![]() |
Joseph Edward Southall: Zmiana listu (1908) detal |
Mamrotanie, mruczenie, ( "szemranie pod nosem") inaczej jeszcze - "ciche myśli" to forma narzekania, często stosowana, gdy ktoś jest zbyt tchórzliwy, by głośno wyrazić swoją pretensję wobec osoby, która jest „przyczyną” skargi. Zasadniczo mówimy o tej osobie za jej plecami, ale w przypadku mamrotania, osobą, z którą rozmawiamy, jesteśmy my sami. Choć może to brzmieć nieszkodliwie, wciąż jest to forma plotkowania i oszczerstwa, a jeśli nie zostanie powstrzymane, może stać się znacznie gorszym przewinieniem niż mówienie o swoich opiniach innym na głos.
Dlaczego?
Ponieważ kiedy rozmawiamy z własnymi myślami, wyrażamy dalsze poparcie dla hipotezy, którą postawiliśmy. Nikt nie powie nam: „Nie sądzę, żeby to mieli na myśli” albo: „Dlaczego po prostu nie zapytasz ich o intencje?”. Nasze założenia i wątpliwości rzeczywiście mają moc nastawiania innych przeciwko osobie, wobec której mamy podejrzenia, ale jeśli przynajmniej wybierzemy duchowego powiernika, któremu możemy zwierzyć się z naszych żalów, on, prowadzony przez Ducha Świętego, może zaoferować jasność i perspektywę. To zupełnie co innego niż mamrotanie do siebie.
Mamrotanie dodaje podejrzeń do naszych i tak już podejrzliwych myśli. Stara się przedstawić wyimaginowane „dowody” na poparcie naszych argumentów. A jeśli wystarczająco długo pozostaniemy sami w mętnych wodach naszych umysłów, w końcu nasze podejrzenia staną się niepodważalnym faktem. Przyjmiemy za doktrynę coś, co sami wymyśliliśmy, całkowicie zapominając i kompletnie nieświadomi faktu, że to my stworzyliśmy tę hipotezę.
Strasznie łatwo jest popaść w spiralę gniewu i wątpliwości, gdy coś mruczymy.
Kiedy żywimy gniew, zazdrość lub gorycz wobec kogokolwiek – nawet jeśli postrzegamy to jako „zasłużone” – pomruki, które prowadzimy w naszych umysłach, nie są niesłyszalne dla Boga. Fantazje o innym życiu, wyimaginowane fałszywe scenariusze, myśli pełne jadowitego gniewu, „życzenie” usunięcia ludzi z naszego życia – wszystko to jest słyszane przez Boga.
Pomyślmy o tym następnym razem, gdy będziemy kuszeni, by rozpamiętywać i dumać. Wyobraźmy sobie naszego ukochanego Jezusa siedzącego tuż obok nas, cicho słuchającego, z czułym współczuciem, które rozumie przyczynę naszego bólu i żalu, ale jednocześnie jest zranione naszą goryczą. Jezus oferuje pocieszenie i pokój. On jest Tym, który może napełnić nasze serca łaską, by przebaczyć grzesznikowi i kochać tego, który nas zranił. Niech myśl o Jezusie, który wszystko słyszy, położy kres naszym narzekaniom i osądom, kładąc je na łopatki.
Mimo to pozostajemy z bardzo realnym problemem. Kiedy jesteśmy obrażeni, zgorszeni i dręczą nas wątpliwości, jak możemy nie myśleć? Czy Jezus oczekuje, że po prostu je zignorujemy? Udajemy, że nic nas nie trapi? Oczywiście, że nie. Czego więc Jezus od nas oczekuje?
Jezus chce, abyśmy Go zaprosili do siebie . Chce, abyśmy zwrócili się do Niego i przemienili nasze myśli w modlitwę . Proste: „Jezu, jak Ty to widzisz?” szybko ujawni błędy w naszym myśleniu i napełni nas łaską, abyśmy zachowali spokój w odniesieniu do tej części naszego myślenia, która jest słuszna, wskazując sposób rozwiązania problemu – inny niż mamrotanie.
Jak Jezus to wszystko dla nas czyni? Przyjrzyjmy się Jego interakcji z Szymonem faryzeuszem:
Widzisz tę kobietę? Kiedy wszedłem do twego domu, nie dałeś mi wody do stóp, lecz ona obmyła je łzami i otarła włosami. Nie pocałowałeś mnie, a ona nie przestała całować stóp moich, odkąd wszedłem. Głowy nie namaściłeś mi oliwą, lecz ona namaściła stopy moje olejkiem. (Łk 7,44-46)
Kiedy Jezus obnaża ciche myśli Szymona i wydobywa je na światło dzienne, pierwszą rzeczą, jaką robi, zanim pomaga Szymonowi zrozumieć, dlaczego pozwolił, aby ta „grzeszna” kobieta Go dotknęła, jest wskazanie na własne przewinienia Szymona – te, których Szymon nawet nie zauważył .
Czasami, w moim jedynym skupieniu na przygotowaniu domu na gości, zapominam, dlaczego moi goście w ogóle przyszli: żeby spędzić ze mną czas, a nie żeby nudzić się, patrząc, jak zmywam naczynia! Wygląda na to, że Simon jest tak pochłonięty ekscytacją i ciekawością związaną z goszczeniem u siebie tego słynnego nauczyciela, że nie zauważa, iż celem jego wizyty jest nauka .
Tak jest z nami. Kiedy zapraszamy Jezusa do rozmów, które prowadzimy sami ze sobą, nie powinniśmy oczekiwać, że stanie po naszej stronie – przynajmniej nie w sposób, w jaki byśmy tego oczekiwali. Jezus rzeczywiście jest po naszej stronie, dlatego właśnie pierwszą rzeczą, jaką robi, jest rzucenie światła na nasze grzechy, abyśmy mogli starać się je wykorzenić. Nie możemy pracować nad wadami, których nie widzimy. Świadomość własnych wad z pewnością złagodzi naszą sztywną postawę wobec wad tych, którzy nas obrażają, ponieważ nic tak nie wydobywa miłosierdzia jak pokora. I z tej skromnej pozycji pokory Jezus może w końcu nauczyć nas kochać .
Źródło:
Fragment z książki: MC Holbrook - „Bezpieczna Przystań: Refleksje biblijne dla serca i domu” (tygodnie 22-28 Okresu Zwykłego).
Modlitwa o czystość serca i przemianę cichych myśli
Panie Jezu,
Ty znasz każde moje słowo, zanim jeszcze pojawi się na moich ustach.
Znasz również te słowa, których nigdy nie wypowiadam na głos -
ukryte myśli, ciche narzekania, szemrania i osądy,
które rodzą się w moim sercu.
Przychodzę do Ciebie z pokorą i wyznaję,
że zbyt często pozwalam, aby urazy, podejrzenia i rozczarowania
zajmowały moje myśli.
Zamiast szukać prawdy, buduję własne przypuszczenia.
Zamiast szukać pokoju, rozpamiętuję to, co mnie zraniło.
Zamiast zwrócić się do Ciebie, prowadzę rozmowy sam ze sobą,
które oddalają mnie od miłości i miłosierdzia.
Jezu, przebacz mi chwile,
w których osądzałem innych bez poznania ich serca.
Przebacz mi, gdy moje myśli stawały się miejscem gniewu,
zazdrości, niechęci lub ukrytej pychy.
Oczyść moje wnętrze z wszystkiego,
co nie pochodzi od Ciebie.
Naucz mnie zatrzymywać się przy pierwszym poruszeniu niepokoju
i zwracać się do Ciebie słowami:
„Jezu, jak Ty to widzisz?”
Daj mi łaskę patrzenia na ludzi Twoimi oczami,
pełnymi prawdy, ale i współczucia.
Panie, gdy ktoś mnie zrani,
nie pozwól mi zamykać się w kręgu własnych domysłów.
Daj mi odwagę szukać światła, a nie podejrzeń,
zrozumienia, a nie oskarżeń,
przebaczenia, a nie goryczy.
Pokaż mi najpierw moje własne słabości,
abym nie wynosił się ponad innych.
Obdarz mnie pokorą, która rodzi miłosierdzie,
i miłosierdziem, które prowadzi do prawdziwej miłości.
Niech każda trudna myśl staje się modlitwą,
każda rana okazją do spotkania z Tobą,
a każde doświadczenie niezrozumienia drogą do większej świętości.
Jezu, zamieszkaj w moim sercu.
Bądź obecny w moich słowach, myślach i zamiarach.
Spraw, aby zamiast szemrać i narzekać,
moje serce wielbiło Ciebie,
który jesteś źródłem pokoju, prawdy i miłości.
Panie, proszę Cię o światło każdego dnia, aby rozpoznawać wole Bożą, oraz pokój serca, która rodzi się z ufności Bogu.
Spraw, aby moje słowa były źródłem nadziei, umocnienia i zachęty dla tych, którzy trafia na mój blog.
Amen
Amen
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Dziękuję, że jesteś tutaj ze mną...
Niech ta chwila ze sztuką i słowem przyniesie Ci pokój. Jeśli ten wpis poruszył Twoje serce, podziel się swoją myślą w komentarzu – każde Twoje słowo jest dla mnie cennym darem.
Z modlitwą i światłem, Teresa
<><><><><><><><><><><><>
⚓ Moja blogowa flotylla:
💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z leniwą veną. tutaj
✨ W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj
🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj
⛵ Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz