Żyjemy w świecie wiecznego pośpiechu. Planujemy spotkania, odliczamy minuty, biegamy między obowiązkami. Dzisiaj i ja miałam w planach ważne spotkanie na szczycie. Wszystko dopięte na ostatni guzik... i nagle telefon. Kolega przekłada termin. Alarm odwołany.
W pierwszej chwili człowiek mógłby się zirytować. Ja jednak poczułam głęboką ulgę. Pomyślałam sobie: „Dostałam właśnie w prezencie coś najwspanialszego. Dostałam czas”. Czas to przedziwna waluta, której nie da się dokupić ani cofnąć. Jakże często jednak przepuszczamy go bezwiednie przez palce, aż nagle ze zdumieniem zauważamy, że na naszym życiowym zegarze jest już... pięć po dwunastej.
Jego zegarowe serce pracowało w pełnym zdrowiu o wiele dłużej niż moje. Przetrwało wojnę, gdy ja jestem już dzieckiem czasów powojennych. Jednak i dla niego nadszedł moment krytyczny – mechanizm zmęczył się i trzeba było go ratować, montując mu coś, co dziś bez wahania nazwalibyśmy... stymulatorem serca.
Wtedy, po latach, to była dla mnie cicha przestroga: „Uważaj, Teresa... Wszystko ma swoją wytrzymałość”. Niestety, pęd życia, długoletnie kształcenie, rodzina, odpowiedzialna i pełna stresu praca sprawiły, że nie usłyszałam tego tykania na czas. Stało się. Moje serce również zażądało ratunku, a stymulator tylko czekał na swoją kolej.
Dziś mój stary przyjaciel z tarczą i ja idziemy przez czas ramię w ramię, oboje zasilani sztuczną technologią. Różni nas tylko jedno – kalendarz wymiany baterii. Zegar swoje „baterie” odświeża znacznie częściej. Ja wciąż chodzę na tej pierwszej, fabrycznej, choć – nie da się ukryć – już mocno ledwie zipiącej. Niedługo czeka mnie wizyta na jej wymianę.
Ten wolny czwartkowy czas, który tak niespodziewanie spadł mi dziś z nieba, uświadamia mi jedno: nie boję się tej wymiany. Bo i ja, i mój zegar jesteśmy w dobrych, Bożych rękach. Czas, który szanujemy, staje się przestrzenią spokoju. Bóg nie chce, abyśmy żyli w lęku przed uciekającymi sekundami. On chce, abyśmy każdą minutę przeżywali z miłością i pełną uważnością.
Moja modlitwa na dziś:
Panie Boże, dziękuję Ci za dar czasu i za każdy, nawet ten wspomagany stymulatorem, rytm mojego serca. Dziękuję za moją pierwszą baterię, która przeprowadziła mnie przez tyle pięknych i trudnych lat pracy oraz miłości. Oddaję w Twoje ręce nadchodzący czas wymiany i proszę – daj mi spokój serca. Pomóż mi zatrzymać się w codziennym biegu, zanim na moim życiowym zegarze wybije „pięć po dwunastej”, i spraw, bym potrafiła cieszyć się każdą darowaną mi sekundą.
Amen.
Dziękuję, że jesteście dziś ze mną
w tym bardzo osobistym kręgu wspomnień...
A jak to jest u Was, Moi Drodzy?
Czy potraficie z uśmiechem i pokorą przyjąć ograniczenia,
które z wiekiem przynosi nam ciało?
Czy widzicie w swoich domowych przedmiotach
odbicie własnych życiowych historii?
Chętnie poczytam Wasze ciepłe myśli w komentarzach.
Z ciepłymi pozdrowieniami, odwagą i światłem,
Teresa
<><><><><><><><><><><><>
⚓ Moja blogowa flotylla:
💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z leniwą veną. tutaj
✨ W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj
🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj
⛵ Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj
"Widzę, czuję, wiem i poszukuję" - blog zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki " link tutaj

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz