Translate

wtorek, 16 czerwca 2026

SEN ŚW. JÓZEFA

Luca Giordano - :sen Św. Józefa ( ok.1696r.)

 

Anioł Pański ukazał się Józefowi we śnie i rzekł:

„Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i uciekaj do Egiptu, i pozostań tam, aż ci powiem. Herod bowiem będzie szukał Dziecięcia, aby Je zgładzić”.

   Wyobraźmy sobie siebie w tej scenie. Jesteśmy tam, śpimy twardo, dzieciaki utulone do snu, plecaki i lunche gotowe na wczesną pobudkę, żeby zdążyć na szkolny autobus następnego ranka. Nagle nasz małżonek wybudza nas z głębokiego snu i szepcze: „Wyjeżdżamy”. Słowa są dziwnie spokojne, a jednocześnie dość poważne – wręcz naglące. Czy się pali? Idziemy po sweter i kilka rzeczy, ale nasz małżonek chwyta nas za ramię, patrzy nam uważnie w oczy i mówi: „Nie ma czasu”. Cokolwiek się dzieje, teraz naprawdę wierzymy, że nie ma ani chwili na pakowanie ani martwienie się o jedzenie w lodówce, które się zepsuje. Jedyne, co możemy zrobić, to złapać dzieci i iść

   Być może po drodze, po przebyciu kilku mil, Józef zacząłby wyjaśniać Maryi pytania, których nie miałaby czasu zadać, ale które z pewnością rozważała w sercu. Powiedziałby jej, że sam nie rozumie wszystkiego, nie wie dlaczego… ale że wie tylko z niezachwianą pewnością, że sen, który miał, pochodził z nieba.

   Większość z nas, jeśli chodzi o sny, nawet te bardzo wyraziste, może kwestionować to, co mówi nam nasza podświadomość. Możemy nawet zastanawiać się, czy to przesłanie od Boga. Ale Józef nie miał tego na myśli. On wiedział … Było coś szczególnego, coś wyraźnie odmiennego w tym śnie, co nie pozostawiało wątpliwości. Co to było, Pismo Święte nie mówi. Ale dowiadujemy się czegoś o tym, co mogło dać Józefowi pewność co do pochodzenia jego snu, dzięki temu, co Pismo Święte mówi nam o pojawieniu się anioła przed Mędrcami we śnie :

A otrzymawszy we śnie ostrzeżenie, żeby nie wracali do Heroda, inną drogą udali się do ojczyzny… (Mt 2:12)

   Tradycja kościelna głosi, że tego dnia ze Wschodu przybyło trzech Mędrców, aby odwiedzić Świętą Rodzinę. Jednak biblijne dowody na tę liczbę opierają się jedynie na liczbie darów złożonych nowonarodzonemu Królowi; Kościół Wschodni podaje liczbę dwunastu Mędrców. Niezależnie jednak od tego, ilu Mędrców się pojawiło, wystarczy stwierdzić, że było ich więcej niż jeden. Komu więc dokładnie z tych trzech do dwunastu Mędrców ukazał się anioł we śnie?

    Ci Mędrcy nie są „skromną” grupą mężczyzn, nie wierzą w żydowskiego Boga ani nie zajmują się rozeznawaniem Jego woli. Są to wykształceni ludzie, intelektualiści, jeśli chodzi o badanie gwiazd, i chociaż praktykowali interpretację snów, ich religia, którą prawdopodobnie był zaratusztrianizm, zabraniała czarów. Co więc sprawiło, że wszyscy trzej do dwunastu mężczyzn tak łatwo poddali się czemuś tak subiektywnemu i iluzorycznemu jak sen — takiemu, który, ni mniej, ni więcej, nakazywałby im przeciwstawić się Herodowi, który w tym czasie był królem ? Wydawałoby się, że jedynym sposobem, w jaki wszyscy Mędrcy obecni tego dnia postąpiliby zgodnie ze wskazówkami snu bez wahania lub dyskusji, byłoby, gdyby wszyscy trzej do dwunastu Mędrców mieli ten sam sen tej nocy. 

   Pismo Święte nie ujawnia nam natury snu z taką szczegółowością, ale teoria „wszyscy mieli ten sam sen” oferuje możliwe wyjaśnienie, w jaki sposób magowie mogli dojść do tego samego konsensusu w ustaleniu i uzgodnieniu prawdziwości snu tak szybko i zdecydowanie. Podobnie możemy założyć, że sen Józefa zawierał coś równie poruszającego, co wywołało u niego tę samą reakcję.

Józef wstał, wziął w nocy Dziecię i Jego Matkę i udał się do Egiptu. Pozostał tam aż do śmierci Heroda.

   Wiele spoczywało na barkach Józefa. Przyjął na siebie odpowiedzialność za ochronę rodziny, aby Maryja nie musiała się martwić. Oczywiście, w swojej bezgrzeszności Maryja miałaby pełne zaufanie. Ale w swoim macierzyństwie nosiłaby na sercu ten sam ciężar, co wszystkie matki, gdy trzymają dziecko w ramionach: świadomość, że gdyby cokolwiek stało się jej dziecku, jej serce przeszyłby miecz boleści. Dla Maryi ta świadomość nie była jedynie zmartwieniem. To był bolesny fakt .

   Józef zrobiłby wszystko, co w jego mocy, aby ten fakt nigdy nie przytrafił się jego ukochanej żonie, póki żył i oddychał, a Maryja zawsze czułaby się bezpiecznie pod jego opieką. Pod jego opieką nigdy nie miałaby powodu do obaw. Z spokojem powierzyłaby życie swojej rodziny opiece Józefa i choć była to wymagająca misja, Józef ani razu nie ubolewał nad swoją odpowiedzialnością ani nie oczekiwał, że Maryja weźmie na siebie choć część jego brzemienia.

   Jego praca była poważna, nieustępliwa i, po ludzku rzecz biorąc, stresująca. I choć w głębi duszy Józef z pewnością przeprowadziłby wiele analiz i kalkulacji, jak najlepiej wypełnić swoją misję, ani przez chwilę nie zrzuciłby swoich zmartwień na barki Mary. Wziąłby to wszystko na siebie, żeby mogła spać spokojnie w nocy. 

   To właśnie uczynił święty Józef dla Matki Boskiej. To samo uczynił święty Józef nawet dla małego Jezusa (o ile dusza ludzka może „uspokoić” Boga). Nie, Jezus nie potrzebował Józefa, aby przywrócić Swój święty spokój. Ale i tak chciał , aby Józef spróbował. Dlaczego Bóg miałby chcieć czegoś takiego? Ponieważ chciałby, aby Józef pod każdym względem wypełniał swoją rolę ojca Chrystusa. Józef wziąłby na siebie odpowiedzialność za swoją rodzinę, jak każdy dobry mąż i ojciec.

   Józef naprawdę i prawdziwie był mężem Maryi, choć nie w sensie skonsumowanego małżeństwa. I Józef naprawdę i prawdziwie był ojcem dla Jezusa, kochając Go tak samo mocno, jak gdyby był jego własnym biologicznym synem; a nawet bardziej ! Ale jakże jego miłość do przybranego syna była jeszcze większa niż miłość Jezusa do niego samego? Ponieważ jako pobożny Żyd, Józef kochałby Boga całym sercem , całą duszą i całą swoją mocą (Mk 12,30)… co oznacza, że ​​kochałby Jezusa dokładnie w ten sam sposób!

   Józef był najlepszym ojcem zastępczym, o jakiego ktokolwiek mógłby prosić, a ponieważ jesteśmy dziećmi Boga, czyni to go również naszym ojcem zastępczym. Zwracajmy się więc do Jezusa po uzdrowienia i cuda! Zwracajmy się do Maryi po jej wstawiennictwo i pocieszenie! A jeśli mamy zmartwienia, obawy lub lęki, powierzmy je świętemu Józefowi… a dziś w nocy śpijmy spokojnie.


Modlitwa do świętego Józefa

Święty Józefie, opiekunie Jezusa i Oblubieńcze Maryi,
Tobie powierzam dziś wszystkie moje troski, lęki i niepokoje.

Naucz mnie ufać Bogu tak, jak Ty Mu zaufałeś,
być posłusznym Jego woli i odważnie podążać za Jego głosem.
Otocz opieką moją rodzinę, chroń nas od wszelkiego zła
i wypraszaj nam łaskę pokoju serca.

A gdy nadejdzie noc, pomóż mi złożyć wszystkie ciężary w ręce Boga
i odpoczywać w Jego miłości.

Święty Józefie, módl się za nami.

Amen.


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Dziękuję, że jesteś tutaj ze mną...
Niech ta chwila ze sztuką i słowem przyniesie Ci pokój. Jeśli ten wpis poruszył Twoje serce, podziel się swoją myślą w komentarzu – każde Twoje słowo jest dla mnie cennym darem.
Z modlitwą i światłem, Teresa

<><><><><><><><><><><><>

Moja blogowa flotylla:

💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z leniwą veną. tutaj

W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj

🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj

Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj

 "Widzę, czuję, wiem i poszukuję" - blog zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki " link tutaj 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz