Translate

sobota, 6 czerwca 2026

CUDOWNE SCHODY


Schody w Kaplicy Matki Bożej Światłości w Santa Fe w Nowym Meksyku


   Mam nadzieję, że znacie tę historię. W latach 70. XIX wieku w Nowym Meksyku, pomimo otaczających go budowli z suszonej cegły, podjęto decyzję o wybudowaniu w Santa Fe kościoła gotyckiego w stylu neogotyckim – ze wszystkimi iglicami i przyporami, a nawet witrażami sprowadzonymi z Francji.

   Był piękny – mały, ale piękny – z jednym zasadniczym defektem. Nie było schodów na chór. Architekt zmarł pod koniec budowy, a wymówką było to, że w tym czasie budynek po prostu się zawalił. A ten chór był tak wysoki, a kościół tak wąski, że tradycyjne schody nie mogły się sprawdzić. Pomimo tej poważnej wady, kaplica została konsekrowana w 1878 roku, oczywiście bez schodów.

    I tak zostało przez lata. Nie udało się znaleźć żadnego cieśli, który dokończyłby ten kluczowy projekt, aż matka przełożona i siostry miały już dość i postanowiły odprawić nowennę, prosząc o wstawiennictwo św. Józefa cieśli. Spędziły dziewięć dni na modlitwie, a dziesiątego dnia pojawił się cieśla z bardzo podstawowymi narzędziami w ręku, ale z obietnicą, że zbuduje im schody. Nawet go nie znały. Właściwie wiedziały jeszcze mniej w chwili jego odejścia niż w chwili jego przybycia, bo odszedł bez pożegnania. Stolarz odszedł, zanim przełożona zdążyła zapłacić, więc siostry zaoferowały nagrodę każdemu, kto pomógłby ustalić jego tożsamość. Nikt się jednak nie pojawił. Od tamtego czasu wykonanie schodów… zostało przypisane samemu św. Józefowi!

   Zgodnie z przekazywaną tradycją tajemnica tożsamości cieśli nigdy nie została rozwiązana, nie ma też raportu z dostawy, który mógłby pomóc w rozszyfrowaniu pochodzenia drewna. W ciągu tych trzech miesięcy, kiedy powstała klatka schodowa, nikt nie widział kogoś wchodzącego lub wychodzącego z kaplicy.

   Schody mierzące ok. 6 metrów wysokości „robią” dwa pełne obroty wokół własnej osi. I sięgają chóru. Zostały zbudowane bez użycia choćby jednego gwoździa czy kleju, były pozbawione centralnego wsparcia. Mówi się, że taka konstrukcja jest „niemożliwa”. Według niektórych powinna była zawalić się już w momencie skorzystania z niej przez pierwszą osobę. Inni zakładają, że spiralne schody są wystarczająco wąskie, aby same działały jako centralne podparcie. Faktem natomiast jest, że schody nie były przymocowane do żadnej ściany i nie miały poręczy (balustrady).To było przerażające. Trzydzieści trzy schody, dwa pełne obroty, ponad sześć metrów nad ziemią, bez poręczy, Niektóre zakonnice były tak zdenerwowane, że wchodziły i schodziły po schodach na czworakach. 

  Większość dzisiejszych zdjęć schodów przedstawia je siedem lat po ich ukończeniu, czyli po 1887r. (kiedy dodano poręcz). Ale jeśli to Józef je zbudował, kiedy je projektował, to nie było poręczy. I wiecie co? To było przerażające. Trzydzieści trzy schody, dwa pełne obroty, ponad sześć metrów nad ziemią, bez poręczy,
Dopiero w 1887 r. dodano balustradę, a zewnętrzną spiralę przymocowano do pobliskiego filaru.

  Kiedy zobaczyli schody, bardzo szybko padło słowo „cudowne”. Gdy przyjrzeli się im bliżej i zbadali je, termin ten zaczął być używany częściej, ponieważ drewna użytego do ich budowy nie można było znaleźć nigdzie na południowym zachodzie. W rzeczywistości żaden z okolicznych składów drewna nie znał żadnego zamówienia na nie. Nawet dla niewierzącego spiralne schody były cudem techniki, ponieważ nie użyto w nich gwoździ, śrub ani kleju. Nie było centralnego słupa ani nawet klamki, wraz z trzydziestoma trzema stopniami – po jednym na każdy rok życia naszego Pana przed Jego krzyżem. Kościół nigdy oficjalnie tego nie ogłosił, ale siostry były przekonane, że cieślą był nie kto inny, tylko sam św. Józef.

  Te schody wymagały mnóstwa modlitwy. 
 Kto odmawia nowennę w tak prozaicznej sprawie jak schody? 

Schody w Kaplicy Matki Bożej Światłości w Santa Fe w Nowym Meksyku

Schody w Kaplicy Matki Bożej Światłości w Santa Fe
w Nowym Meksyku



Modlitwa

Święty Józefie, Cieślo z Nazaretu, dziękujemy Ci za Twoje ciche, ale tak potężne wstawiennictwo.
Naucz nas takiej ufności, jaką miały siostry z Santa Fe –
że nawet w sprawach tak „prozaicznych” jak schody,
wystarczy z ufnością zwrócić się do Ciebie.
Daj nam serce pokorne i wytrwałe w modlitwie,
byśmy nie ustawali w nowennach,
nawet gdy sprawa wydaje się mała lub niemożliwa.
Święty Józefie,
pomagaj nam budować w naszym życiu schody,
które prowadzą bliżej do Twojego Syna –
nawet gdy nie widzimy, jak to się stanie.
Wierzymy, że Ty, który zbudowałeś schody w Santa Fe,
potrafisz też zbudować drogi w naszych sercach.
Amen.


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Dziękuję, że jesteś tutaj ze mną...
Niech ta chwila ze sztuką i słowem przyniesie Ci pokój. Jeśli ten wpis poruszył Twoje serce, podziel się swoją myślą w komentarzu – każde Twoje słowo jest dla mnie cennym darem.
Z modlitwą i światłem, Teresa

<><><><><><><><><><><><>

Moja blogowa flotylla:

💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z leniwą veną. tutaj

W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj

🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj

Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj

 "Widzę, czuję, wiem i poszukuję" - blog zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki " link tutaj 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz