Translate

poniedziałek, 22 czerwca 2026

DZIECKO I FIGURA MARYI


Dziecko ze statuetką Maryi by Antonio Mancini
1884 (detal)

Dziecko ze statuetką Maryi by Antonio Mancini,
1884r.

Dziewczynka ze statuetka Maryi i książeczką
by Antonio Mancini, 1878



   Patrząc na obrazy Antonio Manciniego, trudno przejść obok nich obojętnie.
Mała dziewczynka o poważnych, ciemnych oczach mocno tuli do siebie figurkę Matki Bożej. W drugiej ręce trzyma otwartą książkę (książeczkę modlitewną?). Jest w niej coś niezwykle poruszającego – ta dziecięca powaga, skupienie i instynktowna bliskość z Maryją.

   Nie ma tu patosu ani sztuczności. Jest za to czysta, prosta miłość dziecka do Matki. Dziewczynka nie „odmawia” – ona przytula. Nie recytuje formułek – ona po prostu jest przy Maryi. Całym sobą.

   W tym geście jest cała prawda Ewangelii.
„Jeśli nie staniecie się jak dzieci…” (Mt 18,3)Czasem patrzę na takie obrazy i myślę, jak bardzo dorosłość komplikuje nam wiarę. Jak bardzo uczymy się analizować, wątpić, negocjować z Bogiem, budować teorie… a dziecko po prostu przychodzi i tuli się do Matki.

   Figurka Maryi w małych rączkach mówi więcej niż tysiąc kazań.

   Mówi: „Nie musisz rozumieć wszystkiego. Wystarczy, że jesteś blisko. Wystarczy, że ufasz.”

   I może właśnie o to chodzi w naszym życiu wiary – żeby wracać do tej prostej, dziecięcej postawy. Do tego gestu przytulenia. Do tej pewności, że Maryja jest przy nas, nawet gdy nie umiemy pięknie się modlić, gdy jesteśmy zmęczeni, zagubieni albo pełni wątpliwości.

   Bo wiara nie zawsze musi być wielka i heroiczna.
Czasem wystarczy przytulić figurkę Matki i wiedzieć, że jest się kochanym.

Modlitwa

Maryjo, Matko moja,
patrzę na to dziecko, które tak mocno tuli Twoją figurkę,
i proszę Cię o serce proste jak ono.
Naucz mnie przychodzić do Ciebie bez wielkich słów,
bez analiz i bez lęku.
Naucz mnie tulić się do Ciebie całym sercem –
w radości i w smutku, w pewności i w zwątpieniu.
Gdy będę zagubiona, gdy wiara będzie mi się wydawała zbyt ciężka,
przypominaj mi tę małą dziewczynkę z obrazów Manciniego.
Weź mnie za rękę, jak dziecko,
i prowadź prostą drogą do Twojego Syna.
Maryjo,
przytul mnie do swego Serca.
Amen.


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Dziękuję, że jesteś tutaj ze mną...
Niech ta chwila ze sztuką i słowem przyniesie Ci pokój. Jeśli ten wpis poruszył Twoje serce, podziel się swoją myślą w komentarzu – każde Twoje słowo jest dla mnie cennym darem.
Z modlitwą i światłem, Teresa

<><><><><><><><><><><><>

Moja blogowa flotylla:

💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z leniwą veną. tutaj

W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj

🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj

Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj

 "Widzę, czuję, wiem i poszukuję" - blog zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki " link tutaj 




niedziela, 21 czerwca 2026

ŚWIĘTY PIOTR NALASCO, PREZBITER

Wizja św. Piotra Nolasco (1629)
by Francisco de Zurbarán, detal

Wizja św. Piotra Nolasco (1629)
by Francisco de Zurbarán

Piotr Nolasco urodził się w Barcelonie; prawdopodobnie pochodził z rodziny irlandzkiej, która w XI wieku osiedliła się w Hiszpanii. W wieku 15 lat stracił ojca, a pięć lat później - także matkę. Przedwczesne sieroctwo uwrażliwiło go na ludzką niedolę. Jego żywoty głoszą, że po śmierci rodziców rozdał majątek pomiędzy biednych, a sam przystał do krucjaty przeciwko albigensom pod wodzą Szymona Montforta. Po odniesionym w 1209 r. zwycięstwie nad albigensami udał się do Nolasco, do sanktuarium Maryi w Montserrat, gdzie oddał się Jej pod szczególną opiekę.

W tym czasie dowiedział się o wielkim ucisku, jakiego doznają chrześcijanie w niewoli muzułmańskich Arabów w południowej Hiszpanii. Udał się tam osobiście, by na miejscu zbadać sprawę. Wzruszony do głębi ich niedolą, postanowił zaapelować do rodaków, dobrać sobie towarzyszy i wykupywać z niewoli chrześcijan. 

Pierwsza akcja, jaką zorganizował, miała skutek nadzwyczajny. Zdołał wykupić 300 niewolników chrześcijańskich. Istniał wprawdzie w tym samym prawie czasie założony zakon trynitarzy, ale ci działali głównie na terenie Francji i Włoch, a ich głównym celem był wykup niewolników chrześcijańskich z północnej Afryki, dzisiejszego Maroka, Algieru i Tunisu.

W nocy z 1 na 2 sierpnia 1218 roku Piotrowi Nolasco objawiła się Matka Boża i poleciła mu założenie zakonu od wykupu niewolników. Król Aragonii, Jakub I, poparł inicjatywę i obiecał pomoc pieniężną. Św. Rajmund z Peñafort, wówczas jeszcze kanonik katedry w Barcelonie, przyrzekł napisać dla nowej rodziny zakonnej regułę. 10 sierpnia 1218 r. biskup Barcelony, Beranger, obłóczył w katedrze Piotra wraz z jego 12 towarzyszami w białe habity, by podkreślić, że właściwą założycielką nowej rodziny zakonnej jest sama Najświętsza Maryja Panna. Król darował zakonnikom szpital św. Eulalii w Barcelonie. 

Obok zakonu NMP od Wykupu Niewolników (mercedariuszy) powstał zakon rycerski, który osobnym ślubem zobowiązywał stowarzyszonych do walki z Maurami aż do uwolnienia z ich ręki całej Hiszpanii. Natomiast mercedariusze składali czwarty ślub: oddania się w razie konieczności w niewolę Arabów dla uwolnienia chrześcijan.

Zakon zatwierdził papież Grzegorz IX bullą wydaną w 1235 roku. Na Soborze Lyońskim w 1245 roku papież Innocenty IV zakon potwierdził i ubogacił przywilejami. Dekret podpisało 12 kardynałów obecnych na soborze. W następnym roku papież wydał drugą bullę, w której powiększył przywileje. Przyczyniły się one znacznie do spopularyzowania i rozszerzenia zakonu. Krucjata podjęta przez króla Jakuba I powiodła się tak dalece, że Maurom odebrano Walencję i całą okolicę. Wówczas król przeznaczył jeden z meczetów arabskich w Walencji na kościół dla mercedariuszy. Założono tam również ich klasztor, aby łatwiej im było zajmować się niewolnikami chrześcijańskimi, będącymi jeszcze pod okupacją Maurów. Piotr wraz ze swoimi towarzyszami wykupił w ten sposób kilka tysięcy chrześcijan. Jako starzec towarzyszył jeszcze królowi św. Ferdynandowi III w zbrojnym zajęciu Sewilli w 1249 r. W tym samym roku wziął udział w kapitule generalnej swojego zakonu w Barcelonie.

O ostatnich latach działalności Piotra wiemy mało. Jedni autorzy podają jako datę jego śmierci rok 1249, inni aż rok 1258. Pewny jest dzień jego zgonu - był to 25 grudnia. Relikwie św. Piotra z Nolasco, złożone w kościele zakonu, w ciągu burzliwych wieków zaginęły. Cześć oddawaną mu od dawna po starannym procesie kanonicznym zatwierdził papież Urban VIII w 1628 roku, w roku 1664 papież Aleksander VII rozciągnął ją na cały Kościół.

Obecnie zakon mercedariuszy w swoich dwóch gałęziach liczy ponad 1000 zakonników i ponad 150 domów. W Hiszpanii, Ameryce Południowej i Środkowej znane są sanktuaria Matki Bożej de Mercedes, czyli od Wykupu Niewolników. Istnieją także siostry mercedariuszki, także w dwóch gałęziach. Razem jest ich ok. 300. Mają łącznie kilkanaście klasztorów.


Modlitwa za wstawiennictwem św. Piotra Nolasco

Boże, Ojcze pełen miłosierdzia,
Ty rozpaliłeś serce św. Piotra Nolasco miłością do ludzi cierpiących i zniewolonych. Spraw, abyśmy umieli dostrzegać potrzeby naszych bliźnich, nieść pomoc potrzebującym i odważnie służyć tym, którzy oczekują wsparcia.

Przez wstawiennictwo Najświętszej Maryi Panny oraz św. Piotra Nolasco uwolnij nasze serca od egoizmu, lęku i wszelkich zniewoleń. Naucz nas ofiarnej miłości, gotowej do poświęcenia dla dobra innych, abyśmy każdego dnia byli świadkami Twojej dobroci i miłosierdzia.

Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen.


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Dziękuję, że jesteś tutaj ze mną...
Niech ta chwila ze sztuką i słowem przyniesie Ci pokój. Jeśli ten wpis poruszył Twoje serce, podziel się swoją myślą w komentarzu – każde Twoje słowo jest dla mnie cennym darem.
Z modlitwą i światłem, Teresa

<><><><><><><><><><><><>

Moja blogowa flotylla:

💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z leniwą veną. tutaj

W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj

🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj

Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj

 "Widzę, czuję, wiem i poszukuję" - blog zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki " link tutaj 


sobota, 20 czerwca 2026

WIELKI DOWCIP I HUMOR ŚWIĘTYCH

Rzeźba "Uśmiechnięty, Anioł” (fr. l'Ange au Sourire)
z fasady zachodniej Katedry Notre-Dame w Reims we Francji.

Ktoś powiedział: „Dobry humor to dziewięć dziesiątych chrześcijaństwa”. Oczywiście, że nie, ani nic podobnego. To „mądre powiedzenie”, którego wartość leży nie w samym powiedzeniu, ale w mądrości. Ale poczucie humoru odgrywa ważną rolę w życiu duchowym. Ks. Benson nie wahał się nazwać daru humoru św. Teresy „darem boskim”. Mądrość pochodzi z góry i jest darem Ducha Świętego; a humor jest nieodłączną częścią mądrości. Humor jest solą życia i do pewnego stopnia solą życia religijnego, chroniącą je przed upadkiem. G.K. Chesterton mówi o św. Franciszku z Asyżu: „Poczucie humoru soli wszystkie jego eskapady”.

Historia wielu herezji to w dużej mierze historia załamania się poczucia humoru. Ich aberracje i absurdy, poza działaniem diabła, trudno wytłumaczyć inaczej. „Śmiej się i nabieraj sił ” – powiedział św. Ignacy; a do jednego ze swoich nowicjuszy: „Widzę, że zawsze się śmiejesz i cieszę się z tego”.

Znamienne jest z pewnością, że jeden z najbardziej zdroworozsądkowych świętych wyróżniał się żartobliwym dowcipem i bystrym poczuciem humoru. Kto odważył się modlić tak, jak modliła się św. Teresa: „Od głupich nabożeństw i od skwaszonych świętych, dobry Boże, zachowaj nas”? „Niech cię Bóg strzeże przed byciem latynistką!” – pisze do zakonnicy, która lubiła klasyczne cytaty. We wstępie do „ Twierdzy wewnętrznej” zauważa: „Tak wiele książek napisali uczeni i święci mężowie, że nie ma już o czym pisać kobiecie”. Kiedy poproszono ją o opinię na temat notatki napisanej przez senora Salcedo, skomentowała to następująco: „Senor Salcedo nieustannie powtarza w całym swoim piśmie: »jak mówi św. Paweł«, »jak mówi Duch Święty«; a potem kończy, żałując, że napisał same bzdury. Zamierzam go zadenuncjować do Inkwizycji”.

„Jakiż dowcip miał ten człowiek” – pisał René Bazin o proboszczu z Ars. Opat Toccanier współczuł mu w udrękach i cierpieniach, jakich doznał z rąk diabła. „Do wszystkiego można się przyzwyczaić – nawet do diabła” – rzekł proboszcz. „Grappin i ja jesteśmy niemal towarzyszami”. Zapytał gadatliwą damę, czy jest jakiś miesiąc w roku, w którym mówi mniej niż zwykle, poza lutym; a kiedy ksiądz prosił o pozwolenie na odprawienie Mszy w jego kościele, odpowiedział: „Ojcze, żałuję tylko, że nie jest Boże Narodzenie, abyś mógł odmówić trzy”. O krynolinie, która była modna za jego czasów, mawiał: „Nasz cesarz uczynił wiele wspaniałych rzeczy, ale jest coś, co przeoczył. Powinien był prawnie poszerzyć wszystkie drzwi, aby umożliwić przejście krynoliny”. A kiedy zobaczył na ścianie zamku portret damy w wieczorowej sukni, powiedział: „Można by pomyśleć, że idzie na gilotynę”.

Kardynał Capacelatro mówi o św. Filipie Neri: „Jedna cecha jego charakteru nigdy nie przestaje fascynować młodych: zawsze był wesoły i dowcipny. Jak wszyscy Florentczycy jego czasów, słynął z dowcipnego usposobienia”. „Jem mało” – powiedział kiedyś – „bo nie chcę przytyć jak nasz przyjaciel Francesco Scarlatti”. Był wegetarianinem i jeśli podczas spaceru z przyjaciółmi mijał wózek rzeźnika, mawiał: „Dzięki Bogu, nie potrzebuję niczego takiego”. Św. Tomasz z Akwinu ma gdzieś trafne określenie na żarty i, jak zobaczymy, św. Filip był bardzo pociągany przez tę praktykę.

Jak zauważono o św. Franciszku z Asyżu, „poczucie humoru osładza wszystkie jego wybryki”. Po pewnym czasie pobytu w domu kardynała Leona, został pobity przez diabły i oświadczył, że jest to jego kara za zadawanie się z kardynałami. Legenda głosi, że gdy szukał spotkania z sułtanem Egiptu w celu nawrócenia go, zastawiono na niego pułapkę. Sułtan rozkazał rozłożyć na podłodze namiotu dywan pokryty krzyżami. „Jeśli po nim będzie stąpał, oskarżę go o obrazę Boga; jeśli nie, oskarżę go o obrazę mnie”. Franciszek, oczywiście, stąpał po dywanie, a oskarżony o bezbożność, odpowiedział: „Musisz wiedzieć, że nasz Pan umarł między dwoma łotrami, którzy również zawisli na krzyżach. My, chrześcijanie, mamy prawdziwy Krzyż; ale krzyże łotrów zostawiamy wam, a ja nie wstydzę się po nich stąpać”. Niezależnie od tego, czy jest to prawda, czy nie, historia ta dowodzi, że św. Franciszek cieszył się powszechnie opinią człowieka niezwykle dowcipnego.

Żartobliwość jest niezwykle uderzającą cechą naszych angielskich męczenników. Doprawdy, zaskakujące jest, jak bogate są w dowody tego akty ich męczeństwa. Oczywiście, św. Tomasz Morus wyróżnia się wśród nich wszystkich i raczej przyćmiewa pozostałych. Jego poczucie humoru nigdy go nie opuszczało, aż do chwili egzekucji. „Pomóż mi wstać” – powiedział do porucznika Tower. „Schodząc, sam się sobą zajmę”.

Bł. Dominik Barberi, pasjonista, który przyjął Newmana do Kościoła i który pod każdym względem był człowiekiem niezwykle umartwionym, pozwalał sobie na bardzo hojne pobłażanie swojemu poczuciu humoru. Jego biografia zawiera wiele jego dowcipnych powiedzeń. Kiedy pewna pobożna dama zwróciła się do niego z prośbą o poradę w sprawie swoich nocnych widzeń, zaczął ją wypytywać o rodzaj i ilość wina, jakie zwykła pić do kolacji.

W jednym z listów św. Magdaleny Zofii czytamy: „Nasze Towarzystwo nie zostało założone po to, by dowodzić, że kobiety mogą stać się mężczyznami, choć może to być łatwiejsze w kraju [Francja], gdzie tak wielu mężczyzn staje się kobietami”.

W liście do Posydiusza św. Augustyn rozważa kwestię stosowności malowania twarzy przez mężatki. Jest skłonny potępić to jako formę oszustwa; dodaje: „Jestem pewien, że nawet ich mężowie nie chcą dać się nabrać”.

I oto jest św. Joanna Franciszka de Chantal. Młody mężczyzna, którego narzeczona wstąpiła do jej klasztoru, by zostać zakonnicą, przyszedł wściekły i srogo ją „wychłostał”. Po burzliwym przesłuchaniu św. Joanna powiedziała: „Nigdy nie słuchałam panegiryku, który sprawiłby mi większą przyjemność”.

Nawet w autobiografii św. Teresy od Małego Kwiatka jest mnóstwo subtelnego humoru; istnieją też dowody na to, że gdyby mała Anna de Guigné żyła, rozwinęłaby się w podobnym kierunku. Podobno w wieku sześciu lat otrzymała piękną lalkę jako rekompensatę za utratę pierwszego zęba. Oczywiście, jej brat Jacques natychmiast ją zniszczył. Anna początkowo była bardzo zła, ale potem, z trudem się otrząsając, powiedziała do guwernantki: „Tak będzie lepiej. Mogę złożyć ofiarę Abrahama”.

Wkrótce po nawróceniu św. Ignacy został uwięziony przez Inkwizycję, a podczas przesłuchania oskarżono go o nauczanie nowinek. „Mój Panie” – odpowiedział – „nie sądziłbym, że mówienie o Chrystusie chrześcijanom było czymś nowym”.

Ten sam żartobliwy humor charakteryzował św. Franciszka Salezego . Pewien zakonnik poskarżył mu się, że jego nowy przełożony jest jeszcze gorszy od starego. „Zamiast konia mamy teraz osła”. 
„Ale” — powiedział święty — „czyż osioł nie pouczył Balaama?” 
Zganił znajomego za wyśmiewanie garbusa. „Dzieła Boże są doskonałe” — powiedział. 
„Co! Doskonały, a jednak zdeformowany?” — odparł znajomy. „Tak, być może jest idealnym garbusem”.

W rozmowach, a nawet na ambonie, lubił opowiadać zabawne historie. Na przykład: „Pewna kobieta, która zawsze starała się sprzeciwić mężowi, wpadła do rzeki i utonęła. Mąż, ciągnąc ciało, poszedł w górę rzeki zamiast w dół. Kiedy świadkowie zwrócili mu uwagę, że nurt z pewnością poniósł je niżej, odpowiedział: »Czy sądzicie, że nawet jej martwe ciało mogłoby zrobić cokolwiek poza sprzeciwianiem się mnie?«”.

Kiedy wścibscy nadużywali jego dobrego imienia, mawiał: „Słyszałem, że ten a ten przycinał mi brodę; ale mimo to Bóg jakoś sprawia, że ​​odrasta”. To przypomina brodę św. Tomasza Morusa, którą chronił przed toporem, mówiąc: „W każdym razie moja broda nie dopuściła się zdrady”.

Podczas kazań wielkopostnych w Annecy jeden z misjonarzy „puścił się wodzy fantazji” w potępianiu nieobecnych. Święty Franciszek nigdy nie przejmował się takimi rzeczami, tak samo jak nie przepadał za rozwlekłymi kazaniami. „Do kogo on celował?” – pytał później. „Wyzywał nas za błąd, którego nie popełniliśmy, bo byliśmy obecni. Czy chciał, żebyśmy się rozbili na kawałki, żeby zapełnić puste miejsca?”

A ten dowcip i humor świętych są bardzo pouczające. Przypominają nam o tym, o czym łatwo zapominamy, o czym czasami nawet nie podejrzewamy: że w życiu świętego jest więcej prawdziwej radości niż w całym upojeniu światowości. Wszystko, co pochodzi od Boga, jest radosne, a świętość pochodzi wprost od Niego i jest w istocie jedynym Jego atrybutem, który człowiek może naśladować. Pobożność u świętych miesza się ze wszystkim, co lekkie i radosne. Fulbert z Chartres opisał ducha monastycznego jako połączenie „naturalnej prostoty i anielskiej wesołości”; innymi słowy, święci mają w sobie coś z żywotności aniołów.

Święci, w każdym razie, zawsze są dobrą reklamą religii. Podtrzymują i ukazują „jasną stronę” pobożności i głoszą naukę radosnej służby Bogu. Tam, gdzie jest dużo wiary, zawsze będzie dużo śmiechu. Anglia była „Wesołą Anglią”, gdy była pełna wiary; a Chesterton twierdzi, że Anglicy nie śmiali się szczerze od średniowiecza. Humor nazywano „źródłem pojednania i dobrobytu, które, uśmiechnięte i pobłażliwe, kontempluje świat życzliwym okiem”. To właśnie połączenie w nich tego naturalnego daru z nadprzyrodzonym darem wiary zrodziło optymizm świętych.


Źródło:
Niniejszy artykuł pochodzi z rozdziału książki o. Roche’a „A Bedside Book of Saints”


Modlitwa o radość serca

Panie Boże, źródło wszelkiej radości,
dziękujemy Ci za świętych, którzy pokazali nam,
że droga do Ciebie nie jest drogą smutku,
lecz ufności, pokoju i pogody ducha.

Daj nam serce wolne od zgorzknienia,
umysł pełen mądrości i uśmiech,
który rodzi się z wiary w Twoją obecność.
Naucz nas śmiać się z własnych słabości,
a w trudnościach zachować nadzieję.

Spraw, abyśmy służyli Tobie z radością
i swoim życiem ukazywali innym
jasną stronę Ewangelii.

Amen.


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Dziękuję, że jesteś tutaj ze mną...
Niech ta chwila ze sztuką i słowem przyniesie Ci pokój. Jeśli ten wpis poruszył Twoje serce, podziel się swoją myślą w komentarzu – każde Twoje słowo jest dla mnie cennym darem.
Z modlitwą i światłem, Teresa

<><><><><><><><><><><><>

Moja blogowa flotylla:

💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z leniwą veną. tutaj

W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj

🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj

Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj

 "Widzę, czuję, wiem i poszukuję" - blog zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki " link tutaj 



piątek, 19 czerwca 2026

BŁOGOSLAWIONY PIER GIORGIO, PRAWDZIWIE BOGATY MŁODZIENIEC

Witraż przedstawiający bł. Pier Giorgio Frassatiego,
kaplica św. Jana Pawła II, Mundelein 


Wszystko.

Właśnie tego Jezus zażądał od bogatego młodzieńca, aby gotów był się wyrzec, by zyskać życie wieczne. Młodzieniec był tak podekscytowany, że dowiedział się, co musi zrobić, że pobiegł do Jezusa z prośbą. Lecz „jego twarz spochmurniała”, jak mówi Pismo, „i odszedł zasmucony”, gdy usłyszał odpowiedź. To ostatnia wiadomość o nim. Nigdy nie poznajemy nawet jego imienia.

Przedstawiam bogatego młodzieńca, którego imię jest znane na całym świecie. Porzucenie wszystkiego nie było dla Pier Giorgio Frassatiego tak trudne.

Urodzony 6 kwietnia 1901 roku Pier Giorgio dorastał we Włoszech jako syn wpływowego dziennikarza i polityka. Żył w luksusie. Pokojówki, kucharze, ogrodnicy, szofer i różnorodna służba domowa zaspokajały potrzeby rodziny. Spotykał się z bardzo wpływowymi przedstawicielami różnych sfer społecznych, od polityki po sztukę. Podróżował, bywał na balach i okazjonalnie odwiedzał wysokich rangą urzędników kościelnych. Luksusy, jakie zapewniała pozycja społeczna jego rodziny, nie były mu obce.

W przeciwieństwie do bogatego młodzieńca z Ewangelii, Pier Giorgio potrafił jednak zachować dystans do wszystkiego. W przemówieniu do młodych katolików powiedział: „Musimy poświęcić wszystko dla wszystkiego: nasze ambicje, a wręcz całego siebie, dla sprawy Wiary”.

Poświęcił się dziełom miłosierdzia, ponieważ dostrzegał Jezusa w każdym napotkanym człowieku. Przywoził lekarstwa, przybory szkolne, jedzenie, ubrania – wszystko, co potrzebne, poświęcając przy tym własny komfort. Podczas pewnej podróży do Wiednia na własne oczy zobaczył nędzę panującą tam wśród studentów. Bez wahania przekazał im pieniądze na podróż, mówiąc, że „mógłby sobie doskonale poradzić”, jedząc tylko jeden posiłek dziennie i pijąc późnym popołudniem jedynie filiżankę kawy lub mleka.

Uznał, że dobroczynność wykracza poza materialne dary. Niósł nadzieję, dzieląc się swoim czasem, przyjaźnią i miłością do sakramentów. Modlił się z ludźmi. Przyprowadzał ich do kościoła. Prowadził do spowiedzi. Nierzadko można było zobaczyć „syna ambasadora ściskającego brudną i zawstydzoną dłoń nieznanego pracownika”.

Pier Giorgio uwielbiał działać anonimowo. Wolał nie być rozpoznawany jako członek ważnej rodziny. Pewnego razu poszedł z przyjacielem do domów zamożnych ludzi, aby sprzedawać bilety na zbiórkę charytatywną. Czasami mylono ich z żebrakami i kazano im przejść przez wejście dla służby. Jego przyjaciel był obrażony, ale Pier Giorgio przyjął to ze spokojem i poczuciem humoru. Zniósłby każde upokorzenie, aby zdobyć środki na pomoc uboższym. Uważał, że każda ofiara jest warta zachodu.

Co zainspirowało tego bogatego młodzieńca do tak wielkiego poświęcenia? 
Pier Giorgio mówił o dwóch głównych źródłach motywacji do swoich działań. Po pierwsze, bezinteresowny przykład Chrystusa. Młodzi ludzie, uczcie się ofiar od naszego Pana Jezusa Chrystusa”powiedział.Aby odpokutować za nasze straszne grzechy, On poświęcił się jako Niewinna Ofiara na Golgocie i odnawia tę cudowną Ofiarę każdego dnia w każdym zakątku świata podczas Mszy Świętej”.

Po drugie, obietnica wiecznego szczęścia, „gdzie radość nie będzie miała miary ani końca, a my będziemy cieszyć się pokojem przekraczającym wszelkie nasze wyobrażenia”, była obietnicą Pier Giorgia. Życie pełne nieustannych poświęceń było niczym w porównaniu ze skarbem obiecanym przez Jezusa. Wiara w przyszłą nagrodę pozwoliła mu zachować dystans do ziemskich bogactw aż do ostatniego tchnienia w młodym wieku 24 lat. Opuścił tę ziemię szczęśliwy i otrzymał swoje prawdziwe dziedzictwo:

Wszystko .

Źródło: Autor : Christine M.Wohar

Modlitwa
Panie Jezu, dziękuję Ci za Pier Giorgia Frassatiego – bogatego młodzieńca, który nie odszedł zasmucony, lecz z radością oddał Ci wszystko.
Naucz mnie takiego samego serca.
Naucz mnie patrzeć na dobra tego świata z dystansem i wolnością.
Naucz mnie dostrzegać Ciebie w każdym człowieku – szczególnie w tym ubogim, samotnym i zapomnianym.
Daj mi łaskę, abym nie bała się słowa „wszystko”.
Nie bała się oddać Ci moich planów, wygody, ambicji i tego, co uważam za „moje”.Święty Pier Giorgio,
wstawiaj się za nami, abyśmy jak ty umieli kochać bez miary,
służyć bez rozgłosu
i żyć z nadzieją na to prawdziwe dziedzictwo –
życie wieczne w Bogu.
Jezu,
weź moje serce i uczyń je podobnym do serca Pier Giorgia –
hojnym, radosnym i całkowicie Twoim.

Amen.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Dziękuję, że jesteś tutaj ze mną...
Niech ta chwila ze sztuką i słowem przyniesie Ci pokój. Jeśli ten wpis poruszył Twoje serce, podziel się swoją myślą w komentarzu – każde Twoje słowo jest dla mnie cennym darem.
Z modlitwą i światłem, Teresa

<><><><><><><><><><><><>

Moja blogowa flotylla:

💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z leniwą veną. tutaj

W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj

🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj

Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj

 "Widzę, czuję, wiem i poszukuję" - blog zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki " link tutaj 

czwartek, 18 czerwca 2026

"GNIEW BOWIEM CZLOWIEKA NIE WYKONUJE SPRAWIEDLIWOŚCI BOŻEJ " (Jk 1,19-20)



   „Niech każdy człowiek będzie szybki do słuchania, powolny do mówienia, powolny do gniewu. Gniew bowiem człowieka nie czyni tego, co sprawiedliwe u Boga”.— Jakuba 1:19-20

   Czy masz porywczy temperament? Jeśli tak, to dobrze się składa: niektórzy święci byli z tego znani – cecha, którą z Bożą pomocą przezwyciężyli. Ewangelie mówią nam, że święci Jakub i Jan byli nazywani „synami gromu” (Mk 3,17) – być może ze względu na ich porywczą naturę, jak wtedy, gdy chcieli, aby Jezus sprowadził ogień z nieba, aby zniszczyć niegościnne miasto (Łk 9,51-56). Inni święci znani z wyrażania gniewu to św. Bazyli Wielki , którego porywczy temperament utrudniał mu zachowanie taktu w kontaktach z innymi.

  Bardziej współczesnym przykładem jest XIX-wieczny francuski zakonnik, św. Benild, który kiedyś powiedział o swoich trudnościach jako nauczyciel: „Wyobrażam sobie, że nawet aniołowie, gdyby zstąpili na ziemię jako nauczyciele, mieliby trudności z opanowaniem swojego gniewu”.


   Jeśli chodzi o reputację gniewnego, niewielu zaprzeczyłoby, że św. Hieronim zasługuje na cokolwiek innego niż pierwsze miejsce. Ten wielki biblista miał błyskotliwą, lecz drażliwą osobowość i słynął z kłótni z innymi osobistościami Kościoła, w tym ze św. Augustynem, prowadzonych za pomocą listów, często jadowitych lub sarkastycznych. Św. Pammachiusz, były senator rzymski, korespondował z Hieronimem i próbował nakłonić go do złagodzenia języka, bez większego powodzenia; rzymska wdowa, św. Marcela, również korespondowała z Hieronimem, czasami kwestionując jego poglądy, a raz ganiąc go za porywczy temperament. Należy jednak zauważyć, że Hieronim oprócz bycia łagodnym dla biednych i uciśnionych, był świadomy swoich słabości i z ich powodu podejmował wielkie akty pokuty (takie jak mieszkanie w jaskini).

   Niektórzy święci, których znamy z łagodnego usposobienia – zwłaszcza wielki biskup św. Franciszek Salezy i święty francuski ksiądz św. Wincenty a Paulo – musieli bardzo się natrudzić, by przezwyciężyć skłonność do gniewu i kłótliwości. Św. Wincenty powiedział, że bez łaski Bożej byłby „twardy i odpychający, szorstki i zrzędliwy”, a św. Franciszek stwierdził kiedyś, że nauka panowania nad swoim temperamentem zajęła mu ponad dwadzieścia lat.

   W XIV wieku bł. Jan Colombini był dość chciwym kupcem, znanym zwłaszcza ze swojego wybuchowego charakteru. Pewnego dnia wpadł we wściekłość, ponieważ obiad nie był gotowy, gdy wrócił do domu. Mając nadzieję, że zawstydzi go i zmusi do lepszego zachowania, żona podała mu książkę o świętych. Jan rzucił książkę na podłogę, ale potem – zawstydzony swoim temperamentem – podniósł ją i zaczął czytać. Tak pochłonęła go lektura o świętych, że zapomniał o obiedzie; w istocie, to doświadczenie całkowicie go nawróciło. Następnie rozdał większość swojego majątku, przekształcił dom w szpital i osobiście opiekował się cierpiącym trędowatym. Kiedy żona namawiała go do roztropności w działalności charytatywnej, Jan – który nie obrażał się już tak łatwo na nagany – łagodnie przypomniał jej, że to ona miała nadzieję na jego nawrócenie (na co rzekomo odpowiedziała: „Modliłam się o deszcz, a to jest powódź”).

  Nauka panowania nad swoim temperamentem wymaga czasu i cierpliwości – a niektórzy święci byli gotowi podjąć skrajne wysiłki w tym względzie. Na przykład, gdy burza zakłóciła jego zbiory, św. Natalan gniewnie poskarżył się na Boga. Natychmiast żałując, przysiągł opanować swój gniew i podjął radykalny krok, aby sobie o tym przypomnieć: przywiązał prawą rękę do nogi żelaznym zamkiem i wrzucił klucz do rzeki, obiecując, że zamek nigdy nie zostanie otwarty, dopóki nie odbędzie pokutnej pielgrzymki do Rzymu. Wiele lat później Natalan przybył do Rzymu; kupił tam rybę od chłopca, a w jej żołądku znajdował się klucz – który, oczywiście, otworzył zamek.

   Chociaż Pan prawdopodobnie nie oczekuje od nas tak niezwykłych wysiłków, chce, abyśmy kontrolowali swój gniew i daje nam ku temu okazje — szczególnie w życiu codziennym: cierpliwie znosząc irytujące nawyki innych, korygując błędy innych z życzliwością i uprzejmością, powstrzymując się od trąbienia, gdy ktoś zajeżdża nam drogę, i nie ulegając pokusie pochopnego osądzania motywów innych.


   Kiedy musimy porozmawiać z kimś, na kogo jesteśmy źli, powinniśmy najpierw modlić się o Boże przewodnictwo i pomoc. Prośba do Ducha Świętego o właściwe słowa może pomóc rozładować potencjalnie wybuchową sytuację.

   Święta Teresa z Lisieux radzi nam: „Kiedy jesteś na kogoś zły, sposobem na znalezienie spokoju jest modlitwa za tę osobę i prośba do Boga o wynagrodzenie jej za to, że zadała ci cierpienie”. Zwykle nie myślimy o tym w ten sposób, ale ci, którzy nas złością, wyświadczają nam nieświadomą przysługę, pozwalając nam nabrać cierpliwości, dlatego powinniśmy starać się być dla nich delikatni.

   Podobnie, mówi św. Alfons Liguori, „Kiedy zdarzy się, że popełnimy jakiś błąd, musimy być również łagodni dla siebie. Obrażanie się po zrobieniu czegoś złego nie jest pokorą, lecz subtelną formą pychy. […] Gniewanie się na siebie po popełnieniu błędu jest większym błędem niż ten, który właśnie popełniliśmy, i doprowadzi do wielu innych”. Dlatego Bóg chce, abyśmy panowali nad swoim temperamentem – nawet gdy sami jesteśmy jego celem. Jego uzdrawiające miłosierdzie i pokój są oferowane każdemu, ale stracimy je, jeśli pozwolimy, by nasz gniew stanął nam na drodze.

Coś, czego możesz spróbować

   Św. Franciszek Salezy radzi, aby uniknąć grzechu gniewu, gdy jesteś rozgniewany, szybko poproś Boga o pokój serca, a następnie skieruj myśli na coś innego. Nie omawiaj bieżącej sprawy, nie podejmuj decyzji ani nie upominaj nikogo, gdy jesteś rozgniewany. Św. Franciszek radzi, aby gdy ktoś cię rozgniewa, skupić się na jego dobrych cechach, a nie na słowach czy czynach, które uważasz za niestosowne.


   Jeśli chcesz panować nad swoim temperamentem, zwróć uwagę na okoliczności, w których najczęściej wpadasz w złość: w określonych sytuacjach (np. w godzinach szczytu), w obecności określonych osób (np. sąsiada lub znajomego) lub o określonych porach dnia (np. tuż przed końcem dnia pracy, gdy gorączkowo sprzątasz biurko). Gdy już nauczysz się z doświadczenia, co może cię rozgniewać, przygotuj się na te chwile krótką, cichą modlitwą — na przykład: „Panie, pomóż mi nie stracić panowania nad sobą” lub „Drogi Jezu, pozwól mi zachować spokój”.

    W dobrym nastroju warto też przypomnieć sobie, kiedy jesteś w dobrym nastroju, jakąś niedawną sytuację, w której straciłeś panowanie nad sobą. Zadaj sobie pytanie: „Czy mój gniew był uzasadniony? Jak zareaguję na tę sytuację w przyszłości?”. Możesz nawet „ćwiczyć” właściwe reagowanie, udając, że ta sytuacja się powtarza; pozwalając sobie na złość w samotności, możesz przećwiczyć możliwe reakcje i ocenić, które z nich mogą ci pomóc.

Ten artykuł pochodzi z książki o. Espera „ Święte rozwiązania powszechnych problemów życiowych” . 


Modlitwa o dar słuchania i opanowanie gniewu

Panie Boże, Ty znasz moje serce i wiesz, jak często brakuje mi cierpliwości. 
Twoje Słowo w Liście Jakuba przypomina mi dzisiaj, jaki powinienem być w relacjach z ludźmi.
Proszę Cię o dar uważnego słuchania. 
Otwórz moje uszy i serce na to, co mówią do mnie inni. 
Pomóż mi najpierw zrozumieć drugiego człowieka, zamiast od razu szukać własnych argumentów.
Ucisz we mnie potrzebę szybkiego mówienia. Dawaj mi mądrość, bym potrafił milczeć, gdy emocje biorą górę. Niech moje słowa niosą pokój, a nie zranienia.
Ulecz mój gniew. 
Kiedy czuję, że narasta we mnie złość, przypomnij mi, że mój ludzki gniew nie buduje Twojej sprawiedliwości. 
 mi oddawać te emocje Tobie, zanim zamienią się w raniące czyny.
Duchu Święty, prowadź mnie dzisiaj. 
Naucz mnie reagować z miłością i spokojem, na wzór Jezusa Chrystusa.
Amen.


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Dziękuję, że jesteś tutaj ze mną...
Niech ta chwila ze sztuką i słowem przyniesie Ci pokój. Jeśli ten wpis poruszył Twoje serce, podziel się swoją myślą w komentarzu – każde Twoje słowo jest dla mnie cennym darem.
Z modlitwą i światłem, Teresa

<><><><><><><><><><><><>

Moja blogowa flotylla:

💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z leniwą veną. tutaj

W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj

🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj

Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj

 "Widzę, czuję, wiem i poszukuję" - blog zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki " link tutaj 


środa, 17 czerwca 2026

TRZY CNOTY SERCA

 

Artykuł autorstwa dr. Donalda DeMarco

   Żaden filozof współczesności nie pisał o cnocie tak wnikliwie jak Josef Pieper. Potrafi on ukazać cnotę jako atrakcyjną i wyjaśnić, że nie jest ona jedynie ozdobą społeczną, lecz koniecznością do spełnienia się człowieka. „Cnota” – twierdzi – „jest szczytem możliwości człowieka; jest urzeczywistnieniem ludzkiej zdolności do istnienia”.

   Cnota, oprócz rozwijania charakteru, jest również wyrazem miłości. Ponieważ miłość jest związana z sercem, trzy cnoty, które najwyraźniej to uwidaczniają, to dobroć, beztroska i serdeczność. Ta triada jest wolna od kontrowersji i jest mile widziana przez każdego. Są one zaraźliwe i, w przeciwieństwie do wielu innych cnót, udzielają błogosławieństw z niezwykłą bezpośredniością.

Dobroć serca

   To wielki komplement, gdy mówimy o kimś, że ma dobre serce. Wiemy, jak w przypadku Ramzesa czy Judasza, jak serce może stwardnieć. Zachęta do przypadkowego aktu dobroci niesie ze sobą przekonanie, że droga do lepszego świata wiedzie przez akty dobroci.

   Takie czyny mogą być anonimowe, ale niezależnie od tego zawsze przynoszą pożytek. Ze względu na swój związek z sercem, zastępują gniew, apatię i zazdrość. Akty dobroci nie wymagają wdzięczności. Są czyste, oderwane od jakiegokolwiek pojęcia pochwały. W tym sensie są one typowo chrześcijańskie. W Ewangelii Mateusza 6,2-4 czytamy:

   Tak więc, gdy dajecie jałmużnę, nie trąbcie przed sobą, jak obłudnicy czynią... Kiedy zaś ty dajesz jałmużnę, niech nie wie lewa twoja ręka, co czyni prawa, aby twoja jałmużna pozostała w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie.

   Osoba życzliwa odczuwa pewną dozę współczucia dla innych. To właśnie motywuje ją do okazywania dobroci. Jej troska skupia się wyłącznie na innych, a nie na sobie. Ego często przeszkadza w cnotliwych czynach i psuje je, domagając się podziękowań. William Wordsworth ujmuje paradoks dobroci, stwierdzając, że jest ona „najlepszą częścią ludzkiego życia – jego drobnymi, bezimiennymi, zapomnianymi aktami dobroci i miłości”.

Niefrasobliwość

  „Lekkie serce żyje długo” – napisał Szekspir ( Stracone zachody miłości, V: iii). Przeciwieństwem bycia beztroskim jest bycie przygnębionym, zrozpaczonym, przygnębionym. Ponury człowiek stracił skrzydła i nie może już latać.

   Jesteśmy uwięzieni między dwiema podstawowymi siłami: łaską i grawitacją. Naszym naturalnym dążeniem jest wznoszenie się. Dlatego kochamy rzeczy, które szybują jak ptak, latają jak samolot lub wznoszą się jak rakieta. Nazywamy windy, schody ruchome i dźwigi tak samo, mimo że są one zaprojektowane, aby jechać w dół. Żyjemy nadzieją. A nadzieja zawsze sugeruje ruch w górę. „Anioły latają” – napisał G.K. Chesterton w jednym ze swoich najbardziej pamiętnych powiedzeń – „ponieważ traktują siebie lekko”.

   Osoba o dobrym sercu jest radosna, a jej poczucie humoru jest antidotum na ciężar świata. Bóg kocha radosnego dawcę równie mocno za jego radość, jak i za hojność. Święty Tomasz z Akwinu kojarzył beztroskę z wesołością, czyli radosną zabawą – czymś, czego wszyscy potrzebujemy, aby zachować równowagę. Grawitacja nas przytłacza, ale łaska unosi nas na wyższy poziom. Wstępujemy do nieba i schodzimy do piekła. Radość podnosi nas na duchu i daje nam poczucie, że jesteśmy naprawdę beztroskimi istotami.

   Osoba radosna usuwa ciemność, nawiązując w ten sposób do chwili stworzenia, kiedy Bóg powiedział: „Niech stanie się światłość”. „Niech stanie się beztroska” to właściwa odpowiedź. Wesołych Świąt Bożego Narodzenia to właściwa beztroska, która towarzyszy nadejściu Światła świata.

Serdeczność

   Serdeczność to delikatny blask miłości, który zdobywa zaufanie ludzi i zapewnia im komfort w intymnej, często domowej atmosferze. Jest to cnota powszechnie kojarzona z osobami starszymi. Laureat Nagrody Pulitzera, JP Marquand, zauważył, że „istnieje pewien etap w życiu osób starszych, kiedy ciepło serca zdaje się wzrastać wprost proporcjonalnie do upływu lat”.

   Ciepło ma swoje źródło w ogniu serca. Dlatego przekazuje je innym. Po rozmowie z Jezusem w drodze do Emaus, Jego dwaj towarzysze powiedzieli do siebie: „Czy serce nie pałało w nas, kiedy rozmawiał z nami w drodze i Pisma nam wyjaśniał?” (Łk 24,32). Słowu Jezusa towarzyszyło ciepło Jego serca.

   Tak jak grawitacja ściąga nas w dół, tak samo chłód ochładza nasze istnienie. Musimy ogrzać nasze serca pomimo otaczającego chłodu. Wtedy będziemy mogli ogrzać serca innych, tak jak Jezus uczynił to dla swoich dwóch towarzyszy w drodze do Emaus.

   Jedną z ujmujących cech serdeczności jest to, że jej wartość jest doceniana w momencie jej urzeczywistnienia. Osoba serdeczna posiada tę cnotę jako trwałą cechę swojego charakteru. Jest osobą serdeczną, która od czasu do czasu jest zdolna do serdecznych czynów.

Wniosek

   Człowiek może posiadać wiele cnót, takich jak wiara, lojalność, odwaga, hojność i wdzięczność. Jednak cnoty te nie są dostrzegane, dopóki nie zostaną wcielone w życie. Trzy cnoty serca są jednak uznawane za cechy osobiste, bez ich wyrażania. Są to cnoty łatwo rozpoznawalne przez innych dzięki życzliwości, pogodnemu usposobieniu i serdeczności, które są nieustannie przekazywane. Są to cnoty, które przenoszą się z serca do serca bez konieczności pośrednictwa pośrednika.


Daj mi, Panie, serce wrażliwe


Daj mi, Panie, serce wrażliwe, aby mnie żadna próżna myśl nie oderwała od Ciebie.

Daj mi, Panie, serce szlachetne, aby mnie żadna niegodna Ciebie namiętność nie usidliła.

Daj mi, Panie, serce proste i szczere, aby się nie dało opanować przez żadną złą skłonność.

Pozwól mi, Panie, znosić Twoje kary w duchu pokuty, a z Twoich dobrodziejstw korzystać rozumnie, abym mógł kiedyś przeżywać wieczną radość w niebieskiej Ojczyźnie.

św. Tomasz z Akwinu

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Dziękuję, że jesteś tutaj ze mną...
Niech ta chwila ze sztuką i słowem przyniesie Ci pokój. Jeśli ten wpis poruszył Twoje serce, podziel się swoją myślą w komentarzu – każde Twoje słowo jest dla mnie cennym darem.
Z modlitwą i światłem, Teresa

<><><><><><><><><><><><>

Moja blogowa flotylla:

💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z leniwą veną. tutaj

W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj

🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj

Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj

 "Widzę, czuję, wiem i poszukuję" - blog zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki " link tutaj