Translate

piątek, 3 lipca 2026

NASZA PATRONKA ZDROWIA PSYCHICZNEGO - ŚW. DYMFNA

     Dziś prezentuję artykuł autorstwa Jeanne Ewing katolickiej pisarki duchowej, która jest  ogólnokrajową mówczynią motywacyjną. Spośród jej ośmiu książek, „ From Grief to Grace: The Journey from Tragedy to Triumph” (Od żalu do łaski: Podróż od tragedii do triumfu ) jest jej najpopularniejszą. Jej najgłębszym pragnieniem jest towarzyszenie tym, którzy cierpią i są samotni. 

Ten artykuł jest  właściwie jej świadectwem.

Św. Dymfna (obraz wykonany cyfrowo)


"Czasami święci nas prześladują , a ci, którzy decydują się wstawiać za nami, wydają się być dość nieznani. Święta Dymfna to jedna z takich świętych, która w tajemniczy – i cudowny – pojawiła się w życiu mojej matki, gdy była dzieckiem, a następnie powróciła w zeszłym roku podczas pielgrzymki do Irlandii.

  Święta Dymfna to jedna z mniej znanych irlandzkich świętych, dość cicha postać z odległej przeszłości. Jest również patronką osób z chorobami psychicznymi, co jest pocieszeniem dla mojej matki, ponieważ wielu członków rodziny cierpi na różne diagnozy psychologiczne.


W dzieciństwie moja matka cierpiała na niezdiagnozowaną chorobę psychiczną, ale w latach 50. samo wspomnienie o niej było niezwykle zakazane. Dlatego z trudem ukrywała swoje lęki, aby uniknąć potencjalnego skierowania do zakładu psychiatrycznego, co było wówczas bardzo prawdopodobne dla osób w podobnej sytuacji. Kiedy moja babcia ze strony matki zmarła w 1963 roku, mama otrzymała pudełko z osobistymi przedmiotami należącymi do babci Jean. Jednym z przedmiotów w środku był medalion św. Dymfny.

Minęły dekady i moja mama prawie zapomniała o tej niezwykłej świętej, ale w 1992 roku otrzymała list, który ją poruszył. Była to modlitwa nowennowa do św. Dymfny. Natychmiast przypomniała sobie medalik z dzieciństwa i zastanawiała się, czy to nie zrządzenie losu.

W tym czasie u mojego młodszego brata zdiagnozowano zaburzenie obsesyjno-kompulsyjne – tę samą przypadłość, na którą cierpiała moja matka w okresie dojrzewania i młodości. Dorastałem, obserwując, jak ta choroba zamykała zarówno moją mamę, jak i brata w ich własnych umysłach. Z tego powodu moja matka postanowiła odpowiedzieć na wezwanie św. Dymfny i zaczęła modlić się o jej wstawiennictwo w naszej rodzinie.

Kiedy moi rodzice przygotowywali się do corocznej podróży do Irlandii w zeszłym roku, doszli do wniosku, że ich wakacje będą raczej pielgrzymką – pielgrzymką odbytą w imieniu mojego brata. Święta Dymfna pojawiła się ponownie w książce o irlandzkich świętych, którą moja mama kupiła krótko przed wyjazdem z kraju, więc ona i mój ojciec postanowili oddać cześć jednemu z jej sanktuariów. Mniej więcej w tym samym czasie mama zobaczyła obraz przedstawiający parę rąk trzymających perłę, którą rozpoznała jako „perłę o wielkiej wartości”. Poczuła, że ​​Pan mówi jej, że dusza mojego brata jest perłą, o którą moi rodzice powinni się wtedy modlić.

Moi rodzice nie wiedzieli, że mój brat otrzymywał w Piśmie Świętym wzmianki o wodzie i podzielił się nimi z tatą na krótko przed wyjazdem rodziców do Irlandii. To było dla nich potwierdzenie, że mają zabrać ze sobą intencje mojego brata do sanktuarium św. Dymfny.


Krótko przed przybyciem do sanktuarium moja mama uczestniczyła w codziennej mszy świętej w miejscowej parafii, niedaleko ich hotelu. Na zakończenie, pewna kobieta podeszła do mojej mamy i zapytała, czy chciałaby dołączyć do innych kobiet w ich codziennej medytacji. Zakładając, że będzie to coś w rodzaju cichej adoracji, mama przyjęła propozycję i obie przeszły przez parking do centrum parafialnego, gdzie powitała je siostra konsekrowana, która prowadziła grupę.

Niepewna, co się dzieje, a jednocześnie zaintrygowana działaniem Ducha Świętego, moja mama poszła za przykładem siostry i otworzyła Biblię na Ewangelii Jana 11:4, gdzie czytamy: „…choroba ta nie skończy się śmiercią, ale chwałą Bożą…”. Wiedziała, że ​​odnosi się to do trwającej całe życie walki mojego brata z chorobą psychiczną i jego niedawnych zmagań z nadużywaniem substancji psychoaktywnych.

Gdy wszyscy podzielili się z grupą wersetem z Pisma Świętego, siostra zapytała, czy mama zdmuchnęłaby świecę i pomodliła się na głos w szczególnej intencji. Oczywiście wspomniała o moim bracie i jego trudnościach, ale to, co było niesamowite w tym geście, to to, że symbolizował on o wiele więcej niż tylko zdmuchnięcie świecy. Irlandzkim zwyczajem jest zesłanie Ducha Świętego na osobę, za którą się modlimy, gdy gasimy płomień świecy. Twój oddech wysyła modlitwę do Nieba.

Kiedy moi rodzice przybyli do hrabstwa Monaghan do kościoła i sanktuarium św. Dymfny, zauważyli mały, metalowy dzbanek wypełniony wodą. Nad dzbankiem widniał napis: „Ze studni św. Dymfny”. Zauważyli go, ale nie zastanawiali się nad nim dłużej, ponieważ nie byli pewni, jaki jest cel ich pobytu w tym małym, wiejskim kościółku.

Podczas gdy modlili się za mojego brata, mama poprosiła Ducha Świętego, aby jasno objawił im, co mają przynieść do domu jako duchowy znak dla mojego brata. Czuła, że ​​potrzebuje on wsparcia i pocieszenia w tych bardzo burzliwych miesiącach zmagania się z chorobami psychicznymi oraz uzależnieniem od narkotyków i alkoholu. Oczy mojego ojca natychmiast się rozszerzyły, gdy oznajmił mamie: „Mamy przynieść Dawidowi wodę święconą ze studni św. Dymfny”.


W tym momencie moi rodzice przypomnieli sobie, jak mój brat podczas modlitwy usłyszał duchowe odniesienia do wody i przyznał, że nie do końca rozumiał znaczenie tych wersetów. Zdumieni, napełnili plastikowe butelki podróżne uzdrawiającą wodą i wyszli z kościoła.

W jakiś sposób moja matka wiedziała, że ​​woda święcona będzie użyta nie tylko w intencji mojego brata, i miała rację.

Wszyscy dowiedzieliśmy się, że mój prastryj umierał zeszłego lata i przez wiele dziesięcioleci cierpiał straszliwie na chorobę afektywną dwubiegunową. Moja mama pracowała w pobliżu domu opieki, w którym umierał wujek Steve, i czuła, że ​​powinna go odwiedzić – typowego, niewierzącego katolika, który przez ponad połowę życia nie przystępował do sakramentów. Przyniosła ze sobą obrazek z wizerunkiem św. Dymfny, poświęcony medalik i wodę święconą ze studni.

Moja matka z czułością podeszła do wujka Steve'a (który był jednocześnie jej ojcem chrzestnym) i pokazała mu święte przedmioty, które ze sobą przyniosła. Na jego ustach pojawił się ironiczny uśmiech, gdy gestem zaprosił ją do siebie. Następnie poprosił ją o pobłogosławienie wodą święconą, a ona, drżąc, uniżyła się, by przynieść pocieszenie mężczyźnie, który kiedyś trzymał ją w ramionach jako dziecko. Delikatnie narysowała krzyż na jego czole wodą spływającą po twarzy, błagając w milczeniu św. Dymfnę o wstawiennictwo, by przyjął ostatnie namaszczenie, zanim pójdzie do swojego wiecznego domu.

Po krótkiej wizycie odeszła, zastanawiając się, czy jej modlitwa zostanie wysłuchana, a jednocześnie oddając się jej z pewnością i spokojem. Dwa tygodnie później zmarł wujek Steve, a serce mojej mamy było niespokojne, nie znając odpowiedzi na jej modlitwę o stan jego duszy. Na pogrzebie moja ciotka Charlotte podeszła do mamy i gdy się objęli, Charlotte mimochodem wspomniała, że ​​dzień wcześniej odwiedził ją ksiądz, aby odwiedzić wujka Steve'a. Charlotte, niekatoliczka, nie znała ostatniego namaszczenia, więc nie była pewna, czy wujek Steve będzie mógł wyspowiadać się po raz ostatni.

Pomimo tego wszystkiego moja mama wiedziała, że ​​św. Dymphna wstawiła się za moim bratem, który mieszkał tysiące mil stąd, w Irlandii, i nadal łagodziła niewidzialny ból mojego pradziadka Steve'a po powrocie moich rodziców do Stanów Zjednoczonych.

Błogosławieństwo nieco nieznanego świętego przejawia się w jego pragnieniu, by wzywano go – czyli by pomagał – tym z nas, którzy pragną jasności co do tego, jak najlepiej kierować nasze modlitwy wstawiennicze za naszych bliskich. Nieznany święty pozostaje w dużej mierze anonimowy, z wyjątkiem obszarów, gdzie nadal cieszy się popularnością, jak św. Dymfna w Irlandii. Ale dla nas, jako świętych, dostrzegamy przebłysk Bożej miłości do nas, kiedy pozwala On świętemu z misją wstawienniczą ofiarować nam nadzieję: tę falę oczekiwania na Bożą obietnicę.

Czyż nie jest prawdą dla nas wszystkich, że „…ta choroba nie skończy się śmiercią, lecz chwałą Bożą”? Nawet jeśli umrzemy z powodu licznych dolegliwości fizycznych lub psychicznych, kurczowo trzymamy się naszej niezłomnej wiary, że nasze dusze będą żyć wiecznie i odzwierciedlać tę samą chwałę Boga, którą naśladują święci."





MODLITWA DO ŚW. DYMFNY

Święta Dymfno, wielka cudotwórczyni w każdej dolegliwości umysłu i ciała, pokornie błagam o twoje potężne wstawiennictwo u Jezusa przez Maryję, Uzdrowienie Chorych. 
Jesteś pełna miłości i współczucia dla tysięcy pacjentów przyprowadzanych od wieków do twojego sanktuarium oraz dla tych, którzy nie mogą przyjść do świątyni, ale wzywają cię w swoich domach lub w szpitalach. 
Okaż tę samą miłość i współczucie wobec mnie, swojego wiernego czciciela. 
Liczne cuda zdziałane za twoim wstawiennictwem pozwalają mi ufać, że pomożesz mi w mojej obecnej potrzebie... (wymienić). 
Jestem przeświadczony, że wyjednasz mi potrzebną łaskę, jeśli jest ona dla większej chwały Bożej i dla dobra mojej duszy. Przez wzgląd na Jezusa i Maryję, których tak gorliwie kochałaś i którym ofiarowałaś swoje życie poprzez męczeństwo, wysłuchaj mojej modlitwy.
 Amen.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Dziękuję, że jesteś tutaj ze mną...
Niech ta chwila ze sztuką i słowem przyniesie Ci pokój. Jeśli ten wpis poruszył Twoje serce, podziel się swoją myślą w komentarzu – każde Twoje słowo jest dla mnie cennym darem.
Z modlitwą i światłem, Teresa

<><><><><><><><><><><><>

Moja blogowa flotylla:

💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z leniwą veną. tutaj

W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj

🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj

Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj

 "Widzę, czuję, wiem i poszukuję" - blog zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki " link tutaj 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz