Translate

wtorek, 30 czerwca 2026

ŚWIETY JUDA TADEUSZ - PATRON NADZIEI TAM, GDZIE PO LUDZKU JEJ BRAKUJE




   Święty Juda ma jeden werset w Ewangelii św. Jana. Podczas Ostatniej Wieczerzy zapytał Jezusa: „Panie, dlaczego nam się objawisz, a nie światu?” (J 14,22). Następnie Pan Jezus powiedział, że każdy, kto Go kocha, będzie wierny Jego słowu, a w zamian Jego Ojciec Niebieski umiłuje go i razem poślą Ducha Świętego.

  List Judy jest podobny do Drugiego Listu Piotra. Niektórzy uczeni datują go na około 70 r. n.e. Św. Juda zachęca wspólnotę do „zaciętej walki o wiarę” i ostrzega przed fałszywymi nauczycielami. Wzywa pierwszych wiernych: „Umacniajcie się w waszej świętej wierze przez modlitwę w Duchu Świętym. Trwajcie w miłości Bożej i przyjmijcie miłosierdzie naszego Pana Jezusa Chrystusa, które prowadzi do życia wiecznego. Tych, którzy są w błędzie, poprawcie; innych musicie ratować, wyrywając ich z ognia” (20-22).

  Tradycja głosi, że po zmartwychwstaniu św. Juda Tadeusz odzyskał całun grobowy naszego Pana, który wielu uważa za Całun Turyński. Ostatecznie zabrał go do Edessy w dzisiejszej Turcji.

  Stamtąd udał się na teren Armenii. Obrządek ormiański wywodzi się od św. Judy Tadeusza.

  Święty Juda głosił następnie Ewangelię w Mezopotamii, gdzie dołączył do niego św. Szymon. Stamtąd prowadzili działalność misyjną w Persji, gdzie ponieśli śmierć męczeńską. Święty Juda został zatłuczony na śmierć pałką; św. Szymon został pocięty piłą. Ich święto przypada 28 października.

  Dlaczego więc św. Juda Tadeusz jest patronem spraw beznadziejnych? 



   Tradycyjny powód jest dość prosty: kiedy słyszy się imię Judasz (po łacinie i grecku), a nawet Juda (po angielsku), natychmiast przychodzi na myśl Judasz Iskariota, który zdradził naszego Pana. Dlatego trzeba było być zdesperowanym, by wzywać jego imienia. Będąc tak rzadko wzywanym i czczonym, św. Juda jest gotowy i czeka na wysłuchanie modlitw tych, którzy go wzywają. Jak na ironię, to prawdopodobnie apostoł, którego najczęściej wzywa się w modlitwach i którego najczęściej upamiętniają kościoły figurami lub innymi dziełami sztuki.



MODLITWA DO ŚW. JUDY


   Św. Judo Tadeuszu, spokrewniony z Jezusem Chrystusem i Matką Najświętszą, wybrany do godności apostolskiej, proszę cię przez te przywileje i przez chwałę Twoją, jaką otrzymałeś za trudy apostolskie i męczeństwa, uproś mi u Boga łaskę, której tak gorąco pragnę. 
Tobie Bóg oddaje w opiekę wszystkich zostających w beznadziejnym położeniu, abyś im przez swe orędownictwo przychodził z pomocą. Wejrzyj przeto i na mnie, uproś mi zmiłowanie Boże, bym wielbił zawsze miłosierdzie Pańskie nade mną, bym w swej nadziei nie był zawstydzony.
P. Św. Judo Tadeuszu, orędowniku w sprawach beznadziejnych.
W. Uproś mi zmiłowanie Boże. 
Amen.




~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Dziękuję, że jesteś tutaj ze mną...
Niech ta chwila ze sztuką i słowem przyniesie Ci pokój. Jeśli ten wpis poruszył Twoje serce, podziel się swoją myślą w komentarzu – każde Twoje słowo jest dla mnie cennym darem.
Z modlitwą i światłem, Teresa

<><><><><><><><><><><><>

Moja blogowa flotylla:

💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z leniwą veną. tutaj

W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj

🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj

Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj

 "Widzę, czuję, wiem i poszukuję" - blog zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki " link tutaj 

poniedziałek, 29 czerwca 2026

ŚWIETA BARBARA, MĘCZENNICA, KTÓRA BYĆ MOŻE NIGDY NIE ISTNIAŁA


Św. Barbara by Szkoła sieneńska XVIIw.

   Święta  Barbara była czczona przez wielu w poprzednich wiekach, jej święto zostało usunięte z kalendarza liturgicznego w 1969 roku. Mimo to historia świętej Barbary przetrwała do dziś i prawdopodobnie pozostanie na zawsze.

Istnieje kilka wariantów historii Świętej Barbary. W zależności od narratora, można poznać więcej lub mniej szczegółów jej historii i okrucieństwa związanego z jej męczeństwem. Według większości opowieści Święta Barbara była córką króla Dioskura, pogańskiego króla, który nienawidził chrześcijan i zazdrośnie trzymał swoją jedyną córkę zamkniętą w wieży. Podczas uwięzienia Barbara została w jakiś sposób pochłonięta miłością do Boga. Wyrzekłszy się bogów swojego ojca, przyjęła chrześcijaństwo, a następnie odmówiła poślubienia mężczyzny, którego ojciec dla niej wybrał. Po odkryciu, że jego córka przyjęła chrześcijaństwo, Dioskur zabił ją w napadzie wściekłości. 

   W wersji historii, która krążyła w mojej rodzinie, chrześcijaństwo Świętej Barbary nie ujawnia się poprzez jej odmowę poślubienia innego. Ujawnia się to natomiast poprzez wzniesienie trzech okien w jej wieży na cześć trzech osób Trójcy Świętej. Jak wszystkie inne opowieści, ta kończy się męczeństwem Świętej Barbary. Jednak w przeciwieństwie do pierwszej wersji historii, w której wspominana jest ta kobieta, jej męczeństwo zaczyna się od zewnętrznego wyznania wiary, a nie od odmowy zawarcia małżeństwa.

    Historia świętej Barbary jest tak samo prawdziwa, jak historie niezliczonych chrześcijan, którzy zginęli za wiarę w ciągu ostatnich 2000 lat, i tak samo prawdziwa, jak męczeństwa, które wciąż następują. Podobnie jak święta Barbara, wielu chrześcijan zostało zamordowanych i nadal ginie za jawne wyrażanie swojej wiary. Choć chcielibyśmy wierzyć inaczej, męczeństwo nie jest przeszłością. Rozkwita ono nawet dzisiaj, dzięki naszej odmowie uznania prześladowań religijnych, które mają miejsce obecnie w różnych miejscach na świecie. Podczas gdy my siedzimy w wygodnych ławkach, narzekając na kompozycje kwiatowe, chrześcijanie nadal giną w zamachach bombowych na swoje kościoły . Podczas gdy my nieustannie narzekamy na długie kazania i wadliwe systemy nagłaśniające, Kościół wciąż zbiera imiona swoich męczenników z nadzieją, że katolicy pewnego dnia otrząsną się z samozadowolenia.

  Święta Barbara, jaką znamy, mogła nie istnieć. Jednak jej historia to historia każdego męczennika, który porzucił wygodę i bezpieczeństwo tego świata dla Boga i wiary. To historia przestraszonej, biednej i ciężarnej kobiety, która wybiera życie zamiast aborcji. To historia każdego, kto kiedykolwiek nawrócił się na katolicyzm w coraz bardziej antykatolickim świecie. To historia czystej nastolatki, która odrzuca rozwiązłość kultury szybkich numerków. To historia każdej bezpłodnej pary, która odrzuca pokusę zapłodnienia in vitro. To historia każdej osoby, która kiedykolwiek cierpiała z powodu swojej wiary. To historia każdej osoby, która kiedykolwiek znalazła się w pomieszczeniu pełnym przenikliwych spojrzeń, gdy broniła swojej wiary.

  Chociaż święto Świętej Barbary nie znajduje się już w kalendarzu liturgicznym, nadal będę ją czcić. Dla mnie symbolizuje ona niezliczonych chrześcijan, którzy poświęcili życie z miłości do wiary. Choć narzekam na własne cierpienia, 70 milionów męczeństw, które symbolizuje Święta Barbara, wystarcza mi, by dalej walczyć. Jak przypomina nam historia Świętej Barbary, jesteśmy powołani do walki i nigdy się nie poddajemy.

   Historia świętej Barbary wciąż przypomina nam, jak wiele poświęcili niektórzy nasi bracia i siostry, wybierając Boga ponad światem. Podobnie jak święta Barbara, powinniśmy śmiało wyrażać swoją wiarę, bez względu na konsekwencje. Co więcej, podobnie jak święta Barbara i niezliczeni męczennicy, których ona reprezentuje, nigdy nie powinniśmy się poddawać.


MODLITWA DO ŚWIĘTEJ BARBARY

Święta Barbaro, panno i męczennico, która tak bardzo ukochałaś niewinne życie, racz nam wyjednać u Oblubieńca Twego, Jezusa Chrystusa, czystość duszy i ciała.

Patronko konających, serdecznie cię prosimy, uproś nam w godzinę śmierci naszej doskonały żal za grzechy i głęboką ufność w miłosierdzie Boże. 
Niech bez pojednania się z Bogiem nie schodzimy z tego świata, ale rozgrzeszeni i pokrzepieni Ciałem i Krwią Jezusa Chrystusa otrzymamy ojcowskie przebaczenie i wiekuiste życie wśród Świętych w niebie. 
Amen.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Dziękuję, że jesteś tutaj ze mną...
Niech ta chwila ze sztuką i słowem przyniesie Ci pokój. Jeśli ten wpis poruszył Twoje serce, podziel się swoją myślą w komentarzu – każde Twoje słowo jest dla mnie cennym darem.
Z modlitwą i światłem, Teresa

<><><><><><><><><><><><>

Moja blogowa flotylla:

💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z leniwą veną. tutaj

W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj

🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj

Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj

 "Widzę, czuję, wiem i poszukuję" - blog zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki " link tutaj 



niedziela, 28 czerwca 2026

GDY BÓG ZATRZYMUJE RĘKĘ - O ZAUFANIU, KTÓRE PRZECHODZI PRZEZ CIEMNOŚĆ


Ofiara Izaaka by Cornelis de Vos


   Na obrazie flamandzkiego malarza Cornelis de Vos widzimy jeden z najbardziej poruszających momentów Starego Testamentu – chwilę, gdy Abraham unosi nóż nad swoim synem Izaakiem, a anioł powstrzymuje jego rękę. Dramatyczny gest, rozwiany czerwony płaszcz i napięcie widoczne na twarzach bohaterów sprawiają, że niemal słyszymy słowa wypowiedziane na górze Moria. Obraz ukazuje biblijną scenę z Księgi Rodzaju, w której Bóg wystawia na próbę wiarę Abrahama, lecz ostatecznie nie pozwala na złożenie ofiary z syna.

   Patrząc na tę scenę, łatwo postawić sobie pytanie: dlaczego Bóg dopuścił tak trudną próbę?

  W naszym życiu także zdarzają się chwile, kiedy wydaje się, że nie rozumiemy Bożych dróg. Modlimy się o rozwiązanie problemu, a odpowiedź nie przychodzi. Prosimy o zdrowie, pokój, ratunek dla bliskich, a zamiast natychmiastowej ulgi pojawia się jeszcze większa niepewność. W takich momentach możemy poczuć się jak Abraham idący na górę Moria – z sercem pełnym pytań, ale jednocześnie z decyzją, by zaufać.

   Historia Abrahama nie jest opowieścią o okrucieństwie Boga. Jest opowieścią o Bogu, który widzi dalej niż człowiek. W ostatniej chwili zatrzymuje rękę patriarchy i pokazuje, że nie pragnie śmierci, lecz wiary. Nie chce zniszczyć człowieka, ale nauczyć go całkowitego zawierzenia.

Warto zauważyć, że anioł nie pojawia się na początku drogi. Nie zatrzymuje Abrahama już przy wyjściu z domu. Przychodzi dopiero wtedy, gdy próba osiąga swój szczyt. Tak bywa również w naszym życiu. Czasem wydaje nam się, że Bóg milczy. Tymczasem On działa w czasie, którego jeszcze nie rozumiemy.

Może dziś stoisz wobec własnej góry Moria. Może niesiesz ciężar lęku, cierpienia lub niepewności. Spójrz na ten obraz i przypomnij sobie, że Bóg jest także Bogiem ostatniej chwili. Potrafi zatrzymać rękę bólu, otworzyć nowe drzwi i wskazać rozwiązanie tam, gdzie człowiek widzi już tylko koniec.

Nie zawsze zmienia okoliczności od razu. Zawsze jednak pozostaje wierny.


MODLITWA

Panie Boże,
gdy nie rozumiem Twoich dróg, naucz mnie ufać Tobie jak Abraham.
Gdy ogarnia mnie lęk, przypominaj mi, że jesteś blisko.
Daj mi serce gotowe słuchać Twojego głosu nawet pośród trudnych doświadczeń.
Zatrzymuj moje niepotrzebne obawy i prowadź mnie drogą pokoju.
Amen.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Dziękuję, że jesteś tutaj ze mną...
Niech ta chwila ze sztuką i słowem przyniesie Ci pokój. Jeśli ten wpis poruszył Twoje serce, podziel się swoją myślą w komentarzu – każde Twoje słowo jest dla mnie cennym darem.
Z modlitwą i światłem, Teresa

<><><><><><><><><><><><>

Moja blogowa flotylla:

💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z leniwą veną. tutaj

W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj

🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj

Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj

 "Widzę, czuję, wiem i poszukuję" - blog zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki " link tutaj 



sobota, 27 czerwca 2026

WSTAŃ, WEŻ SWOJE ŁOŻE I CHODŹ! DOTYK, KTÓRY PODNOSI Z KOLAN

Antony Van Dyck - Uzdrowienie paralityka

   W codziennym pędzie życia, zmagając się z własnymi słabościami, często czujemy się jak paralityk z Ewangelii – unieruchomieni przez lęk, grzech, bezsilność czy zranienia. Wybitny barokowy malarz, Anton van Dyck, na swoim przejmującym obrazie z około 1619 roku zamyka ten moment, w którym ludzka nędza spotyka się z Bożym miłosierdziem. 
Spojrzenie na to płótno to wejście w przestrzeń najgłębszego sacrum, gdzie cud dokonuje się w ciszy serca.

Dialog spojrzeń i dłoni
   Centralną postacią kompozycji jest Jezus Chrystus. Ubrany w czerwień i błękit – symbole bóstwa i człowieczeństwa – bije od Niego niezwykły spokój i majestat. Zwróćmy jednak uwagę na Jego dłonie. Prawa ręka spoczywa blisko chorego, ale to lewa, otwarta dłoń, skierowana ku dołowi, niesie najgłębszy przekaz. Jezus nie czyni spektakularnych gestów. On po prostu jest, oferując swoją obecność i łaskę jako darmowy dar. 

   Przed Nim klęczy paralityk. Jego ciało nosi ślady cierpienia, głowa owinięta jest białym bandażem, a w oczach maluje się mieszanina niedowierzania, bólu i rodzącej się nadziei. Patrzy prosto w oczy Mistrza z Nazaretu. W tym spojrzeniu nie ma już miejsca na ukrywanie czegokolwiek. Jest tam całkowite obnażenie swojej bezsilności.

Więcej niż uzdrowienie ciała
   Ewangelia przypomina nam, że zanim Jezus uzdrowił ciało paralityka, najpierw rzekł do niego: „Odpuszczają ci się twoje grzechy”. Van Dyck doskonale rozumiał tę hierarchię cudów. Prawdziwy paraliż to ten, który dotyka naszej duszy – gdy tracimy wiarę, gdy zamykamy się na miłość, gdy poczucie winy nie pozwala nam zrobić kroku w przód. 
Chrystus na obrazie zdaje się mówić: „Widzę twój ból, ale widzę też twoją godność”. On nie potępia człowieka za to, że upadł lub że nie ma siły wstać. On przychodzi, by zerwać więzy duchowego paraliżu i wyprowadzić nas z mroku beznadziei do światła wolności. 

Zaproszenie do zaufania
   Za plecami Jezusa stoi apostoł, który z powagą przygląda się tej scenie. Jego obecność przypomina nam, że my również jesteśmy świadkami Bożego działania w świecie. Czasem to my mamy być tymi, którzy przyniosą drugiego człowieka przed oblicze Boga na noszach naszej modlitwy i empatii. 
Zatrzymajmy się dzisiaj przy tym obrazie. Pozwólmy, by Chrystus spojrzał w nasze oczy i dotknął tych miejsc w naszym sercu, które od lat pozostają bezwładne.


Modlitwa o uzdrowienie z duchowego paraliżu

  Panie Jezu Chryste, stoję przed Tobą jak paralityk z dzisiejszego obrazu – zmęczony, bezsilny i unieruchomiony przez moje własne słabości, lęki i grzechy. Ty znasz każdy mój ból i każdy niewidoczny dla świata paraliż mojego serca.

  Proszę Cię, wyciągnij ku mnie swoją miłosierną dłoń. Dotknij moich myśli, abym przestał wątpić w Twoją dobroć. Dotknij moich ran, by przestały boleć, i odpuść mi moje winy, które ciążą mi jak najtrudniejsze brzemię. 

  Wlej w moje serce odwagę, bym usłyszał w głębi duszy Twoje potężne słowa: „Wstań, weź swoje łoże i chodź!”. Daj mi siłę, bym podniósł się z każdego upadku, zostawił za sobą przeszłość i z ufnością ruszył drogą, którą dla mnie przygotowałeś.

  Przemieniaj moją bezsilność w świadectwo Twojej chwały. Amen.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Dziękuję, że jesteś tutaj ze mną...
Niech ta chwila ze sztuką i słowem przyniesie Ci pokój. Jeśli ten wpis poruszył Twoje serce, podziel się swoją myślą w komentarzu – każde Twoje słowo jest dla mnie cennym darem.
Z modlitwą i światłem, Teresa

<><><><><><><><><><><><>

Moja blogowa flotylla:

💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z leniwą veną. tutaj

W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj

🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj

Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj

 "Widzę, czuję, wiem i poszukuję" - blog zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki " link tutaj 


piątek, 26 czerwca 2026

CZTERY POWODY, DLA KTÓRYCH WARTO POKOCHAĆ ŚW. KLARĘ Z ASYŻU

 

św. Klara
Św. Klary z Asyżu, żyła w czasach i miejscu wielu świętych.

Oczywiście, najsłynniejszym współczesnym św. Klary może być św. Franciszek z Asyżu , jej przyjaciel i współzałożyciel jej zakonu. Trudno przecenić znaczenie życia św. Franciszka, ale czasami oznacza to, że zapominamy o wielu wspaniałych ludziach, którzy go otaczali. Powinniśmy jednak o nich pamiętać i dostrzec, że czasy św. Franciszka były epoką, w której bardzo brakowało wielu świętych.

Aby uczcić świętą Klarę z Asyżu w jej święto, przyjrzyjmy się kilku aspektom jej życia i posługi. Te fakty pomogą ci zrozumieć, dlaczego tak wiele osób zwraca się do świętej Klary. Co więcej, święta Klara jest inspiracją do szukania woli Bożej, nawet jeśli świat wokół ciebie się wali.

 1. Dziecko przywilejów

Święta Klara pochodziła ze szlacheckiej rodziny. Choć pozycja jej ojca była raczej skromna, jego majątek jak na tamte czasy był niewiarygodny. Święta Klara dorastała w zamku na wzgórzach w pobliżu Asyżu. Choć jej bogactwo z pewnością dawało jej poczucie bezpieczeństwa, z radością przyjęła ubóstwo i powołanie do życia zakonnego.
2. Rodzina Świętych

Święta Klara, zainspirowana przez św. Franciszka, zamieszkała w murach klasztoru. Jej ojciec sprzeciwiał się tak prostemu życiu w ubóstwie, czystości i posłuszeństwie. Jednak Klary nie dało się odwieść. Jej serce odnalazło miłość i zamierzała ją przyjąć.

Święta Klara nie była jednak jedyną świętą w rodzinie. Pomimo prób ojca, by zmusić ją do porzucenia życia zakonnego, reszta rodziny uznała jej wiarę za inspirującą. W końcu dwie siostry Klary i jej własna matka dołączyły do ​​niej w podjęciu życia w służbie Chrystusowi. Z czasem jej siostra Agnieszka została kanonizowana, a jej matka później ogłoszona błogosławioną. Jakby tego było mało, jej kuzyn, bł. Rufin, był jednym z pierwszych towarzyszy św. Franciszka.

3. Cud Eucharystyczny

Kościół pogrążył się w chaosie w XIII wieku. W szczególności Włochy pogrążone były w stanie wojny przez całe życie Fryderyka II, cesarza Świętego Cesarstwa Rzymskiego, który prowadził wojny z papieżem. To złożony okres i trudno wyjaśnić zawiłości tamtejszej polityki. Podsumowując, trzeba powiedzieć, że był to czas chaosu, pełen wojen, wątpliwości niestabilności politycznej.

Asyż rzadko był oszczędzany w tym czasie wojny, a miasto często padało ofiarą oblężeń i ataków. W 1224 roku wojska Fryderyka ruszyły, by zaatakować Asyż i splądrować klasztory. Święta Klara nie była wojowniczką, ale była odważna. Szlachetna święta wyszła do bramy klasztoru z Najświętszym Sakramentem, modląc się o opiekę. Według jednej z relacji, na modlitwy Klary odpowiedział głos, który brzmiał: „Będę ich zawsze miał w swojej opiece”.
4. Patronka Telewizji

Chociaż św. Klara zmarła w 1253 roku, papież Pius XII ogłosił ją patronką telewizji w 1957 roku. Historia, która się za tym kryje, jest aktualna w naszych czasach.

Jak widać, święta Klara darzyła wielką miłością Eucharystię. Jednak wraz z wiekiem, gdy jej zdrowie podupadło, nie mogła uczestniczyć we mszy świętej ani adoracji tak często, jak by chciała. W Wigilię Bożego Narodzenia Klara była tak chora, że ​​nie mogła uczestniczyć w liturgii i celebracjach tego święta. Przykuta do łóżka święta była niezadowolona z powodu niemożności odwiedzenia Pana w Eucharystii, ale niewiele mogła zrobić.

Duch Święty i aniołowie zlitowali się nad św. Klarą i przynieśli obrazy z Mszy Świętej do jej pokoju. Obrazy i dźwięki Mszy Świętej odprawianej przez jej wspólnotę zostały wyświetlone w jej pokoju, dzięki czemu św. Klara mogła uczestniczyć w Mszy Świętej, mimo że nie mogła w niej uczestniczyć. Ten cud zainspirował przyszłego papieża do ogłoszenia jej patronką telewizji, ale myślę, że jest ona również kandydatką dla tych z nas, którzy (niestety) musieli znosić transmisje Mszy Świętej na żywo.
4. Święta Klaro z Asyżu, módl się za nami!

Jak widać, św. Klara jest inspirującą i ponadczasową świętą. Jej czasy nie różnią się zbytnio od naszych, a odpowiedź na te czasy pozostaje ta sama: święci, którzy przywracają nas do Jezusa Eucharystycznego. W św. Klarze mamy mistrzynię, która pokazuje nam, jak żyć prostą i odważną wiarą .

Zachęcam Was do proszenia św. Klary o pomoc w zaufaniu do Eucharystii w tych trudnych chwilach.


MODLITWA

O chwalebna święta Klaro!

Bóg obdarzył Cię mocą nieustannego czynienia cudów i łaską wysłuchiwania modlitw tych, którzy wzywają Twojej pomocy w nieszczęściu, lęku i udręce.

Błagamy Cię, wyjednaj u Jezusa przez Maryję, Jego Najświętszą Matkę, to, o co tak żarliwie i z nadzieją Cię prosimy (wymień swoją prośbę), jeśli to będzie dla większej czci i chwały Boga oraz dla dobra naszych dusz.

Amen.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Dziękuję, że jesteś tutaj ze mną...
Niech ta chwila ze sztuką i słowem przyniesie Ci pokój. Jeśli ten wpis poruszył Twoje serce, podziel się swoją myślą w komentarzu – każde Twoje słowo jest dla mnie cennym darem.
Z modlitwą i światłem, Teresa

<><><><><><><><><><><><>

Moja blogowa flotylla:

💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z leniwą veną. tutaj

W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj

🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj

Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj

 "Widzę, czuję, wiem i poszukuję" - blog zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki " link tutaj 

czwartek, 25 czerwca 2026

ŚWIĘTY WPŁYW ŚW. BERNARDA Z CLAIRVAUX

 

   Syn. Brat. Kapłan. Młot przeciw herezjom, inicjator krucjat i założyciel klasztorów. Św. Bernard z Clairvaux, mimo że kiedyś nazywał siebie „hałaśliwą i kłopotliwą żabą”, wiódł życie pełne intryg i wpływów.

   Urodzony w burgundzkiej rodzinie szlacheckiej w 1090 roku, Bernard był trzecim z siedmiorga dzieci arystokratycznej pary. Dobrze wychowany i pobożny, młody Bernard już od najmłodszych lat przejawiał głębokie nabożeństwo do Matki Boskiej. Uczęszczał do znakomitych szkół i przykładał szczególną wagę do literatury, aby lepiej czytać i studiować Biblię.

   Gdy miał 19 lat, cały świat Bernarda się zmienił. Zmarła jego matka, do której był głęboko przywiązany. W odpowiedzi młody mężczyzna rozważał całkowite wycofanie się ze świata i spędzenie reszty życia na modlitwie i samotności. W jednym z tych osobliwych zbiegów okoliczności, dyskusje Bernarda o cnotach życia monastycznego były tak fascynujące, że około 30 jego krewnych i przyjaciół postanowiło dołączyć do niego w klasztorze benedyktynów. Myśl o samotności nie była już dla niego realna, ale Bernard poświęcił się nowemu życiu zakonnemu.

   Wkrótce po wstąpieniu do zakonu benedyktynów, Bernard został wysłany wraz z 12 innymi mnichami, aby założyć nowy klasztor, nazwany Clairvaux. Aby jak najbardziej zdyscyplinować ciało, warunki życia w Clairvaux były tak surowe i surowe, że sam Bernard zachorował. Dopiero posłuszeństwo wobec przełożonych zmusiło przyszłego świętego do wprowadzenia niezbędnych zmian, a klasztor rozrósł się w błyskawicznym tempie. Wśród nowych członków znaleźli się ojciec Bernarda i wszyscy jego bracia. Jedyna siostra, Humbeline, pozostała w świecie świeckim, choć wkrótce przekonała męża, aby pozwolił jej zostać benedyktynką.

   Wraz ze wzrostem reputacji Bernarda, został on wybrany na sekretarza na soborze w Troyes, gdzie wykorzystał swoje znaczne wpływy, wspierając raczkującą organizację w Kościele – Ubogich Rycerzy Chrystusa i Świątyni Salomona. Historia częściej nazywa ich „Templariuszami”, a zanim zyskali poparcie Bernarda, byli naprawdę ubodzy – zarówno pod względem zasobów, jak i władzy. Jednak gdy Bernard poparł ich na soborze w Troyes, grupa szybko przekształciła się w potężną organizację, stając się prawdopodobnie pierwszą na świecie międzynarodową korporacją i wprowadzając innowacyjne pomysły, które miały przekształcić się w nasz współczesny system bankowy.

   Wpływ Bernarda na tym się jednak nie skończył. W 1130 roku w Kościele wybuchła schizma, gdy po śmierci Honoriusza II wybrano dwóch papieży. Anaklet II, kandydat cieszący się poparciem większości kardynałów, zesłał Innocentego II na wygnanie do Francji. Król Ludwik VI zwołał synod biskupów francuskich, który wybrał Bernarda na bezstronnego sędziego w sprawie papieża kontra antypapież. Bernard uznał Innocentego II za ważnie wybranego papieża i wykorzystał wszelkie dostępne mu umiejętności dyplomatyczne, aby uzyskać zgodę ówczesnych mocarstw.

   Katolicy być może lubią upraszczać swoich świętych, wyobrażając sobie, że tytuł ten oznacza, iż dana osoba była pozbawiona wszelkiej złożoności i sprzeczności, które są cechą charakterystyczną całej ludzkości. Św. Bernard byłby kandydatem do takiego właśnie wybielenia.

   Gwiazda Bernarda wciąż wschodziła, a on sam otrzymał zadanie stłumienia szeregu herezji we Francji, w tym katarów. Jego lata ascetycznego życia, w połączeniu z prostotą i prostolinijnością nauczania, wywarły trwały wpływ na heretyków, a większość heretyckich kultów wymarła w ciągu roku od przybycia Bernarda. Liczba klasztorów, które pomógł założyć, wzrosła do setek. Założył zakon cystersów, napisał liczne dzieła z zakresu mariologii i teologii oraz przyczynił się do stworzenia podwalin prawa kanonicznego. Był niestrudzonym zwolennikiem drugiej krucjaty, a kiedy przedsięwzięcie zakończyło się sromotną klęską, podobno zrzucił winę na grzechy krzyżowców.

   Katolicy na całym świecie znają nabożeństwo do Rany Ramienia Chrystusa, rany, którą nasz Pan w wizji nazwał najboleśniejszą do zniesienia podczas swojej Męki. To właśnie św. Bernard dostąpił tego zaszczytu i w odpowiedzi napisał poruszającą modlitwę, która do dziś jest częścią wielu nabożeństw.

   Św. Bernard odszedł do życia wiecznego w 1153 roku, a w 1830 roku został ogłoszony Doktorem Kościoła, gdy papież Pius XII nazwał go „Ostatnim z Ojców” .



Modlitwa


O kochający Jezu, łagodny Baranku Boży, ja, nędzny grzesznik, pozdrawiam i wielbię Najświętszą Ranę Twojego Rany, na której dźwigałeś swój ciężki Krzyż, który tak rozdarł Twoje Ciało i obnażył Twoje Kości, że zadał Ci ból większy niż jakakolwiek inna rana Twojego Najświętszego Ciała. 
Wielbię Cię, o Jezu najboleśniejszy; wielbię Cię, wysławiam Cię i składam Ci dzięki za tę najświętszą i najboleśniejszą Ranę, błagając Cię przez ten niezmierny ból i przez miażdżący ciężar Twojego ciężkiego Krzyża, abyś był miłosierny dla mnie, grzesznika, odpuścił mi wszystkie moje grzechy śmiertelne i powszednie i poprowadził mnie ku Niebu Drogą Twojego Krzyża.
 Amen.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Dziękuję, że jesteś tutaj ze mną...
Niech ta chwila ze sztuką i słowem przyniesie Ci pokój. Jeśli ten wpis poruszył Twoje serce, podziel się swoją myślą w komentarzu – każde Twoje słowo jest dla mnie cennym darem.
Z modlitwą i światłem, Teresa

<><><><><><><><><><><><>

Moja blogowa flotylla:

💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z leniwą veną. tutaj

W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj

🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj

Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj

 "Widzę, czuję, wiem i poszukuję" - blog zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki " link tutaj 

środa, 24 czerwca 2026

ŚWIĘTA MARTA, PATRONKA Z PRZEWLEKŁYM STRESEM

 

Święta Marta,
ołtarz z kościoła parafialnego św. Wita
w Vrbovcu
eksponowany w Zagrzebiu

   (Prawie) żadna matka nie krzyczy za pierwszym razem. „Czy możesz, proszę, włożyć brudny talerz do zlewu?” „Czy możesz pozbierać te zabawki?” „Proszę, załóż buty”. Ta pierwsza prośba jest zazwyczaj wypowiadana spokojnie, spokojnie i z oczekiwaniem, że zostanie spełniona natychmiast. Gdzieś między trzecim a dziesiątym powtórzeniem tej prośby, głos matki wzrasta, a jej delikatność maleje. „Czemu nikt nigdy nie odkłada brudnych naczyń?!” „Jeśli te zabawki nie zostaną zebrane w ciągu pięciu minut, oddam je wszystkie!” „Czemu jeszcze nie założyłeś butów? Musimy iść!”

   Chociaż zdarzają się matki, które zachowują się w ten sposób, ponieważ są agresywne, nie dotyczy to większości matek. Większość matek jest po prostu zestresowana i przytłoczona.

   Widzimy to również w innych relacjach – współpracownicy, którzy powinni ze sobą współpracować, nauczyciele i ich uczniowie, małżonkowie, przyjaciele… wszyscy szybko czujemy się przytłoczeni, gdy czujemy się niezauważeni i niesłyszani. Stajemy się zestresowani. A gdy ten stres utrzymuje się przez dłuższy czas, nasze lonty stają się krótsze i częściej „pękamy”.

Zdrowie psychiczne kontra zaufanie

   Jest wiele osób, które usprawiedliwiają przewlekły stres, lęk, depresję, nierozwiązane traumy lub inne problemy ze zdrowiem psychicznym, twierdząc, że „to stan, który poprawi się dzięki większej modlitwie i zaufaniu Bogu”.

  Oczywiście, wszelkie krzyże stają się łatwiejsze do dźwigania, jeśli w pełni polegamy na Bogu. Ale modlitwa i zaufanie niekoniecznie nas z nich uzdrawiają. Czasami cierpienie jest tylko częścią tego, czego Bóg od nas żąda. Czasami konieczność poddania się terapii lub leczeniu zaburzeń psychicznych jest częścią tego krzyża , który On od nas wymaga.

  Rozważając przypadek św. Marty, nie wiemy , czy zmagała się z jakimkolwiek zaburzeniem psychicznym. Wiemy jednak jedno – diagnozy dotyczące zdrowia psychicznego są prawdziwe i że ten fragment Pisma Świętego w żadnym wypadku nie powinien być interpretowany jako sugestia, że ​​przewlekły stres, zmartwienia i lęk można uleczyć, modląc się więcej.

   Jednak historia Marty niesie ze sobą ważną lekcję dla nas wszystkich, także dla tych, którzy zmagają się z klinicznym lękiem lub przewlekłym stresem.

Krzyż i zaufanie

 Rozumiem doświadczenie bycia tak pochłoniętym przygotowaniami, że gospodyni domu zapomina się, dla kogo przygotowuje przyjęcie.

  Nie znam intymnych szczegółów relacji między siostrami z Betanii, ale jestem pewna, że ​​wiele stało za punktem krytycznym Marty (kiedy poprosiła Jezusa, aby powiedział Marii, żeby jej pomogła). Jestem pewna, że ​​za jej prośbą krył się ogromny stres i być może narzucone sobie oczekiwania co do tego, jak być idealną gospodynią.

   Kiedy Jezus mówi, że Maria wybrała najlepszą cząstkę, mówi mniej o jej konkretnych czynach, a bardziej o usposobieniu jej serca. Maria w tym momencie wybrała kontemplację. Prawdopodobnie już wcześniej w tym dniu dużo pomogła Marcie w przygotowaniach i teraz odpoczywała w obecności Chrystusa. Jezus zachęcał Martę do przyznania się do własnej potrzeby tego orzeźwienia. Od tego czasu odpoczynku z Nim mogła wykonywać swoje obowiązki z miłością, bez zamartwiania się.

  Oczywiście, nawet rosnące zaufanie Marty do Niego nie mogło ukoić jej cierpienia. Spotykamy Martę i Marię ponownie, po śmierci ich brata Łazarza. W tej rozmowie Marta nie domaga się od Jezusa, by coś uczynił, by złagodzić jej cierpienie. Wyraża raczej swoją wiarę i zaufanie do Niego, wiedząc, że może Mu zaufać w obliczu cierpienia.

  Ale jej cierpienie nie ustaje od razu. Owszem, Jezus wskrzesza Łazarza z martwych. Ale najpierw? Płacze. Płacze z Martą i Marią. Nie ignoruje ich bólu. Przyjmuje go i wkracza w niego razem z nimi.

    Tak samo jest z nami i Jezusem. Zaufanie Mu nie sprawi, że nasze cierpienie zniknie. Choć opierając się na Nim, możemy mniej się martwić, ta ufność niekoniecznie uzdrowi nas z klinicznego lęku. Ale – nasze cierpienie zostanie przemienione. Co innego płakać. Co innego ufać, że Jezus płacze z tobą.

   A jednak właśnie o to chodziło w Wcieleniu. Podobnie jak Marta, nie jesteśmy sami w naszym cierpieniu i zmartwieniu. Jesteśmy zaproszeni, aby przynieść je wszystkie Chrystusowi i zaznać pocieszenia płynącego z Jego miłości pośród naszego cierpienia. Przyjęcie Jego kochającego spojrzenia (jak Maria, siedząc u Jego stóp, a później Marta po śmierci Łazarza) daje nam siłę potrzebną do niesienia z Nim naszych krzyży.


MODLITWA

Święta Marto,
która służyłaś Panu z troską i miłością,
a On nauczył Cię zostawić niepokój u Jego stóp –
proś za mną, abym w chaosie codzienności odnalazł/a pokój serca.
Pomóż mi oddać Mu moje troski,
uwolnić się od przewlekłego stresu
i zaufać, że On troszczy się o wszystko.
Amen.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Dziękuję, że jesteś tutaj ze mną...
Niech ta chwila ze sztuką i słowem przyniesie Ci pokój. Jeśli ten wpis poruszył Twoje serce, podziel się swoją myślą w komentarzu – każde Twoje słowo jest dla mnie cennym darem.
Z modlitwą i światłem, Teresa

<><><><><><><><><><><><>

Moja blogowa flotylla:

💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z leniwą veną. tutaj

W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj

🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj

Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj

 "Widzę, czuję, wiem i poszukuję" - blog zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki " link tutaj