Translate

wtorek, 9 czerwca 2026

PORZUCENIE REZULTATÓW, WROGÓW I NIESPOKOJNEJ MIŁOŚCI ZE ŚW. KATARZYNĄ ZE SIENY


    W biografii św. Katarzyny czytamy, że ta święta święta skarżyła się kiedyś Bogu z żalem i frustracją, że jej modlitwy i ofiary nie mogły zapobiec utracie zbawienia niektórych dusz. W jej wielkim cierpieniu Bóg odpowiedział prawdopodobnie najsłynniejszym cytatem wszech czasów, przypisywanym jej Dialogowi z Panem:

„Córko, jesteś tą, której nie ma. Ja jestem Tym, który jest.”

    Innymi słowy, Bóg odpowiedział na modlitwę Katarzyny, ukazując jej cel jej cierpienia: nauczyć Katarzynę porzucenia własnej woli i poddania się woli Bożej. Nie ma większego ćwiczenia niż zaufanie do dobroci i miłosierdzia Pana, nawet w obliczu najtrudniejszych prób.

     A jednak istnieje drugi aspekt refleksji Catherine dotyczącej naszego bliźniego, który jest dla nas równie ważny do zrozumienia: choć bolesne jest porzucenie naszego lękliwego przywiązania do tego, co uważamy za najlepsze dla tych, których kochamy, równie trudne jest porzucenie uraz, gdy chodzi o tych, których trudno nam kochać . W obu przypadkach ostateczna lekcja dla nas jest taka sama: Bóg daje nam możliwość zrozumienia, że ​​On jest „tym, który jest”, a my jesteśmy „tym, który nie jest”.

DLACZEGO   POWINNIŚMY   KOCHAĆ   SWOICH   WROGÓW

Cokolwiek ci się przydarza, nigdy nie myśl, że pochodzi od ludzi, myśl, że pochodzi od Boga i jest dla twojego dobra. ( Dialog św. Katarzyny ze Sieny 

    Każdy z nas ma w życiu ludzi, którzy nas obrażają, wywołują niepokój, a co najgorsze, zdają się wydobywać z nas to, co najgorsze. Nie lubimy tego, kim jesteśmy w ich obecności! Może się wydawać, że najlepszym rozwiązaniem jest całkowite ich unikanie, aby nie narazić się na pokusę reagowania uszczypliwymi słowami, manipulowania okolicznościami, plotkowania, szemrania czy rozpamiętywania uraz.

    Jednak w takich sytuacjach, jeśli grozi nam ogarnięcie gniew, niepokój czy uraza, to dlatego, że zapominamy o jednym: to Bóg jest tym, który pozwolił na ich pojawienie się w naszym życiu.

     Co więcej, Pan nie posłał nam tych dusz tylko dlatego, że potrzebuje kogoś, kto wstawi się za ich nawróceniem serca. Musimy również docenić szansę, jaką daje nam Bóg, by zobaczyć w ich twarzach oblicze Jezusa.

    Ale jak możemy tego dokonać, skoro w niczym nie przypominają oni czułego, miłosiernego Zbawiciela, którego znamy i kochamy?

„Dlatego umieściłem cię między twoimi bliźnimi: abyś mógł im uczynić to, czego nie możesz uczynić dla mnie – to znaczy, abyś ich kochał bez wdzięczności i bez szukania korzyści dla siebie. A cokolwiek dla nich uczynisz, będę uważał za uczynione dla mnie”. (Dialog św. Katarzyny ze Sieny)

    Istnieje większy cel, gdy drażliwe dusze sprawiają, że czujemy się okropnie! W ten sposób możemy okazać naszą miłość do Pana. To ci, którzy wytykają nam wady, obrażają nas, rywalizują z nami, traktują nas jak pewnik, a nawet narzekają na nasze akty służby, dają nam możliwość kochania bez otrzymywania czegokolwiek w zamian . Innymi słowy, kochając takie osoby, uczestniczymy w miłości, jaką Bóg ma dla nas.

    Oczywiście, kochanie wroga będzie niemożliwe bez łaski Bożej objawiającej Jego cel w tych trudnych relacjach. Dziś, gdy spotykamy tych drażliwych ludzi w ciągu dnia, zachowajmy ten cel mocno w sercach i umysłach.

ZAUFANA MIŁOŚĆ , KTORA ZBAWIA  DUSZE

    A teraz skupmy się ponownie na tych, do których nasza miłość przychodzi naturalnie. Jezus wzywa nas, abyśmy dzielili się Dobrą Nowiną również z takimi ludźmi i dostrzegali w nich Jego oblicze, tak jak On to czyni w stosunku do naszych przeciwników. Jednak w ich przypadku wyzwaniem dla nas często jest odpuszczenie. A konkretnie, odpuszczenie rezultatów naszych modlitw i ofiar za nich.

    To dla nas ogromna pokusa, by popaść w smutek i frustrację, gdy nasze modlitwy za nich zdają się pozostawać bez odpowiedzi, tak jak to było w przypadku św. Katarzyny ze Sieny. Ale nabierzmy otuchy słowami naszego Pana skierowanymi do tej drogiej świętej: Bóg jest Tym, który jest. My jesteśmy, których nie ma. To dość poetycki sposób powiedzenia, że ​​rezultaty nie zależą od nas; nigdy nie zależały.

    Nie oznacza to oczywiście, że nasze modlitwy, ofiary i działania są bezcelowe. Musimy jednak zrozumieć, że celem naszej modlitwy jest zjednoczenie z Bogiem. Nawet sama św. Katarzyna ze Sieny, Doktor Kościoła, musiała pojąć tę tajemnicę w swojej duszy. Nasza modlitwa ma pogłębić naszą ufność, a tym samym pogłębić pokój Chrystusa w naszych sercach, a przede wszystkim pogłębić naszą miłość do Boga i bliźniego – co następnie pozwala nam porzucić wszystko w najwyższym akcie poddania się woli Bożej.

Przez jej żal za grzechy, które widzi, że jej bliźni popełniają przeciwko Mnie... ponieważ mają nieskończone pragnienie, to znaczy, są związani ze Mną uczuciem miłości... każdy ich ból, czy duchowy, czy cielesny, skądkolwiek pochodzi, otrzymuje nieskończoną zasługę i zadośćuczynienie za winę, która zasługiwała na nieskończoną karę.

    W tych słowach skierowanych do św. Katarzyny, Jezus przekazuje dwojakie pouczenie: po pierwsze, wyjaśnia, że ​​nasz smutek i skrucha mogą „zadośćuczynić” winę za grzech innej osoby; a po drugie, Jezus dał nam sposób, abyśmy mogli to czynić „w nieskończoność”. Oznacza to, że poprzez nasz smutek z powodu czyjegoś grzechu mamy możliwość zapewnienia tej duszy zasługi życia wiecznego!

    To jest zarówno zdumiewające, jak i tajemnicze. Ale jak to możliwe? Oczywiście, nie zbawiamy dusz, przystępując do sakramentu pojednania w ich imieniu. Nasza skrucha za ich grzechy nie wystarczy. Jest jeden konkretny czynnik, który musimy dodać do naszego żalu, bez którego nie będziemy mogli ofiarować nieskończonej zasługi za ich dusze.

CZEGO BRAKUJE MIŁOŚĆI?

    To nasza miłość do Jezusa, zjednoczona z naszym żalem i skruchą za grzechy bliźniego, ma moc pozyskania jego duszy. Kiedy doświadczamy skruchy z „uczuciem miłości”, nie rozpamiętujemy przeszłości ani przyszłości. Przeciwnie, ofiarowujemy uczucie miłości, które ufa . Z tego powodu nasza miłość do Jezusa jest tak kluczowa, jeśli chodzi o udział w Jego planie zbawienia dusz.

Łaski z mojego miłosierdzia czerpie się jednym naczyniem, którym jest – ufność. Im więcej dusza zaufa, tym więcej otrzyma. (Dzienniczek Faustyny) 


(Niniejszy artykuł stanowi adaptację z rozdziału z książki :MC Hoolbrook" 26 kroków ze świętymi - badanie życia świętych")

ModlitwaPanie Jezu,Ty, który powiedziałeś do św. Katarzyny:
„Córko, jesteś tą, której nie ma. Ja jestem Tym, który jest”,
naucz mnie tej prostej i trudnej prawdy.
Naucz mnie porzucać moją małą wolę, moje plany, moje lęki i moje „musi być po mojemu”.
Daj mi łaskę prawdziwego zaufania – takiego, które nie wymaga od Ciebie wyjaśnień,
lecz spoczywa spokojnie w Twoich rękach.
Naucz mnie kochać tych, którzy są dla mnie trudni.
Naucz mnie przebaczać i ofiarowywać za nich mój smutek, moją miłość i moją ufność.
Jezu,
chcę być tym, „którego nie ma”,
żebyś Ty mógł być we mnie Tym, „który jest”.
Amen.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Dziękuję, że jesteś tutaj ze mną...
Niech ta chwila ze sztuką i słowem przyniesie Ci pokój. Jeśli ten wpis poruszył Twoje serce, podziel się swoją myślą w komentarzu – każde Twoje słowo jest dla mnie cennym darem.
Z modlitwą i światłem, Teresa

<><><><><><><><><><><><>

Moja blogowa flotylla:

💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z leniwą veną. tutaj

W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj

🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj

Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj

 "Widzę, czuję, wiem i poszukuję" - blog zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki " link tutaj 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz