Zawsze, gdy staję przed nowym wizerunkiem Jezusa lub Maryi, w moim sercu dochodzi do cichego pojedynku. Mam w wyobraźni ich rysy – konkretne, utrwalone, niemal namacalne. To twarze, które towarzyszą mi w modlitwie od lat. I kiedy widzę obraz, który z tą wizją się kłóci, czuję pewien rodzaj... niezgody.
To trochę tak, jak z ekranizacją ukochanej książki. Idziesz do kina, a tam aktor zupełnie nie przypomina bohatera, którego pokochałaś na kartach powieści. Czujesz niedosyt, może nawet lekkie rozczarowanie. Przecież On nie tak się uśmiechał! Ona nie miała tak surowego spojrzenia!
Ta nasza ludzka niezgoda na czyjąś wizję Sacrum jest niesamowicie ludzka. Chcemy, by to, co Święte, było piękne „naszym” pięknem.
Tymczasem każdy artysta, jak choćby Ilian Rachov, którego ikony tak bardzo cenię za ich nasycone barwy i królewski majestat, rzuca nam tylko cień swojej własnej wizji. Rachov maluje Maryję w sposób olśniewający, niemal bizantyjski, a jednak ja wciąż szukam tych delikatnych rysów, które noszę pod powiekami.
Musimy jednak pamiętać o jednym: żaden pędzel, żadna farba i żadna, nawet najbujniejsza wyobraźnia, nie oddadzą tego, co nas czeka. Obraz to tylko drogowskaz, symbol, często nieudolna próba uchwycenia Nieskończoności.
„Oko nie widziało, ani ucho nie słyszało...”. To, co Pan dla nas przygotował, to Piękno pulsujące Miłością, które nas kompletnie zaskoczy.
Prawdziwe oblicze Jezusa i Maryi nie zmieści się w ramach żadnego obrazu. Ich uroda nie jest z tego świata, a my – patrząc na ikony – możemy tylko tęsknić za chwilą, gdy wreszcie spotkamy się z nimi „twarzą w twarz”. I wtedy, jestem tego pewna, nasza wyobraźnia zawstydzi się przed blaskiem Prawdy.
Modlitwa o Piękno Nieodkryte
dziękuję Ci za dar wyobraźni, która pozwala mi szukać Twoich rysów
w barwach, kształtach i liniach namalowanych przez artystów.
Dziękuję za każdą ikonę, która choć na chwilę zatrzymała mój wzrok na Tobie.
Proszę Cię, przebacz moją ludzką niezgodę,
gdy pędzel człowieka nie potrafi oddać tego, co czuję w sercu.
Kiedy obrazy wydają mi się zbyt obce lub zbyt surowe,
przypominaj mi, że Ty jesteś większy niż każda sztuka świata.
Maryjo, o obliczu najpiękniejszym z pięknych,
naucz mnie patrzeć na Twoje wizerunki z pokorą.
Nawet jeśli nie odnajduję w nich tej delikatności, za którą tęsknię,
pozwól mi czuć Twoją obecność, która pulsowaniem Miłości
przekracza ramy każdego płótna.
Panie, przygotuj moje oczy na spotkanie z Tobą „twarzą w twarz”.
Niech te ziemskie obrazy będą dla mnie tylko kładką,
po której przejdę do świata, gdzie Piękno nie ma granic,
a miłość nie potrzebuje pędzla, by zachwycać.
Daj mi cierpliwość w oczekiwaniu na to olśnienie,
którego „oko nie widziało”, a które zachowałeś dla nas w Niebie.
Amen.
„A jakie rysy ma Wasz Jezus? Czy szukacie Go w surowych ikonach, czy w delikatnych obrazach, które bardziej przypominają spotkanie z bliską osobą?”
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Dziękuję, że jesteś tutaj ze mną...
Niech ta chwila ze sztuką i słowem przyniesie Ci pokój. Jeśli ten wpis poruszył Twoje serce, podziel się swoją myślą w komentarzu – każde Twoje słowo jest dla mnie cennym darem.
Z modlitwą i światłem, Teresa
<><><><><><><><><><><><>
⚓ Moja blogowa flotylla:
💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z grawitacją kanapy. tutaj
✨ W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj
🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj
⛵ Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz