Translate

sobota, 30 maja 2026

LATAJĄCY ŚWĘTY OD LĘKU I NADZIEI

 

Lewitujący św.Józef z Kupertynu,
Ludovico Mazzani, XVIIIw.

Święty Józef z Kupertynu – latający święty od ludzkiego lęku i nadziei

   Wieczorami często patrzę w niebo.

 Nad moim domem bardzo nisko przelatują samoloty. Mieszkam niedaleko lotniska, więc nieraz słyszę charakterystyczny szum silników, a po zmroku widzę migające światła – czerwone, białe i zielone. Czasami wyglądają jak spokojnie płynące po niebie świetlne statki.

   Wtedy zaczynam myśleć o ludziach siedzących w środku.

O kimś, kto leci pierwszy raz i ściska nerwowo podłokietnik. O dziecku przyklejonym do okna. O kimś wracającym do domu po wielu miesiącach. O zakochanych. O zmęczonych stewardesach i stewardach. O pilotach odpowiedzialnych za setki istnień. O ludziach lecących ku radości… albo ku trudnym pożegnaniom.

   I wtedy przypomina mi się zawsze ON.

   Święty Józef z Kupertynu.

   Ten niezwykły franciszkanin z XVII wieku nazywany jest „latającym świętym”. Według świadectw ludzi, którzy go znali, podczas modlitwy wpadał w tak głęboką ekstazę duchową, że miał unosić się nad ziemią. Dla jednych brzmi to niewiarygodnie, dla innych jest znakiem niezwykłej bliskości Boga.

   Kościół ogłosił go patronem lotników, pilotów, podróżujących samolotami oraz wszystkich pracujących w służbie lotniczej.

  I muszę przyznać, że przez wiele lat był także patronem moich podróży.

  Zawsze przed lotem zwracałam się do niego z krótką modlitwą. Nie była długa ani szczególnie wyszukana. Raczej zwyczajna, trochę po ludzku przestraszona:

„Święty Józefie, doprowadź mnie szczęśliwie.”

  I chyba czułam się wtedy spokojniejsza.

  Dziś już nie latam samolotami. Ze względów zdrowotnych moje podróże zostały na ziemi. Można powiedzieć pół żartem, pół serio, że już „nie zawracam świętemu Józefowi głowy” prośbami o pomoc dla mnie.

  A jednak on wciąż do mnie wraca. W tych światłach nad domem. W samolotach przecinających wieczorne niebo. W wyobrażeniach ludzi siedzących tam wysoko ponad chmurami.

  Myślę wtedy, że każdy z nas jest w jakiejś podróży. Nie zawsze samolotem. Czasem przez chorobę. Czasem przez samotność. Czasem przez lęk. Czasem przez nadzieję.

 I może właśnie dlatego tak lubię postać tego trochę niezwykłego świętego. Bo przypomina mi, że człowiek nie musi wszystkiego unieść sam.

 Są chwile, kiedy potrzebujemy oddać swój strach komuś większemu od siebie. Choćby na czas startu. Choćby na kilka godzin lotu. Choćby tylko na moment.

  A kiedy patrzę wieczorem na migające światła samolotów nad moim domem, myślę czasem cicho:

  „Święty Józefie z Kupertynu, czuwaj nad nimi wszystkimi.”



Modlitwa przed podróżą samolotem do św. Józefa z Kupertynu

Święty Józefie z Kupertynu, patronie podróżujących samolotami, opiekuj się mną podczas tej drogi.

Oddal lęk i niepokój, czuwaj nad pilotami, załogą i wszystkimi pasażerami.

Niech podróż przebiegnie spokojnie i bezpiecznie, a każdy, kto leci ku swoim bliskim, wróci szczęśliwie do domu.

A jeśli w sercu pojawi się strach, pomóż mi zaufać, że nawet wysoko ponad chmurami nie jestem sam.

Amen.




Rozpoczynając ten post, nie wiedziałam, że św. Józef z Kupertyny jest również patronem studentów. Poniższy materiał znalazłam przy okazji odkrywania fotografii świętego  w Kingdom Revelator

II Część
Św. Józef z Kupertynu jako patron studentów


"Wielu studentów prosi św. Józefa z Kupertynu o pomoc w zdaniu egzaminów. Był on świętym człowiekiem i wielkim świętym, mimo że miał trudności w nauce.


JEGO DZIECIŃSTWO

Święty Józef z Kupertynu urodził się w 1603 roku w pobliżu Neapolu we Włoszech, w bardzo biednej rodzinie. Nie był zbyt bystrym dzieckiem i miał trudności z najprostszymi zadaniami szkolnymi. To sprawiało, że był obiektem żartów dla szkolnych kolegów i sąsiadów. Wiedział, że jest mało inteligentny, niezdarny, porywczy i miał problemy z nawiązywaniem kontaktów. Ze względu na swoją chorowitość, jego dzieciństwo nie należało do szczęśliwych, ale Józef miał silną wiarę, był bardzo pokorny i przyjmował wszystkie swoje cierpienia jako wolę Bożą.

