Translate

poniedziałek, 3 sierpnia 2026

PARADOKS DOBROCZYNNOŚCI

Gustave Doré, Święty Paweł w więzieniu

   Święty Paweł może cię zaskoczyć. Właśnie wtedy, gdy myślisz, że pojmujesz, o co chodzi Apostołowi, on wymyka się z twojego uścisku — lub przynajmniej tak ci się wydaje. Weźmy na przykład jego list do Filipian. Święty Paweł pisze o radości i radowaniu się tak wiele w czterech krótkich rozdziałach, że zaczęto go nazywać „Listem radości”. Napisał go w więzieniu , oczekując na szybko zbliżające się męczeństwo. Wszystkie ekstatyczne i radosne pochwały listu, wznoszące się jak kadzidło do nieba, wyszły spod pióra człowieka skutego łańcuchami, przywiązanego do rzymskiego domu. Ale ten kontrast między radością związaną z niebem a łańcuchami związanymi z ziemią kieruje nas ku cechom życia Pawła i miłości do Boga, które są prawdziwe dla każdego chrześcijańskiego życia. Miłość bliźniego jest paradoksalna: podnosi cię i mocno osadza na ziemi.

   Miłość — lub po prostu przyjaźń z Bogiem — zawsze patrzy w górę. Jednak przyjaciele Boga patrzą również w dół, patrząc na świat wokół nich. Niebiańskie, Boże spojrzenie nie czyni ich ślepymi na to, co jest przed nimi. Święty Paweł, radując się, że odda swoje życie za Chrystusa, głosi Filipianom, że „dla mnie żyć to Chrystus, a umrzeć to zysk” ( Flp 1,21). To są słowa, których możemy oczekiwać od człowieka takiego jak św. Paweł, człowieka gorliwie poświęcającego się dla Chrystusa i Jego Ciała, Kościoła. Ale św. Paweł zaskakuje nas zaledwie kilka linijek dalej. Ponownie Paweł się raduje. Tym razem dlatego, że Bóg oszczędził jego „brata i współpracownika”, Epafrodyta (Flp 2.25 ) . Bóg uzdrowił Epafrodyta z choroby, a Paweł raduje się z powodu otrzymanych błogosławieństw. Apostoł trafnie dodaje: „Bóg zmiłował się nad nim, lecz nie tylko nad nim, ale i nade mną, abym nie miał smutku za smutkiem” (Flp 2,27). Święty Paweł jest gotowy, chętny, wręcz tęskniący, umrzeć za Chrystusa. Właśnie powiedział nam, że postrzega śmierć jako zysk. Ale tutaj objawia nam, że nie chciał stracić przyjaciela. To smutek, który wszyscy znamy. Święty Paweł uosabia paradoks miłości: zawsze patrzy w górę ku Bogu, ale nie porzucił świata całkowicie.

   A św. Paweł podąża tą samą ścieżką co jego Pan i nasza. Jezus przyszedł, posłany przez Ojca, aby „dać swoje życie na okup za wielu” ( Mk 10,45 ). Jezus, odnosząc się do swojego życia, mówi nam, że „nikt Mi go nie zabiera, lecz Ja sam z siebie je oddaję” ( J 10,18 ) . Pragnie oddać siebie za nas: „Mam chrzest, którym mam być ochrzczony, i jakże cierpię, aż się to dokona!” ( Łk 12,50 ). Z niewysłowioną miłością twarz Jezusa była zawsze zwrócona ku Jego cierpieniu, które przyniosło odkupienie. A jednak nadal patrzył na nas. Wzrok skierowany w górę Jego misji nie powstrzymał Go od patrzenia z litością na tłum, „gdyż byli znękani i porzuceni, jak owce nie mające pasterza” ( Mt 9,36 ). Święte oczy Jezusa, mocno skupione na Jego misji i Ojcu, mimo to napełniły się łzami, gdy usłyszał wieść o śmierci Łazarza (J 11,35 ). Miłość do tego, co nadprzyrodzone, nie niszczy naszych naturalnych miłości, lecz je doskonali. Nasz Pan, podobnie jak Jego sługa Paweł, spojrzał na Boga Ojca i odkrył, że Jego wzrok wyostrzył się, by widzieć bliźniego.

   Miłość cię unosi, ale nie powala. Jeszcze nie. Paradoksalnie, miłość daje ci i niebo, i ziemię. Jezus, Paweł, a właściwie wszyscy chrześcijanie, miejcie oczy szeroko otwarte i mocno stąpajcie po ziemi.


Źródło:

Br. Francis Mills, OP

Brat Francis Marie Mills wstąpił do Zakonu Kaznodziejskiego w 2022 roku. Studiował na Uniwersytecie Teksańskim w Austin, gdzie uzyskał tytuł licencjata z nauk politycznych.




Modlitwa

Panie Jezu,
Ty, który patrzyłeś ku Ojcu
i jednocześnie napełniałeś się łzami nad Łazarzem,
naucz mnie tej samej, paradoksalnej miłości.

Daj mi serce jak serce św. Pawła –
gotowe oddać życie za Ciebie
i jednocześnie wzruszające się nad przyjacielem,
którego chciałbym jeszcze zatrzymać.

Niech moja miłość do Ciebie
nie czyni mnie ślepym na tych, którzy są obok.
Niech unosi mnie ku niebu,
a jednocześnie mocno osadza na ziemi.

Naucz mnie radować się Tobą nawet w łańcuchach,
a jednocześnie dziękować Ci za każde uzdrowienie,
każdego brata i każdą chwilę przyjaźni.

Maryjo, Matko, która stałaś pod krzyżem
i jednocześnie troszczyłaś się o uczniów,
wstawiaj się za nami,
byśmy umieli kochać zarówno niebo, jak i ziemię –
w Tobie i przez Ciebie.

Amen.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Dziękuję, że jesteś tutaj ze mną...
Niech ta chwila ze sztuką i słowem przyniesie Ci pokój. Jeśli ten wpis poruszył Twoje serce, podziel się swoją myślą w komentarzu – każde Twoje słowo jest dla mnie cennym darem.
Z modlitwą i światłem, Teresa

<><><><><><><><><><><><>

Moja blogowa flotylla:

💻 Zapiski z mojego laptopa – Codzienność, humor i walka z leniwą veną. tutaj

W Kręgu Mojego Sacrum – Chwile zatrzymania i rozmowy z Archaniołami. tutaj

🎨 Oko na Obraz – Interpretacje – Sztuka bez krawata: nostalgia, humor i filozofia. tutaj

Wierszyki sercem pisane – Mój „biały żagiel” dla dzieci i dorosłych marzycieli. tutaj

 "Widzę, czuję, wiem i poszukuję" - blog zawierający popularnonaukowe posty i inne ciekawostki " link tutaj 






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz