Translate

środa, 29 kwietnia 2026

SACRUM ZATRZYMANIA


Eugene Delacroix (1798-1863)
"Dobry Samarytanin"

W przypowieści o Dobrym Samarytaninie najbardziej uderza mnie nie to, co on zrobił, ale to, że zauważył. On nie pytał o dokumenty, o pochodzenie, ani o to, czy ten ranny sam nie jest sobie winien. Nie kalkulował, czy mu wystarczy oliwy na dalszą drogę.

Prawdziwe sacrum objawia się w konkretnym geście:

Wino i ocet: to odwaga, by dotknąć bólu, który piecze.
Oliwa: to czułość, która przynosi ulgę.
Rozdarty płaszcz: to rezygnacja z własnej wygody na rzecz czyjegoś bezpieczeństwa.

  Dziś Samarytanami są ci, którzy po ośmiu godzinach ciężkiej pracy mają siłę, by wysłuchać cudzego płaczu. To ci, którzy decydują się na wielopokoleniową rodzinę pod wspólnym dachem, budując dom nie tylko z cegieł, ale z cierpliwości do „urwisów” i empatii dla tych, których świat nie chciał zauważyć.

   Bliźnim nie jest ten, kto teoretyzuje o miłości, ale ten, kto – mimo własnego zmęczenia – staje się dla drugiego człowieka bezpiecznym portem.

Przystań dla Samarytanina

   Często podziwiamy Samarytanina za jego bezgraniczne oddanie, ale zapominamy o jednym szczególe: po opatrzeniu rannego, on też musiał ruszyć w dalszą drogę do swoich spraw. Nikt nie ma nieskończonych zasobów.

   Współczesny Samarytanin – ten, który na co dzień leczy zranione dziecięce dusze, wykłada na uczelniach czy cierpliwie tłumaczy świat dzieciom z ADHD – potrzebuje swojego „budynku obok”. Potrzebuje przestrzeni, gdzie może zdjąć zakrwawiony płaszcz obowiązków, odłożyć na bok empatię, która czasem parzy, i po prostu pobyć w ciszy.

   Sacrum to nie tylko pomoc drugiemu. To także święty spokój, który pozwala nam naładować serce, by jutro znów mogło być „złote”. Bez tego odpoczynku, bez bezpiecznego portu i wsparcia bliskich, płaszcz Samarytanina rozdarłby się na zawsze, nie niosąc już nikomu ratunku.

   W naszym wspólnym domu  uczymy się, że aby dawać światło innym, sami musimy mieć czas, by po prostu… pobyć w cieniu własnych drzew owocowych.


Modlitwa
Panie Czasu i Spokoju,
Dziękuję Ci za wszystkich, którzy nie potrafią przejść obojętnie obok cudzej rany.
Pobłogosław tych, którzy rozdzierają swój czas i siły, by stać się bandażem dla innych.
Daj im, Panie, siłę, by ich złote serca nigdy nie zgorzkniały od nadmiaru cudzego bólu.
Spraw, by zawsze znajdowali drogę do swojego bezpiecznego portu,
gdzie czeka na nich ciepła herbata, cisza i ramiona kogoś bliskiego.
Naucz nas, że dbanie o własne siły to nie egoizm, ale troska o to,
by oliwy w naszym dzbanie nigdy nie zabrakło dla tych, których postawisz na naszej drodze.
Niech nasz dom zawsze będzie przystanią, w której każdy Samarytanin może zdjąć swój płaszcz i po prostu odpocząć.
Amen.


To serce ilustruje modlitwę o Samarytanach. Pokazuje, że choć serce bywa obciążone i „pokłute” przez życie, to właśnie z tej ofiarności rodzi się najpiękniejszy ogród.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Dziękuję, że jesteś tutaj ze mną...
Niech ta chwila ze sztuką i słowem przyniesie Ci pokój. Jeśli ten wpis poruszył Twoje serce, podziel się swoją myślą w komentarzu – każde Twoje słowo jest dla mnie cennym darem.
Z modlitwą i światłem, Teresa

<><><><><><><><><><><>

Moja blogowa flotylla:

💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z grawitacją kanapy. tutaj

W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj

🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj

Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj

A teraz niespodzianka - mój dotąd anonimowy blog, zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki - wypuszczam z małego akwenu na wody oceanu. Oto on - "WIDZĘ, CZUJĘ, WIEM i poszukuję" link tutaj

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz