
- Autor: Marie Brousseau
- Styl życia, zdrowie i rodzina
Mogę sobie tylko wyobrazić ból, jaki muszą odczuwać pobożni katoliccy rodzice, gdy ich dziecko, czy to nastolatek, czy dorosły, oddala się od Boga. Stoją z żalem, mając nadzieję i modląc się , aby ich potomstwo powróciło w kochające objęcia Ojca Niebieskiego.
Nadzieja i modlitwa, będące podstawą naszej wiary chrześcijańskiej, są jedyną odpowiedzią w takiej sytuacji, ponieważ nie możemy nikomu narzucić Boga.
Zauważyłem, że ludzie, którzy otrzymali solidne podstawy w postaci wychowania katolickiego, ostatecznie powracają do wiary z dzieciństwa, mimo wielu lat, a nawet dziesięcioleci, wyobcowania religijnego.
Dokładnie to przydarzyło się mojemu wujkowi. Był daleko od nas przez ponad sześćdziesiąt lat, ale w ostatniej chwili pojednał się z Bogiem całym sercem. Jako dziecko był pobożny. Kiedyś powiedział mi, że w wieku ośmiu lat zobaczył piękną damę w niebieskim stroju na niewielkim wzniesieniu za rodzinną farmą; pobiegł do niej, ale nie zdążył; zniknęła. Z wiekiem zapomniał o tym epizodzie z dzieciństwa, ale przypomniał go sobie pod koniec życia. Zastanawiał się, czy doznał łaski przelotnej wizji Najświętszej Maryi Panny, gdy był jeszcze niewinnym dzieckiem, czy też był to sen…
Pomimo oddalenia się od Boga i Kościoła, mój wujek zachował miłość do Maryi. W tajemnicy przed większością ludzi, trzymał w swoim warsztacie w piwnicy figurę Matki Boskiej, wysoką na stopę. Kilka miesięcy przed śmiercią obawiał się, że życie, które wybrał, nie jest godne nieba, więc siadał przed figurą i modlił się do Matki Bożej o pomoc. Pewnego dnia poprosił mnie o przysłanie mu księdza, co też uczyniłem. Mój wujek miał czas, by wyspowiadać się z grzechów, które popełnił przez sześć dekad, i przyjąć sakramenty na krótko przed śmiercią. Jego dziecięca wiara i miłość do świętości ostatecznie go uratowały; pokutował za swoje grzechy i powrócił do Boga.
Mój mąż powrócił do Kościoła po bardzo długiej nieobecności. Jak wiele osób, które dystansują się od Kościoła, wynikało to bardziej z obojętności niż z jawnego buntu czy niewiary. Kiedy jest się otoczonym przez agnostyków oraz niepraktykujących przyjaciół i członków rodziny, wiara jest daleka od pielęgnowania i wzmacniania. Jak się okazuje, zaczął wracać do Kościoła po poznaniu mnie, pobożnej i praktykującej katoliczki. Podjął decyzję o powrocie do swoich katolickich korzeni. Przechodząc do teraźniejszości, zbudowaliśmy nasze małżeństwo w oparciu o miłość Boga i Jego przykazania oraz naukę Kościoła, bez żalu.
W obu przypadkach mój wujek i mój mąż byli mocno zakorzenieni w wierze od dzieciństwa, dzięki pobożnym matkom, i obaj byli ministrantami w dzieciństwie. Nawet gdy odeszli, Bóg wciąż był w ich duszach, dzięki chrztowi i religijnemu wychowaniu.
Należy pamiętać, że chrzest jest niezatartym, wiecznym pieczęcią. Ludzie, którzy sami mówią o „odchrzczeniu”, nie są w pełni świadomi prawdy objawionej. Nawet jeśli osoba ochrzczona odrzuca Boga, nadal ma trwałe znamię chrztu na zawsze wyryte w swojej duszy. Nie można się go pozbyć ani w tym życiu, ani w przyszłym. Mając to na uwadze, ochrzczony musi pielęgnować swoją wiarę, aby podtrzymywać i pogłębiać boskie zamieszkiwanie w nim zapoczątkowane chrztem, ponieważ można je utracić, a dzięki łasce Bożej można je odzyskać, dopóki w naszych ciałach jest jeszcze życie.
W rzeczywistości, jak wyjaśnia o. James Dominic Brent, OP, dominikanin z zakonu św. Józefa i nauczyciel w Dominican House of Studies w Waszyngtonie, D.C .:
Jednym z powodów, dla których grzech śmiertelny jest tak straszliwy, jest to, że dar zamieszkiwania, dany nam podczas chrztu, zostaje zniszczony. Nazywa się go grzechem „śmiertelnym”, ponieważ zabija Boskie Życie, które w nas kipi. Nie chodzi o to, że Bóg umiera, ale o to, że zadaje śmiertelny cios Bożemu Życiu w nas. Ale dobra spowiedź przywróci duszy Boskie Życie.
To podkreśla potrzebę modlitwy za tych, którzy odeszli z Kościoła; z miłością i miłosierdziem nie chcemy, aby nasze dzieci i bliscy oddalili się od swojego Stwórcy. Mamy nadzieję, że dzięki łasce Bożej odnajdą drogę powrotną do Boga.
Chociaż nie możemy zmusić nikogo do wiary w Boga, wciąż możemy mieć nadzieję i modlić się. Wiara jest darem od Boga. Tylko Bóg czyta w naszej duszy. Bóg wezwie każdą osobę do Siebie w Swoim własnym, dobrym czasie i użyje wszelkich środków, jakie wybierze. Dla niektórych ludzi przeżycie wypadku jest jak sygnał ostrzegawczy; dla innych spotkanie „właściwej” osoby jest katalizatorem. Dla innych może to być dzieło sztuki, książka lub hymn, który zapala iskrę w ich duszy. Dla niektórych Bóg interweniuje bezpośrednio, tak jak stało się z francuskim pisarzem ateistą André Frossardem , którego wiara została dana bezpośrednio przez Boga w jednym, oświecającym momencie, gdy po raz pierwszy wszedł do kościoła. Niezależnie od tego, którą drogę wybierze Bóg, od nas zależy, czy odpowiednio zareagujemy.
Zawsze jest nadzieja. Rodzice powinni nieustannie modlić się za swoje dzieci, tak jak św. Monika modliła się za swojego syna Augustyna , który został świętym i jednym z Ojców Kościoła. Do modlitw o powrót do wiary można również włączyć św. Ambrożego z Mediolanu , świętego biskupa, który jej pomagał i dodawał otuchy. Innymi słowy, rodzice, nie traćcie nadziei; zaufajcie Bogu i trwajcie w modlitwie. Niech Bóg błogosławi rodziców i wszczepi w nich cnotę nadziei.
Marie Brousseau
Modlitwa o powrót do wiary
Panie Jezu, Dobry Pasterzu,
który nigdy nie przestajesz szukać swoich owiec,
daj nadzieję wszystkim rodzicom,
których serca krwawią, gdy ich dzieci oddalają się od Ciebie.Ty, który znasz każdą duszę od chwili chrztu,
przypominaj tym, którzy odeszli,
o niezatartym znaku Twojej łaski,
który na zawsze jest wyryty w ich sercach.Maryjo, Matko Miłosierdzia,
Ty, która uratowałaś wuja autora przez cichą obecność w jego warsztacie,
otaczaj opieką wszystkich, którzy choć na chwilę odeszli od Kościoła.
Niech Twoja macierzyńska miłość
i pamięć o dziecięcej wierze
przyciągną ich z powrotem do Serca Twojego Syna.Święta Moniko,
wstawiaj się za wszystkimi rodzicami,
którzy z ufnością i łzami modlą się za swoje dzieci.
Daj im wytrwałość i nadzieję,
jaką miałaś, modląc się przez lata za Augustyna.Panie,
Ty znasz najlepszy moment i drogę dla każdej duszy.
Dotknij serc tych, którzy odeszli –
przez wspomnienie, przez spotkanie, przez cierpienie,
przez piękno, przez miłość…
i doprowadź ich do szczerej spowiedzi i powrotu do Eucharystii.Daj nam wszystkim łaskę nigdy nie tracić nadziei,
bo dopóki jest życie –
zawsze jest nadzieja.
Amen.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Dziękuję, że jesteś tutaj ze mną...
Niech ta chwila ze sztuką i słowem przyniesie Ci pokój. Jeśli ten wpis poruszył Twoje serce, podziel się swoją myślą w komentarzu – każde Twoje słowo jest dla mnie cennym darem.
Z modlitwą i światłem, Teresa
<><><><><><><><><><><><>
⚓ Moja blogowa flotylla:
💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z leniwą veną tutaj
✨ W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj
🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj
⛵ Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj
Wiem, że niektóre osoby doznały dużo bólu z powodu księży i Kościoła. Zdaję sobie sprawę, że wiele posunięć Kościoła (szczególnie w Polsce) i wypowiedzi księży i biskupów może być kontrowersyjnych i powodować niechęć do tej instytucji. Jednakże nie rozumiem, dlaczego z tego powodu ma się porzucić WIARĘ i stać się ateistą czy agnostykiem.
OdpowiedzUsuńTo bardzo trudny i delikatny temat. Myślę, że czasem zranienie potrafi oddalić człowieka nie tylko od instytucji, ale także od samej potrzeby wiary. Dlatego tak ważne są rozmowa, zrozumienie i nadzieja. Proszę jednak zauważyć, że ten post jest cytatem Marii Brousseau i to są przeżycia_ świadectwo tej osoby.
Usuń