![]() |
| Kobieta z różańcem by Peter Paul Rubens |
Nowenna Pompejańska to duchowy maraton. 54 dni. Każdy, kto choć raz podjął to wyzwanie, wie, że to nie tylko modlitwa, ale prawdziwe zmaganie – z czasem, zmęczeniem i własnymi myślami.
Przez pierwsze 27 dni trwamy w części błagalnej. Prosimy, pukamy, wołamy o ratunek. A potem nadchodzi ten dziwny, przełomowy dzień numer 28. Nagle, niemal w połowie drogi, instrukcja mówi: „Teraz zacznij dziękować”.
Przyznam Wam się, że długo nie mogłam tego zrozumieć. Jak to? Przecież przed moimi oczami wciąż ten sam mur. Problem nie zniknął, choroba nie odpuściła, a serce wciąż tak samo boli. Dlaczego mam dziękować za coś, czego jeszcze fizycznie nie dotykam?
Kluczem jest siła zaufania – ta cicha, ale niezłomna moc, która pozwala nam widzieć sercem to, co dla oczu jest jeszcze zakryte.
Zaufanie w Nowennie Pompejańskiej nie polega na pewności, że wszystko ułoży się dokładnie według naszego scenariusza. To raczej głębokie przekonanie, że nasza prośba została już przyjęta i jest w najlepszych możliwych rękach. Kiedy w 28. dniu zmieniamy ton modlitwy na dziękczynny, dokonujemy potężnego aktu wiary: przerzucamy most nad przepaścią niepewności.
To zaufanie sprawia, że reszta nowenny przestaje być nerwowym wyczekiwaniem na „cud”, a staje się spokojnym trwaniem przy Bogu. Dziękujemy, bo ufamy, że skoro On jest Miłością, to odpowiedź już płynie w naszą stronę – nawet jeśli my, uwięzieni w czasie i materii, dostrzeżemy ją dopiero za kilka tygodni, miesięcy czy lat. Część dziękczynna to po prostu podpisanie odbioru przesyłki z Nieba, zanim kurier zapuka do drzwi.
Te drugie 27 dni to najpiękniejsza szkoła pokoju. Ufność uczy nas, że dziękczynienie ma moc kruszenia murów szybciej niż samo błaganie.
A jak u Was z tym „dziękowaniem za niewidzialne”? Czy potraficie zaufać na tyle, by powiedzieć „Dziękuję” w samym środku burzy?
Panie, który widzisz dalej niż moje oczy i znasz jutro, zanim się narodzi,
proszę Cię dziś o łaskę dziękczynienia w ciemno.
Daj mi siłę, bym potrafił(a) dziękować Ci za wysłuchanie mojej prośby,
choć wokół mnie wciąż panuje flauta, a horyzont wydaje się pusty.
Uwolnij moje serce od lęku, który każe mi ciągle sprawdzać, czy „już działa”.
Niech moja wdzięczność nie będzie targowaniem się o cud,
ale radosnym uznaniem Twojej Miłości,
która zawsze daje to, co dla mnie najlepsze i w najlepszym czasie.
Ufam, że Ty trzymasz ster, a moja modlitwa już dotarła do Twojego portu.
Amen.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ Dziękuję, że jesteś tutaj ze mną... Niech ta chwila ze sztuką i słowem przyniesie Ci pokój. Jeśli ten wpis poruszył Twoje serce, podziel się swoją myślą w komentarzu – każde Twoje słowo jest dla mnie cennym darem. Z modlitwą i światłem, Teresa <><><><><><><><><><><><> ⚓ Moja blogowa flotylla: 💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z leniwą veną. tutaj ✨ W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj 🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj ⛵ Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj |


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz