Mówi się, że sercem domu jest kuchnia, ale ja myślę, że jego dusza mieszka przy stole. To nasz najważniejszy pokład. To tutaj, nad parującym kubkiem kawy i "przysłowiowym" talerzem jajecznicy, każdego ranka zaczynamy nasz wspólny rejs.
Przy naszym stole nie ma miejsca na sztywny protokół. Jest za to miejsce na „sprawiedliwy podział” dóbr między wnusia-skowronka a małego pluszaka, który dzielnie asystuje przy każdym kęsie. Jest miejsce na ważne rozmowy o świecie i na te najcenniejsze, radosne przekomarzania.
A pod stołem?
Pod stołem dyżur pełni Toffi. Nasz czworonożny strażnik domowego sacrum doskonale wie, że miłość to także ten przypadkowy okruszek, który spadnie z „pańskiego stołu”. Jego merdający ogon to rytm naszej codzienności – prostej, niewyszukanej, a przecież tak świętej w swej zwyczajności.
Bo stół to coś więcej niż mebel. To ołtarz, na którym codziennie składamy dar z naszego czasu i uwagi. To tutaj promień słońca, o którym ostatnio pisałam ( link ), najpiękniej kładzie się na twarzach bliskich. Nie potrzebujemy anielskich chórów, by poczuć obecność Boga. Wystarczy nam to ciepło dłoni splecionych nad blatem i pewność, że jutro rano znów się tu spotkamy.
Przy naszym stole zawsze znajdzie się miejsce dla jeszcze jednej duszy. Bo prawdziwe sacrum nie dzieli, ono mnoży radość – tak jak ten poranny posiłek, który karmi nie tylko ciało, ale przede wszystkim serce.
Oto Toffi, nasza mistrzyni negocjacji, podchodzi do krzesła pana. Przednie łapki lądują na kolanach, a w górę wędruje wzrok tak „miłosierny”, że stopiłby najtwardszy lód. Ciche pomruki dopełniają całości – to prośba o uwagę, o dotyk, o to bycie częścią wspólnoty.
Pan ulega, gładzi miękkie uszy, a Toffi wygrywa swoją małą batalię o miłość. Gdy przychodzi czas na deser, hierarchia ostatecznie się zaciera – nasza czworonożna dama siedzi już dumnie na kolanach, celebrując słodkie chwile razem z nami. Bo przy tym stole nikt nie jest obcy, a miłosierne spojrzenie psa przypomina nam, że w bliskości nie ma rzeczy nieważnych.
Modlitwa przy wspólnym stole
Panie, który łamałeś chleb z przyjaciółmi,
pobłogosław ten nasz domowy pokład i ołtarz.
Dziękujemy Ci za to, że mamy kogo karmić i przy kim siedzieć,
za sprawiedliwe podziały między wnusiem a zajączkiem,
i za to miłosierne spojrzenie psa, które uczy nas czułości.
Spraw, by przy naszym stole nigdy nie zabrakło miejsca na uśmiech,
by słowa tu wypowiadane zawsze niosły pokój,
a desery smakowały wdzięcznością za kolejny wspólny dzień.
Niech każda chwila spędzona w tym gronie
będzie naszym małym hymnem na Twoją chwałę.
Amen.
A teraz po modlitwie zapraszam na deser:
Piosenka "Zaproście mnie do stołu" - Elżbieta Wojnowska
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ Dziękuję, że jesteś tutaj ze mną... Niech ta chwila ze sztuką i słowem przyniesie Ci pokój. Jeśli ten wpis poruszył Twoje serce, podziel się swoją myślą w komentarzu – każde Twoje słowo jest dla mnie cennym darem. Z modlitwą i światłem, Teresa <><><><><><><><><><><><> ⚓ Moja blogowa flotylla: 💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z grawitacją kanapy. tutaj ✨ W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj 🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj ⛵ Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj |

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz