Translate

czwartek, 30 kwietnia 2026

SACRUM W KOLORZE RUMIEŃCA


   Często malujemy świętość jako coś chłodnego, wyniosłego i odległego. Czytamy surowe „Niewiasto, cóż nam do siebie?” i budujemy dystans. A gdyby tak spojrzeć na Kanę Galilejską przez pryzmat ludzkiej zażyłości, o której pisze Maria Valtorta?

   Tam nie ma aniołów – są goście, jest gwar, jest zapach jedzenia i... nagły, bardzo ludzki wstyd gospodarzy, bo zabrakło wina. I jest Maryja, która nie unosi się nad ziemią, tylko widzi. Jej świętość to nie brak wad, ale nadmiar uważności.

  Najpiękniejszy moment następuje po cudzie. Maryja patrzy na Syna, a Jezus uśmiecha się do Niej. I wtedy Ona – Matka Boga – spuszcza wzrok i lekko się czerwieni. Ten rumieniec to dla mnie najmocniejszy dowód na to, że sacrum nie wyklucza człowieczeństwa. Maryja nie jest aniołem, który nie czuje emocji. Jest kobietą, która cieszy się z sukcesu Syna i czuje to specyficzne, matczyne zawstydzenie połączone z dumą.

   Jezus, wychodząc, mówi krótko: „Podziękujcie Maryi”.
To nie jest opowieść o istotach nieziemskich. To lekcja dla nas – tych, którzy czasem się złoszczą, męczą i popełniają błędy. Nie jesteśmy aniołami i nigdy nimi nie będziemy. Ale możemy być „samarytanami codzienności”, którzy jak Maryja zauważą, że komuś kończy się „wino” radości czy nadziei. Możemy się rumienić, możemy się uśmiechać i możemy po prostu być dla siebie bliscy.
Prawdziwe sacrum nie potrzebuje skrzydeł. Wystarczy mu serce, które potrafi się wzruszyć.

Modlitwa o świętość powszednią

Panie, który uśmiechałeś się do swojej Matki przy weselnym stole,
Dziękuję Ci za to, że nie wymagasz od nas bycia aniołami.
Dziękuję, że pozwalasz nam na zmęczenie, na ludzki lęk i na ten zwyczajny rumieniec,
gdy ktoś nas pochwali lub gdy serce drży ze wzruszenia.
Naucz nas, Panie, takiej uważności, jaką miała Maryja w Kanie.
Byśmy potrafili dostrzec, kiedy u naszych bliskich brakuje „wina” –
nadziei, cierpliwości czy sił do kolejnego dnia.
Pomóż nam być blisko, bez wielkich słów,
za to z kubkiem ciepłej herbaty i sercem gotowym do słuchania.
Pobłogosław nasze „nie-anielskie” domy,
nasze wspólne śniadania, przymiarki starych sukien i spacery z psami.
Niech nasze sacrum dzieje się w codziennym trudzie,
w wybaczaniu sobie potknięć i w tym jednym zdaniu: „Podziękujcie sobie nawzajem”.
Spraw, byśmy potrafili cieszyć się sobą tak,
jak Ty cieszyłeś się obecnością Matki na tamtym weselu.
Amen.

Gody w Kanie Galilejskiej by Paolo Veronese

Gody w Kanie Galilejskiej by Paolo Veronese (detal)

Gody w Kanie Galilejskiej by Paolo Veronese (detal)

Gody w Kanie Galilejskiej by Paolo Veronese (detal)

 ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Dziękuję, że jesteś tutaj ze mną...
Niech ta chwila ze sztuką i słowem przyniesie Ci pokój. Jeśli ten wpis poruszył Twoje serce, podziel się swoją myślą w komentarzu – każde Twoje słowo jest dla mnie cennym darem.
Z modlitwą i światłem, Teresa

<><><><><><><><><><><><>

⚓ Moja blogowa flotylla:

💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z grawitacją kanapy. tutaj

✨ W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj

🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj

⛵ Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj
A teraz niespodzianka - mój dotąd anonimowy blog, zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki - wypuszczam z małego akwenu na wody oceanu. Oto on - "WIDZĘ, CZUJĘ, WIEM i poszukuję" link tutaj


środa, 29 kwietnia 2026

SACRUM ZATRZYMANIA


Eugene Delacroix (1798-1863)
"Dobry Samarytanin"

W przypowieści o Dobrym Samarytaninie najbardziej uderza mnie nie to, co on zrobił, ale to, że zauważył. On nie pytał o dokumenty, o pochodzenie, ani o to, czy ten ranny sam nie jest sobie winien. Nie kalkulował, czy mu wystarczy oliwy na dalszą drogę.

Prawdziwe sacrum objawia się w konkretnym geście:

Wino i ocet: to odwaga, by dotknąć bólu, który piecze.
Oliwa: to czułość, która przynosi ulgę.
Rozdarty płaszcz: to rezygnacja z własnej wygody na rzecz czyjegoś bezpieczeństwa.

  Dziś Samarytanami są ci, którzy po ośmiu godzinach ciężkiej pracy mają siłę, by wysłuchać cudzego płaczu. To ci, którzy decydują się na wielopokoleniową rodzinę pod wspólnym dachem, budując dom nie tylko z cegieł, ale z cierpliwości do „urwisów” i empatii dla tych, których świat nie chciał zauważyć.

   Bliźnim nie jest ten, kto teoretyzuje o miłości, ale ten, kto – mimo własnego zmęczenia – staje się dla drugiego człowieka bezpiecznym portem.

Przystań dla Samarytanina

   Często podziwiamy Samarytanina za jego bezgraniczne oddanie, ale zapominamy o jednym szczególe: po opatrzeniu rannego, on też musiał ruszyć w dalszą drogę do swoich spraw. Nikt nie ma nieskończonych zasobów.

   Współczesny Samarytanin – ten, który na co dzień leczy zranione dziecięce dusze, wykłada na uczelniach czy cierpliwie tłumaczy świat dzieciom z ADHD – potrzebuje swojego „budynku obok”. Potrzebuje przestrzeni, gdzie może zdjąć zakrwawiony płaszcz obowiązków, odłożyć na bok empatię, która czasem parzy, i po prostu pobyć w ciszy.

   Sacrum to nie tylko pomoc drugiemu. To także święty spokój, który pozwala nam naładować serce, by jutro znów mogło być „złote”. Bez tego odpoczynku, bez bezpiecznego portu i wsparcia bliskich, płaszcz Samarytanina rozdarłby się na zawsze, nie niosąc już nikomu ratunku.

   W naszym wspólnym domu  uczymy się, że aby dawać światło innym, sami musimy mieć czas, by po prostu… pobyć w cieniu własnych drzew owocowych.


Modlitwa
Panie Czasu i Spokoju,
Dziękuję Ci za wszystkich, którzy nie potrafią przejść obojętnie obok cudzej rany.
Pobłogosław tych, którzy rozdzierają swój czas i siły, by stać się bandażem dla innych.
Daj im, Panie, siłę, by ich złote serca nigdy nie zgorzkniały od nadmiaru cudzego bólu.
Spraw, by zawsze znajdowali drogę do swojego bezpiecznego portu,
gdzie czeka na nich ciepła herbata, cisza i ramiona kogoś bliskiego.
Naucz nas, że dbanie o własne siły to nie egoizm, ale troska o to,
by oliwy w naszym dzbanie nigdy nie zabrakło dla tych, których postawisz na naszej drodze.
Niech nasz dom zawsze będzie przystanią, w której każdy Samarytanin może zdjąć swój płaszcz i po prostu odpocząć.
Amen.


To serce ilustruje modlitwę o Samarytanach. Pokazuje, że choć serce bywa obciążone i „pokłute” przez życie, to właśnie z tej ofiarności rodzi się najpiękniejszy ogród.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Dziękuję, że jesteś tutaj ze mną...
Niech ta chwila ze sztuką i słowem przyniesie Ci pokój. Jeśli ten wpis poruszył Twoje serce, podziel się swoją myślą w komentarzu – każde Twoje słowo jest dla mnie cennym darem.
Z modlitwą i światłem, Teresa

<><><><><><><><><><><>

Moja blogowa flotylla:

💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z grawitacją kanapy. tutaj

W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj

🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj

Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj

A teraz niespodzianka - mój dotąd anonimowy blog, zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki - wypuszczam z małego akwenu na wody oceanu. Oto on - "WIDZĘ, CZUJĘ, WIEM i poszukuję" link tutaj

KIEDY BÓG SCHODZI NA KOLANA


James Tissot - Zagubiona drachma

    W ciemnej izbie, przy słabym świetle lampki oliwnej, klęczy kobieta.
Całym ciałem pochyla się nad ziemią, przeszukując każdy kąt podłogi. Twarz ma skupioną, ruchy pełne napięcia. Szuka jednej małej, srebrnej monety – drachmy, która zgubiła się w codziennym chaosie.
To nie jest zwykłe sprzątanie.
To jest obraz miłości.

   Jezus opowiada tę przypowieść, żeby pokazać nam coś niezwykle ważnego:
Bóg nie czeka, aż sami do Niego wrócimy.
On sam schodzi nisko. On sam zapala lampę, odsuwa meble, zagląda w zakamarki naszego życia i szuka nas z uporem i czułością. Tak jak ta kobieta szukała swojej drachmy – nie spocznie, dopóki nie znajdzie.

   Czasem czujemy się właśnie jak ta zgubiona moneta:
zakurzeni, zapomniani, schowani pod warstwą codzienności, grzechu, zmęczenia czy bólu.
Myślimy, że jesteśmy za mali, za mało ważni, za bardzo „zgubieni”, żeby ktokolwiek nas szukał.
A On szuka.
Klęka.
Pochyla się.
Świeci światłem swojej łaski tam, gdzie jest najciemniej.
I nie wstanie, dopóki nas nie odnajdzie.

   Ta przypowieść nie mówi o naszej gorliwości w szukaniu Boga.
Mówi o Jego gorliwości w szukaniu nas.

  Modlitwa:
anie Jezu,
dziękuję Ci, że nie czekasz, aż sama Cię odnajdę.
Dziękuję, że schodzisz do moich ciemnych zakamarków,
że zapalasz lampę i klękasz obok mnie, nawet gdy ja sama już dawno straciłam nadzieję.
Pomóż mi uwierzyć, że jestem dla Ciebie tą jedną, cenną drachmą –
wartą tego, byś szukał mnie z całą miłością i uporem.
Kiedy czuję się zgubiona, przypomnij mi, że Ty nigdy nie przestajesz szukać.
Znajdź mnie. Podnieś. I zabierz do domu swojego Serca.
Amen.

 ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Dziękuję, że jesteś tutaj ze mną...
Niech ta chwila ze sztuką i słowem przyniesie Ci pokój. Jeśli ten wpis poruszył Twoje serce, podziel się swoją myślą w komentarzu – każde Twoje słowo jest dla mnie cennym darem.
Z modlitwą i światłem, Teresa

<><><><><><><><><><><><>

⚓ Moja blogowa flotylla:

💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z grawitacją kanapy. tutaj

✨ W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj

🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj

⛵ Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj
A teraz niespodzianka - mój dotąd anonimowy blog, zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki - wypuszczam z małego akwenu na wody oceanu. Oto on - "WIDZĘ, CZUJĘ, WIEM i poszukuję" link tutaj


wtorek, 28 kwietnia 2026

MIĘDZY WYOBRAŻNIĄ A PRAWDĄ: CZYJA JEST TA TWARZ?

  

   Zawsze, gdy staję przed nowym wizerunkiem Jezusa lub Maryi, w moim sercu dochodzi do cichego pojedynku. Mam w wyobraźni ich rysy – konkretne, utrwalone, niemal namacalne. To twarze, które towarzyszą mi w modlitwie od lat. I kiedy widzę obraz, który z tą wizją się kłóci, czuję pewien rodzaj... niezgody.

   To trochę tak, jak z ekranizacją ukochanej książki. Idziesz do kina, a tam aktor zupełnie nie przypomina bohatera, którego pokochałaś na kartach powieści. Czujesz niedosyt, może nawet lekkie rozczarowanie. Przecież On nie tak się uśmiechał! Ona nie miała tak surowego spojrzenia!
Ta nasza ludzka niezgoda na czyjąś wizję Sacrum jest niesamowicie ludzka. Chcemy, by to, co Święte, było piękne „naszym” pięknem. 


   Tymczasem każdy artysta, jak choćby Ilian Rachov, którego ikony tak bardzo cenię za ich nasycone barwy i królewski majestat, rzuca nam tylko cień swojej własnej wizji. Rachov maluje Maryję w sposób olśniewający, niemal bizantyjski, a jednak ja wciąż szukam tych delikatnych rysów, które noszę pod powiekami.
Musimy jednak pamiętać o jednym: żaden pędzel, żadna farba i żadna, nawet najbujniejsza wyobraźnia, nie oddadzą tego, co nas czeka. Obraz to tylko drogowskaz, symbol, często nieudolna próba uchwycenia Nieskończoności.



   „Oko nie widziało, ani ucho nie słyszało...”. To, co Pan dla nas przygotował, to Piękno pulsujące Miłością, które nas kompletnie zaskoczy. 

  Prawdziwe oblicze Jezusa i Maryi nie zmieści się w ramach żadnego obrazu. Ich uroda nie jest z tego świata, a my – patrząc na ikony – możemy tylko tęsknić za chwilą, gdy wreszcie spotkamy się z nimi „twarzą w twarz”. I wtedy, jestem tego pewna, nasza wyobraźnia zawstydzi się przed blaskiem Prawdy.

Modlitwa o Piękno Nieodkryte
   
anie, Ty, który jesteś źródłem wszelkiego Piękna,
dziękuję Ci za dar wyobraźni, która pozwala mi szukać Twoich rysów
w barwach, kształtach i liniach namalowanych przez artystów.
Dziękuję za każdą ikonę, która choć na chwilę zatrzymała mój wzrok na Tobie.
Proszę Cię, przebacz moją ludzką niezgodę,
gdy pędzel człowieka nie potrafi oddać tego, co czuję w sercu.
Kiedy obrazy wydają mi się zbyt obce lub zbyt surowe,
przypominaj mi, że Ty jesteś większy niż każda sztuka świata.
Maryjo, o obliczu najpiękniejszym z pięknych,
naucz mnie patrzeć na Twoje wizerunki z pokorą.
Nawet jeśli nie odnajduję w nich tej delikatności, za którą tęsknię,
pozwól mi czuć Twoją obecność, która pulsowaniem Miłości
przekracza ramy każdego płótna.
Panie, przygotuj moje oczy na spotkanie z Tobą „twarzą w twarz”.
Niech te ziemskie obrazy będą dla mnie tylko kładką,
po której przejdę do świata, gdzie Piękno nie ma granic,
a miłość nie potrzebuje pędzla, by zachwycać.
Daj mi cierpliwość w oczekiwaniu na to olśnienie,
którego „oko nie widziało”, a które zachowałeś dla nas w Niebie.
Amen.

„A jakie rysy ma Wasz Jezus? Czy szukacie Go w surowych ikonach, czy w delikatnych obrazach, które bardziej przypominają spotkanie z bliską osobą?”

 ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Dziękuję, że jesteś tutaj ze mną...
Niech ta chwila ze sztuką i słowem przyniesie Ci pokój. Jeśli ten wpis poruszył Twoje serce, podziel się swoją myślą w komentarzu – każde Twoje słowo jest dla mnie cennym darem.
Z modlitwą i światłem, Teresa

<><><><><><><><><><><><>

⚓ Moja blogowa flotylla:

💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z grawitacją kanapy. tutaj

✨ W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj

🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj

⛵ Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj
A teraz niespodzianka - mój dotąd anonimowy blog, zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki - wypuszczam z małego akwenu na wody oceanu. Oto on - "WIDZĘ, CZUJĘ, WIEM i poszukuję" link tutaj

poniedziałek, 27 kwietnia 2026

SZUKANIE ŚWIATŁA


   Są chwile, które zapisują się w nas mocniej niż inne. Na tym zdjęciu uchwycono moment, który jest dla mnie esencją życia: stoję przy mojej jabłoni, która ugina się pod ciężarem rubinowych owoców, i podnoszę twarz do słońca.

   Moje oczy – te, o które muszę tak dbać, które przeszły tyle operacji – wciąż szukają światła. To słońce to dla mnie symbol Bożej obecności. Nawet gdy wzrok słabnie, dusza zawsze wie, w którą stronę się obrócić, by poczuć ciepło Nadziei.


  Dziś, po dziesięciu wspólnych latach z tym drzewkiem, patrzę na jego świeże, różowe pąki (kolaż - zdjęcia robiłam wczoraj) i wracam do tych chwil pełnych owoców. Moja rajska jabłoń uczy mnie, że każda faza życia jest święta. Czas kwitnienia jest piękny, ale czas owocowania, gdy stoimy w pełnym słońcu mimo zmęczenia, jest najcenniejszy.
   Niech to słońce, które wtedy ogrzewało moją twarz, dziś ogrzeje Wasze serca. Szukajcie światła, kochani, nawet gdy niebo wydaje się zachmurzone. Ono zawsze tam jest.


Modlitwa pod Rajską Jabłonią

Panie, Dawco wszelkiego życia,
Dziękuję Ci dziś za dar mojej rajskiej jabłoni, która od dziesięciu lat jest cichym świadkiem Twojej dobroci w moim ogrodzie. 
Dziękuję za jej pąki, które budzą nadzieję, i za jej owoce, które przypominają o Twojej hojności.
Naucz mnie, Panie, takiej ufności, jaką ma to drzewo – bym potrafiła cierpliwie czekać na swój czas kwitnienia i ze spokojem przyjmować jesień życia. 

Niech jej różowe kwiaty zawsze przypominają mi o Twoim Sacrum ukrytym w najprostszych rzeczach: w ziemi, w słońcu i w kroplach deszczu.
Proszę Cię, błogosław temu mojemu „małemu światu”. 
Spraw, bym patrząc na te gałęzie, zawsze widziała Twoją dłoń, która podtrzymuje wszystko, co stworzyłeś. 
Niech piękno natury leczy moje oczy i koi moją duszę, przypominając, że pod Twoją opieką wszystko rozkwita w swoim czasie.
Amen.

 ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Dziękuję, że jesteś tutaj ze mną...
Niech ta chwila ze sztuką i słowem przyniesie Ci pokój. Jeśli ten wpis poruszył Twoje serce, podziel się swoją myślą w komentarzu – każde Twoje słowo jest dla mnie cennym darem.
Z modlitwą i światłem, Teresa

<><><><><><><><><><><><>

⚓ Moja blogowa flotylla:

💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z grawitacją kanapy. tutaj

✨ W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj

🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj

⛵ Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj
A teraz niespodzianka - mój dotąd anonimowy blog, zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki - wypuszczam z małego akwenu na wody oceanu. Oto on - "WIDZĘ, CZUJĘ, WIEM i poszukuję" link tutaj

niedziela, 26 kwietnia 2026

LEKKOŚĆ BOŻEGO TCHNIENIA

Wczoraj spóźniłam się nieco z publikacją posta, ponieważ 2 poprzednie dni bylam poddawana różnym badaniom w klinice okulistycznej. Jaki wynik?

Modlitwa o Wzrok Duszy i Ciała

Panie, Dawco Światła,
Dziś dziękuję Ci za cud stabilizacji. Za to, że choć droga była trudna i naznaczona lękiem o mrok, Ty postawiłeś na niej ludzi, którzy stali się narzędziami Twojej opieki.
Dziękuję Ci, że moje oczy – choć dotknięte chorobą – wciąż mogą pić barwy świata. Że ciśnienie, które było zagrożeniem, stało się dziś miarą spokoju. To dla mnie znak, że jako „Nowe Stworzenie” nie muszę już dźwigać lęku o jutro.
Proszę Cię, daj mi wzrok duszy tak jasny, bym w każdym dniu potrafiła dostrzec Twoją obecność. Naucz mnie ufać Twojej farmakologii miłości, która leczy to, co nieuleczalne i ucisza to, co w nas krzyczy z bólu.
Niech moje życie będzie jak to białe pióro – niesione Twoim tchnieniem, wolne od ciężaru choroby, zanurzone w Twoim świetle. 

Amen.

A teraz dalszy ciąg rozważań na temat "Nowego Stworzenia"

by Andrius Kovelinas

   W poprzednim wpisie rozważaliśmy tajemnicę bycia „Nowym Stworzeniem”. Często kojarzy nam się to z trudem przemiany, z wysiłkiem porzucania starego „ja”. Ale czy Nowe Stworzenie nie powinno być przede wszystkim... lekkie?

  Spójrzcie na ten obraz. Dla mnie to wizualna modlitwa o ufność. Być Nowym Stworzeniem to przestać polegać na własnych, ciężkich butach, które grzęzną w błocie codzienności. To pozwolić się unieść Bożemu tchnieniu, które jest delikatne jak pióro, a jednocześnie niesie nas ponad przepaściami lęku.

   Święty Augustyn pisał: „Moim ciężarem jest moja miłość”. Jeśli kochamy to, co ziemskie i przemijalne, stajemy się ciężcy. Jeśli jednak nasza miłość zakotwiczy w Sacrum, stajemy się jak ta postać z obrazu Kovelinasa. Wolni, zwiewni, nieuchwytni dla mroku.

  Dziś, po moich ostatnich doświadczeniach, uczę się tej nowej fizyki ducha. Uczę się, że w Bożych rękach nawet najtrudniejsza historia może stać się lekka jak piórko. Wystarczy przestać walczyć z grawitacją własnych słabości i pozwolić się Niebu po prostu... nieść.

odlitwa o lekkość ducha

Panie, Ty, który tchnieniem życia powołałeś mnie do istnienia,
proszę Cię dzisiaj o dar świętej lekkości.
Uczyń mnie „Nowym Stworzeniem” nie tylko z nazwy,
ale w każdym uderzeniu mojego serca.
Zabierz ode mnie ołów dawnych win,
ciężar lęków o jutro i kamienie moich własnych ambicji.
Pozwól mi spocząć na piórze Twojej łaski,
tak jak ta postać z obrazu, która nie boi się wysokości,
bo wie, że to Ty jesteś jej oparciem.
Naucz mnie, Panie, że być blisko Ciebie,
to przestać dźwigać świat na własnych ramionach.
Niech Twoje Sacrum wypełni moją codzienność,
czyniąc ją zwiewną, jasną i pełną pokoju.
Uwolnij moje skrzydła, bym potrafiła wzbić się ponad to, co przyziemne,
i zawsze pamiętała, że w Twoich oczach
jestem lekka jak piórko, niesiona Twoją miłością.

Amen.

Jeśli ten post czytasz dopiero wieczorem:

Myśl na dobranoc: Pod skrzydłami Pokoju 🌙✨

Dzisiejszy dzień nauczył mnie jednego: Sacrum nie zawsze objawia się w wielkich gromach. Czasem przychodzi cicho, pod postacią dobrych wyników badań, stabilnego ciśnienia i tego niezwykłego poczucia lekkości, jakby ktoś zdjął z moich ramion niewidzialny ciężar.

  Zasypiam dziś z obrazem białego pióra pod powiekami. To pióro to obietnica, że nie muszę się już szarpać z losem – wystarczy, że pozwolę się nieść łasce. Moje oczy, choć wymagają troski, widzą dziś świat nadal w  jasnych barwach, bo widzą go z nadzieją.

  Dobrej nocy Wam życzę. 
Niech Wasze serca też odnajdą tę piórkową lekkość, a sen przyniesie ukojenie wszystkim troskom. 
Pamiętajcie: pod opieką Najwyższego nawet najtrudniejsza droga staje się lotem.

Dobranoc! :)
   ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Dziękuję, że jesteś tutaj ze mną...
Niech ta chwila ze sztuką i słowem przyniesie Ci pokój. Jeśli ten wpis poruszył Twoje serce, podziel się swoją myślą w komentarzu – każde Twoje słowo jest dla mnie cennym darem.
Z modlitwą i światłem, Teresa

<><><><><><><><><><><><>

⚓ Moja blogowa flotylla:

💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z grawitacją kanapy. tutaj

✨ W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj

🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj

⛵ Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj
A teraz niespodzianka - mój dotąd anonimowy blog, zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki - wypuszczam z małego akwenu na wody oceanu. Oto on - "WIDZĘ, CZUJĘ, WIEM i poszukuję" link tutaj