Klasztor

Mając około siedemnastu lat, zobaczył zakonnika żebrzącego o jedzenie. Zrozumiał, że chce to robić w życiu i wstąpił do franciszkanów. Miał jednak trudności z nauką i był bardzo źle traktowany. W końcu poproszono go o odejście, ponieważ nie mógł się skupić na nauce i obawiano się, że nie zda egzaminów. Józef próbował wstąpić do innych klasztorów, ale odmówiono mu natychmiast lub po kilku tygodniach, gdy zdano sobie sprawę, że nie jest wystarczająco sprytny.

JEGO ŚWIĘCENIA

Józef smutno wrócił do domu. Dla rodziny i przyjaciół wyglądał na nieudacznika, ale wierzył i ufał, że Bóg ma dla niego wielkie rzeczy. Postanowił, że jeśli nie może zostać zakonnikiem, to i tak może im pomóc i zaczął pracować jako stajenny u franciszkanów. Oddał się całkowicie życiu pełnemu upokorzeń, umartwień i posłuszeństwa, wykazując się w swojej pracy taką miłością, czystością i pokorą, że zakonnicy dostrzegli jego świętość i ponownie zaprosili go do dołączenia do nich. Dzięki cudownej interwencji Boga Józef ukończył studia i w 1628 roku przyjął święcenia kapłańskie. Zawsze żywił wielkie nabożeństwo do Najświętszej Maryi Panny i propagował Jej kult wśród ludzi, dlatego został wysłany do pracy w Sanktuarium Madonna della Grazia, gdzie spędził piętnaście lat.

LATAJĄCY ŚWIĘTY

Jego życie jako kapłana było długim ciągiem wizji i innych niebiańskich łask. Po święceniach, jak twierdzą, zaczął lewitować podczas odprawiania Mszy Świętej lub odmawiania Modlitw Kościoła. Był tak głęboko pogrążony w modlitwie, że jego ciało mogło unosić się ku niebu i widziano go unoszącego się w powietrzu w pozycji klęczącej. Święty obraz lub wspomnienie imienia Boga, Najświętszej Maryi Panny lub któregoś ze Świętych mogły go wprowadzić w stan ekstazy. Świadkowie tych mistycznych doświadczeń postrzegali je jako znak wielkiej świętości, czystości i pokory Józefa, ale jego przełożeni zakonni uznali, że przeszkadza i ostatecznie zabronili mu pojawiać się publicznie. Przez trzydzieści pięć lat Józef musiał przebywać w swoim pokoju w klasztorze, gdzie miał prywatną kaplicę.

POBOŻNOŚĆ WŚRÓD STUDENTÓW

Spędził wiele samotnych lat, przenoszony z jednego klasztoru do drugiego, ale Józef zachował swojego zrezygnowanego i radosnego ducha, ufnie poddając się Boskiej Opatrzności. Wiódł bardzo proste życie, mało jadł i spędzał dni na modlitwie i kontemplacji. Zmarł 18 września 1663 roku. Św. Józef z Kupertynu został beatyfikowany przez Benedykta XIV w 1753 roku i jest patronem studentów przygotowujących się do egzaminów, pilotów i lotników. Istnieje wielkie nabożeństwo do św. Józefa z Kupertynu wśród uczniów szkół, studentów i uniwersytetów, którzy proszą o jego wstawiennictwo i interwencję w przygotowaniach do egzaminów. Istnieją tradycyjne modlitwy, które można odmawiać, a wielu młodych ludzi świadczy o ich skuteczności. Dlaczego nie poprosisz św. Józefa z Kupertynu o pomoc w twoich egzaminach?

Modlitwa do św. Józefa z Kupertynu 

Święty Józefie z Kupertynu, w czasie swojego życia otrzymałeś od Boga łaskę, aby na egzaminach zadawano ci tylko pytania, które znałeś, modlę się, abyś wyjednał dla mnie podobną łaskę na egzaminach, do których teraz się przygotowuję. Święty Józefie z Kupertynu, módl się za mną. Amen. "
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Dziękuję, że jesteś tutaj ze mną...
Niech ta chwila ze sztuką i słowem przyniesie Ci pokój. Jeśli ten wpis poruszył Twoje serce, podziel się swoją myślą w komentarzu – każde Twoje słowo jest dla mnie cennym darem.
Z modlitwą i światłem, Teresa

<><><><><><><><><><><><>

Moja blogowa flotylla:

💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z leniwą veną. tutaj

W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj

🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj

Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj

 "Widzę, czuję, wiem i poszukuję" - blog zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki " link tutaj 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz