Ewangelia o nakarmieniu 5000 osób. jako cud Jezusa jest opisany we wszystkich czterech Ewangeliach. Dlatego ma on dużą wagę biblijną. W relacji Jana ma on miejsce w bliskim sąsiedztwie wypowiedzi Pana o Chlebie Życia – w której wyraźnie nakazuje nam spożywać Jego Ciało i pić Jego Krew.
Eucharystyczne orędzie o rozmnożeniu chleba jest jednoznaczne: Jezusa wystarczy dla wszystkich. Wystarczy, że odpowiednio skorzystamy z Jego nieskończonego daru z siebie w Komunii Świętej, aby coraz ściślej jednoczyć się z Nim i Jego mistycznym Ciałem, Kościołem ( KKK 1396 ).
Ale to nie wszystko. Weźmy pod uwagę wkład anonimowego chłopca w postaci pięciu chlebów jęczmiennych i dwóch ryb. Wiele zamieszania wywołały powszechne spekulacje rewizjonistyczne, że bezinteresowny czyn chłopca po prostu zainspirował innych w tłumie do wydania własnych obiadów, dokonując w ten sposób „cudu” rozmnożenia. Czy jednak jest prawdopodobne, że wszyscy czterej ewangeliści zdecydowaliby się na umieszczenie tego zdumiewającego wydarzenia w swoich Ewangeliach, gdyby było ono jedynie wyrazem zbiorowego wsparcia i hojności?
Zamiast tego wydaje się jasne, że Jan, jego przyjaciele i cały wczesny Kościół byli przekonani o nadprzyrodzonym charakterze wydarzenia, szczególnie biorąc pod uwagę jego genezę w skromnej, anonimowej i niewątpliwie chwiejnej darowiźnie tego chłopca.
A to, co ofiarował, było dość skromne: pięć placków jęczmiennych, ziarno ubogich, i dwie ryby, które prawdopodobnie zaczynały się psuć po długim dniu spędzonym na słońcu. Mimo to Jezus przyjął te ofiary, pobłogosławił je i podziękował, a następnie nakarmił wszystkich – dorzucając dla urozmaicenia mnóstwo świeżych resztek.
Tak, cudowna przemiana z niedostatku w obfitość, ze skromności w pełnię, ale ta przemiana najwyraźniej zależała od tego, czy ktoś wyjdzie z tym, co ma, bez względu na to, jak skromne to jest. Poza tym, to obraz całkowitego poddania się, całkowitego oddania się boskiej opatrzności, bo chłopiec nie krył się – to znaczy, nie wstydził się swojego niedoskonałego daru i nie oddał po prostu jednej ryby i bochenka czy dwóch, zatrzymując resztę dla siebie. Zdawał się instynktownie wiedzieć, jak wszystkie małe dzieci zdają się wiedzieć, że jeśli mamy się poświęcić, nie ma miejsca na prowizję. I nie miało znaczenia, że jego poświęcenie wydawało się niewystarczające; liczyła się jego hojna próba udzielenia odpowiedzi wszystkim, co miał.
To wzór historii życia każdego chrześcijanina, bo tylko wtedy, gdy zbliżamy się do tronu łaski, w pełni świadomi naszego fundamentalnego duchowego i moralnego ubóstwa, Jezus może nas nakarmić i przemienić w siebie. Czasami czynimy to z niecierpliwym oczekiwaniem głodnego tłumu; czasami kwestionujemy Zbawiciela i powstrzymujemy się przed Nim, osłaniając nasz grzech i egoizm, izolując nasze słabości, na które nie jesteśmy jeszcze gotowi. Nieważne. Liczy się to, że wciąż wracamy – że wciąż przynosimy Mu nasze marne bochenki przesiąknięte nieczystościami i nasze lekko zgniłe ryby, i że wciąż ufamy Mu, że w jakiś sposób napełni je łaską i dobrocią wystarczającą do dokonania cudów.
Taka właśnie przemiana najwyraźniej zaszła w życiu króla Norwegii, św. Olafa, którego święto zazwyczaj obchodzono w niedzielę (29 lipca). Urodzony około 995 roku w rodzinie pogańskiego wodza, Olaf w młodości przeszedł szkolenie w najbardziej skrajnym okrucieństwie i bezprawiu wikingów. W toku późniejszych politycznych machinacji i manewrów wojskowych w Anglii i innych krajach, Olaf przyjął chrzest w wieku około 18 lat, co zajęło mu: Młody wojownik postanowił pogodzić swoje dynastyczne aspiracje w Norwegii z nowo przyjętą wiarą chrześcijańską.
Dokonał tego, rozpoczynając skuteczną kampanię mającą na celu obalenie duńskiego i szwedzkiego zwierzchnictwa w swojej ojczyźnie. Następnie, po ogłoszeniu się królem Norwegii w wieku 21 lat, zastosował surowe taktyki, aby wykorzenić pozostałości pogańskich praktyk i ustanowić ogólnokrajową hegemonię katolicką. Choć w dużej mierze odniósł w tym sukcesie, jego bezwzględne metody, wraz z okazjonalnymi sojuszami z pogańskimi przywódcami przeciwko chrześcijańskim wrogom, doprowadziły do powszechnego buntu przeciwko jego przywództwu. Król Danii i Anglii Kanut Wielki ostatecznie przejął władzę nad Norwegią w 1028 roku, a Olaf uciekł na wygnanie do Rosji. Zdeterminowany, by odzyskać tron, Olaf powrócił do Norwegii w 1030 roku z armią złożoną z lojalnych rodaków i szwedzkich zwolenników, ale został powalony w bitwie pod Stiklestad 29 lipca.
I tu właśnie pojawia się kwestia chlebów i ryb, bo, jak zauważa Hans Bekker-Nielsen , „wkrótce po jego śmierci nawet jego wrogowie zrozumieli, że zabili świętego”. Aby wzmocnić to przekonanie, Grimketel, angielski misjonarz i stronnik Olafa, zbudował kaplicę w miejscu, gdzie zginął król. Ludzie tłumnie przybywali do tego miejsca, aby prosić o wstawiennictwo męczennika i najwyraźniej ich modlitwy zostały wysłuchane z nawiązką. Z czasem szczątki Olafa zostały umieszczone w grobowcu, a gdy blask duńskiego panowania zaczął słabnąć, było rzeczą naturalną, że Norwegowie zwrócili się do świętego Olafa – jego ciało rzekomo nieskażone – jako do swojego narodowego patrona, szukając jego duchowej siły w dążeniu do przywrócenia rodzimej władzy. Stało się to w istocie, gdy nieślubny syn Olafa, Magnus „Dobry”, objął tron w 1035 roku.
Ale, czekaj, cofnijmy się: Olaf? Święty? Dawniej morderczy i grasujący wiking, którego chrzest zdawał się ledwie łagodzić jego dzikie drogi? „Był wojownikiem, często brutalnym i człowiekiem rozwiązłego życia”, czytamy we wpisie o św. Olafie w słowniku Johna Coulsona , „ale jego reputacja świętości pojawiła się natychmiast po jego śmierci, a jego kultu nie da się całkowicie wytłumaczyć względami politycznymi”. Z pewnością można przyznać, że praca króla – a tym bardziej średniowiecznego króla zdeterminowanego, by podbić i schrystianizować pogański lud – nie poddaje się łatwo zwykłym próbom uświęcającego wpływu. Jednak w jakiś sposób, pośród narzucania swojej królewskiej woli, Olaf coraz bardziej zbliżał się do konformizmu ze swoim zbawicielem. „Był niewątpliwie wielkim człowiekiem”, kontynuuje Coulson, „i wydaje się, że pod pewnymi względami musiał być dobry”.
To dobra nowina dla nas wszystkich, bo skoro Olaf mógł zostać świętym, to każdy może nim zostać. Mamy pogląd, absurdalny, nierealny pogląd, że najpierw musimy ucieleśnić świętość, aby do niej dążyć . Bzdura. Nawet św. Paweł przyznaje to w dzisiejszym drugim czytaniu z Listu do Efezjan. Apostoł przedstawia święty ideał życia „z całą pokorą i łagodnością, z cierpliwością, znosząc siebie nawzajem w miłości, starając się zachować jedność Ducha dzięki więzi pokoju” – cech, których brakowało Olafowi.
Jednak Paweł przedstawia ten ideał jako cel — to znaczy punkt , do którego należy dążyć z zapałem, ponieważ jest zgodny z „powołaniem, które otrzymałeś”. Zostanie świętym jest tytaniczną walką właśnie dlatego, że mamy tak długą drogę do przebycia. Nie jest to dla bojaźliwych ani słabych serc — to znaczy dla tych, którzy są niechętni próbowaniu raz po raz, którzy wycofają się i wycofają z walki. „Nie ma świętości bez wyrzeczenia i walki duchowej” — przypomina nam Katechizm ( KKK 2015 ), a wymagane jest to, co najwyraźniej udało się królowi Olafowi: powracanie wielokrotnie i nieubłaganie, bez względu na to, ile porażek i katastrof, do Jezusa, kładąc przed nim najgorszy z chlebów i ryb i oczekując nawrócenia .
Richard Becker
Modlitwa
Panie Jezu,
Ty przyjąłeś pięć chlebów i dwie ryby,mały dar złożony z ufnością,
i nakarmiłeś nim wielki tłum.
Przychodzę do Ciebie z tym, co mam:
z moimi talentami i słabościami,
z moim czasem, pracą i modlitwą,
choć wydają się tak małe i niewystarczające.
Naucz mnie oddawać Tobie moje „marnie chleby i ryby”,
wierząc, że w Twoich dłoniach
mogą stać się błogosławieństwem dla wielu.
Pomóż mi nie zniechęcać się własną małością,
lecz ufać Twojej mocy i hojności.
Za wstawiennictwem św. Olafa
spraw, abym całym sercem służył Tobie i bliźnim,
a wszystko, co Ci ofiaruję,
przynosiło owoce większe, niż potrafię sobie wyobrazić.
Amen.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Dziękuję, że jesteś tutaj ze mną...
Niech ta chwila ze sztuką i słowem przyniesie Ci pokój. Jeśli ten wpis poruszył Twoje serce, podziel się swoją myślą w komentarzu – każde Twoje słowo jest dla mnie cennym darem.
Z modlitwą i światłem, Teresa
<><><><><><><><><><><><>
⚓ Moja blogowa flotylla:
💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z leniwą veną. tutaj
✨ W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj
🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj
⛵ Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz