przeczy wszelkim naszym kościelnym oczekiwaniom. Żyje z dala od nabożeństw, a nawet od częstego przyjmowania Komunii świętej, a mimo to prowadzi życie wypełnione łaską i wiarą. Nie polecam, abyśmy wszyscy naśladowali Marię Egipcjankę w jej sposobie życia. Święty Jan Klimak  ostrzega nas przecież, że unikanie nabożeństw jest pewnym znakiem uśmiercenia duszy. Myślę jednak, że możemy uznać Maryję za dowód na to, że Bóg może i działa według swojej woli. Nie jest ograniczony nami ani naszymi oczekiwaniami. To nie my ograniczamy Jego łaskę.

   Warto pamiętać o spostrzeżeniu Jana Klimaka, gdy kusi nas unikanie nabożeństw. Myślę jednak, że Maria Egipcjanka jest dla nas cudowna, gdy kusi nas osądzanie innych za to, jak – jak nam się wydaje – żyją lub nie żyją życiem chrześcijańskim. Niekoniecznie widzimy ich życie w Chrystusie ani dokąd Bóg ich prowadzi. Nie wiemy, jakie modlitwy modlą się w swoich komnatach, ani nie widzimy ich praktyk ascetycznych. Czasami jest ktoś, kogo Pan kocha na swój własny sposób i z własnych powodów – niech będzie błogosławione imię Pańskie.

Źródło:
O. John RP Russell




MODLITWA

Święta Mario Egipcjanko, prowadź mnie drogą nawrócenia i ucz ufać mocy Bożego miłosierdzia. Módl się za mną i wypraszaj mi łaskę czystego serca. 
Amen.


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Dziękuję, że jesteś tutaj ze mną...
Niech ta chwila ze sztuką i słowem przyniesie Ci pokój. Jeśli ten wpis poruszył Twoje serce, podziel się swoją myślą w komentarzu – każde Twoje słowo jest dla mnie cennym darem.
Z modlitwą i światłem, Teresa

<><><><><><><><><><><><>

Moja blogowa flotylla:

💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z leniwą veną. tutaj

W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj

🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj

Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj

 "Widzę, czuję, wiem i poszukuję" - blog zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki " link tutaj 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz