![]() |
| "Św. Wolfgang i diabel" by Michael Pacher |
Legenda o św. Wolfgangu
W dawnych czasach w Salzburgu, niedaleko Strobl i Sankt Gilgen, nad górą Schafberg i jeziorem Abersee (obecnie Wolfgangsee), żył święty pustelnik o imieniu Wolfgang. Mieszkał w jaskiniach w pobliżu Falkenstein, choć nosił pierścień biskupi i dzierżył laskę ratyzbońską.
Pewnego dnia Wolfgang ujrzał w swoim sercu kościół, który ślubował zbudować. Natychmiast chwycił siekierę, aby oczyścić teren. Wspinał się po zboczach Schafbergu, z duszą żądną znalezienia odpowiedniego miejsca. Zdobywszy jednak szczyt, nie znalazł żadnego miejsca. Wtedy, gdy świat leżał u jego stóp, Wolfgang uniósł siekierę wysoko, z jasnym dniem płonącym w ostrzu. „Nie mogę przebić się przez dno nieba, by zapytać Boga, gdzie mam budować” – powiedział. „Dlatego ślubuję na tej górze budować tam, gdzie to spadnie!”
Biskup rzucił siekierę w ziemię – grom ze szczytu Schafbergu. Obrócił się i przeciął słońce i chmury, aż zniknął z oczu. Potem krętymi, waldschratowymi ścieżkami Wolfgang pobiegł po siekierę. W końcu znalazł ją zaklinowaną w wychodni ziemi między górą a jeziorem.
Szara fala przemknęła przez las tuż obok – to był uciekający Wilk. „O Wilku!” – zawołał Biskup. „Błogosławieństwo! Przestań się włóczyć, tak jak włóczy się Waldgeist. Zbudowanie kościoła w tym miejscu to moja sprawa. Czy pomożesz mi w tym zadaniu?”
Wilk warknął: „Nie otrzymasz ode mnie żadnej pomocy. Łowca podąża za tobą, a ja muszę stąd uciekać”.
Wilk odleciał od Wolfganga. Wkrótce pojawił się Łowca, uzbrojony po zęby, odziany w skóry, z płonącą w oczach żądzą pościgu.
Biskup zawołał: „Hej, dobry Łowco! Dziś Bóg cię ściga. Pomóż mi zbudować kościół ku Jego chwale. Szeroki jesteś jak Liczyrzepa. Dlatego dołącz do mnie w tym zadaniu. Porzuć swoje niespokojne dążenie i posłuchaj wezwania Pana”.
Łowca zadrwił: „Niech zaraza spadnie na twój pobożny spisek! Moja zdobycz leży w zasięgu mojej kuszy. Chcę jego skóry i pazurów. Poza Wilkiem, którego pragnę zabić, dręczą mnie jakieś złe psy, więc nie śmiałem tu zostać”.
Potem odszedł, gdy chmury przesłoniły słońce, a z mroku wyłonił się jego prześladowca: Mistrz Urian, znany jako Zły. „Wolfgangu” – krzyknął Urian – „co cię tu sprowadza, Biskupie?”
Wolfgang przemówił: „Precz, ty algo! Choć ludzie boją się ciebie jak baranki, gdy błyska błyskawica, we mnie taki strach nie mieszka. Zbuduję tu piękny kościół, a ponieważ knujesz coś niedobrego, proszę cię o pomoc”.
Urian rzekł: „Każesz mi zbudować dom Boży?”
„Tak”, rzekł Wolfgang.
Wtedy Urian: „Zgadzam się! Ale uważaj! Pierwsza dusza, która tam wejdzie, musi być moja”.
„Zgoda” – powiedział Wolfgang w tej samej chwili. „Ten pakt oddaję w dobre ręce Boga. Więc, choć to potworne, ta pierwsza dusza trafia do ciebie”.
Mistrz Urian bez słowa ruszył do pracy. Rozległ się brzęk młota. Brzeszczot piły brzęczał. Z ciosanego kamienia i tarcicy Diabeł, według swego znaku rozpoznawczego, budował: nieregularność, którą widok raduje. Jego linie były proste, lecz osobliwe. Na północ od nieskazitelnej nawy i dachu, kręte przejście wiło się do krużganków ukrytych z tyłu. Wzniósł przysadzistą i kwadratową iglicę. Ściany były śnieżnobiałe.
Wreszcie kościół został ukończony i lśnił siłą i wdziękiem w drewnie, kamieniu i dachówkach, w stylu romańskim. Wtedy Wolfgang spojrzał na ten kościół, jak lśnił w cieniu Schafberga nad jeziorem Abersee – jego wizja się ziściła.
Do Mistrza Uriana powiedział: „Zaprawdę, jedna nieśmiertelna dusza to cena zbyt wysoka”.
„Ty obłudniku!” – zadrwił Urian. „Za mniejsze rzeczy niż ten blady kościół ludzie mordują całe tłumy! Jedna dusza jest winna – nie tysiąc! O Wolfgangu, niech cię szlag trafi! Hipokryta to najwcześniejszy ptak kościelny”.
Wtedy pastorał Wolfganga roztrzaskał ziemię. „Dosyć!” – powiedział biskup. „Chociaż jestem związany naszą umową, kurczowo trzymam się Tego, którego Ciało jest naszym Chlebem. Porzućcie te nienawistne kazania. Dobro w końcu zatriumfuje. Pierwsza dusza, która przejdzie przez te drzwi, nadal będzie twoja”.
Właśnie wtedy z lasu dobiegł dźwięczny okrzyk. Znów zabrzmiał, tym razem bliżej – to był róg myśliwski. Wolfgang pobiegł do kościoła i kładąc rękę na kółku drzwi, odsunął zasuwę i uchylił portal.
Wilk wyrwał się z uścisku – Łowca deptał mu po piętach. A gdy bestia przemknęła obok kościoła, drzwi stanęły otworem i wpadła do środka.
„Stało się” – oznajmił Biskup. „Ten postrach trzody jest, nolens volens , twój, choć nie pochodzi od Adama. Dusza, którą ci obiecałem, przyszła do tego kościoła jako pierwsza, więc zaciągnij tę wilczą duszę do swojej domeny”.
Wtedy Urian z wściekłością krzyknął: „Ty oszukańczy, prostacki kapłanie! Klątwa na ciebie i twój kościół!”
„Zostańcie wszyscy!” – zaskomlał Wilk. „Mówisz o piekielnej otchłani? Dokąd mam iść?”
„Ja też mam kość do obgryzienia!” – rzucił Łowca. „Latami szukałem tej zdobyczy! Weźmiesz moją nagrodę, kiedy ją zdobędę?”
„Każdemu należy się to, co mu się należy” – padła mądra odpowiedź Wolfganga. „Ty, Urianie, wciąż nie nauczyłeś się, że nie wolno wystawiać na próbę Pana, Boga swego. Ty, Wilku – twoje czyny są przesiąknięte krwią; lecz kiedy się spotkaliśmy, nie szczędziłeś myśli, by się zrehabilitować. Rzuciłeś ogonem do Boga, a twoja dusza jest potępiona. Ty, Łowco – człowiek musi dawać, a nie brać; lecz kiedy cię wezwałem, wybrałeś twoją chwałę, nie twojego Boga. A przez twoją pychę, twoje trofeum zostało ci odebrane”.
Mistrz Urian wpadł do nawy i pochwycił wyjącą ofiarę. Diabeł chwycił wówczas drzwi i zatrzasnął je z taką siłą, że rozłupał pierścień na pół – pęknięcie, które pozostało tam do dziś.
Gdy ta dwójka zniknęła w Dis, Łowca w kościele spojrzał surowo; po czym zwiesił głowę i odszedł. Sam Wolfgang został ze swoim kościołem o osobliwej konstrukcji Uriana. Wieża kościoła wznosi się na wysokość Schafberga i mieni się w Abersee (obecnie Wolfgangsee).
Życie kontra legendy
Świętość jest fantastyczna, a zatem jej przedstawienie w świecie fantasy jest trafne. Prawda o świętości jest pod wieloma względami bardziej dostępna dzięki zwariowanym i cudownym opowieściom, które wykraczają poza granice prawdy, jaką znamy – bo świętość jest prawdą wyższą. Historie świętych powinny wzbogacać ich życie, pozwalając im wyraźnie ukazać się jako obywatele dwóch światów – dwóch światów, które pomogli połączyć w Chrystusie.
Działanie legendy uwidacznia, uwypukla i uatrakcyjnia niewidzialne aspekty świętości, nadając bohaterom Kościoła wymiar wykraczający poza samą historię i człowieczeństwo. Wyolbrzymiając niezwykłe cechy naszych świętych przodków, pobożne legendy podkreślają istotę ich świętości
Źródło:
Sean Fitzpatrick
Boże, Światłości i Pasterzu dusz, który ustanowiłeś św. Wolfganga biskupem w Twoim Kościele, by karmił wiernych i kształtował przykładem, spraw, abyśmy dzięki niemu zachowali wiarę, której on nauczał i podążali drogą, którą on nam ukazał.
Amen.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Dziękuję, że jesteś tutaj ze mną...
Niech ta chwila ze sztuką i słowem przyniesie Ci pokój. Jeśli ten wpis poruszył Twoje serce, podziel się swoją myślą w komentarzu – każde Twoje słowo jest dla mnie cennym darem.
Z modlitwą i światłem, Teresa
<><><><><><><><><><><><>
⚓ Moja blogowa flotylla:
💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z leniwą veną. tutaj
✨ W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj
🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj
⛵ Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz