Translate

poniedziałek, 23 marca 2026

KAWA Z ANIOŁEM STRÓŻEM

 

 O niebiańskiej cierpliwości do moich drzemek

Czy zastanawiałaś/eś się kiedyś, co robi Twój Anioł Stróż, gdy Ty po raz kolejny obiecujesz sobie „tylko pięć minut drzemki”, a budzisz się godzinę później z odciśniętą poduszką na policzku? Ja mam wrażenie, że mój wtedy z lekkim uśmiechem dolewa mi niewidzialnego spokoju do wystygniętej kawy.

Niebiański współlokator
Moja relacja z Aniołem Stróżem i Archaniołami to nie jest sztywna audiencja u króla. To raczej wieloletnia przyjaźń, w której oni są tymi mądrzejszymi, a ja... cóż, ja jestem tą, która wiecznie gubi klucze i ambicje na rzecz kanapy. Wyobrażam sobie mojego Anioła jako mistrza logistyki, który z anielską (dosłownie!) cierpliwością patrzy, jak próbuję być „intelektualną lwicą”, a kończę jako „rozgotowane spaghetti”.

Archanielskie wsparcie w codzienności



Kiedy życie rzuca mi pod nogi kłody wielkości Goliata, wiem, że za plecami mam solidną obstawę: Michał – pilnuje, bym nie dała się zwariować własnym lękom (taki mój osobisty ochroniarz od czarnych myśli).
Gabriel – dba, bym w tym całym zabieganiu usłyszała chociaż jedną dobrą nowinę dziennie.
Rafał – opatruje moje rany, nawet te, które sama sobie zadaję, potykając się o własne nogi.

Sacrum w filiżance
Duchowość to nie tylko wielkie księgi i podniosłe pieśni. To także ten moment, gdy parzysz kawę i czujesz, że nie jesteś sama. Że ktoś czuwa nad Twoim chaosem. Bóg nie wysłał nam Aniołów, żeby nas oceniali, ale żeby nas kochali – także w dresach, z rozczochraną fryzurą i zimnym espresso w ręku.

„Aniele Boży, Stróżu mój, Ty zawsze przy mnie stój...” – te słowa z dzieciństwa nabierają nowego sensu, gdy zrozumiesz, że „zawsze” oznacza też momenty, w których totalnie nic Ci się nie chce. 

Słowo dla Ciebie
Następnym razem, gdy Twoje plany na „produktywny dzień” legną w gruzach, nie denerwuj się. Uśmiechnij się do swojego Anioła, weź łyk kawy i podziękuj mu, że wciąż z Tobą wytrzymuje. On naprawdę lubi Twoje towarzystwo, nawet gdy jedyne, co masz mu do zaoferowania, to wspólne patrzenie w sufit.

Modlitwa „kawowa”:
Aniele Stróżu, dziękuję Ci, że jesteś mistrzem drugiego planu w moim życiu. Pilnuj moich myśli, gdy błądzą, i moich snów, gdy uciekam na kanapę. I proszę, przypomnij mi o tej kawie, zanim całkiem wystygnie. Amen.

o swoim aniołom dał rozkaz o tobie, aby cię strzegli na wszystkich twych drogach. Na rękach będą cię nosili, abyś nie uraził swej stopy o kamień”.
— Ps 91, 11-12


A jak wygląda Twoja relacja z „Górą”? Czy traktujesz Aniołów jak odległe istoty, czy raczej jak domowników, którym można się wygadać przy porannej herbacie? 


Archanioł Rafał to nie tylko potężny uzdrowiciel, ale też... najlepszy patron podróżników i radosnych spotkań! Jego imię oznacza „Bóg uzdrawia”, a w Biblii (w Księdze Tobiasza) występuje jako serdeczny towarzysz drogi, który dba o bezpieczeństwo i dobre relacje.
Jeśli więc czujesz, że Twoje codzienne „wędrowanie” między kuchnią a kanapą bywa męczące, wezwij Rafała. On specjalizuje się w przywracaniu radości i uzdrawianiu naszej codzienności z nudy i smutku. To taki niebiański przyjaciel, który pilnuje, byśmy w drodze do celu nie zgubili uśmiechu (i filiżanki kawy!).

Dziękuję, że jesteś tutaj ze mną...
Niech ta chwila ze sztuką i słowem przyniesie Ci pokój. Jeśli ten wpis poruszył Twoje serce, podziel się swoją myślą w komentarzu – każde Twoje słowo jest dla mnie cennym darem.
Z modlitwą i światłem, [Teresa]

niedziela, 22 marca 2026

KTO Z NAS JEST BEZ WINY?


Dziś na blogu zapraszam Was do wspólnej medytacji nad obrazem Wasilija Polienowa „Chrystus i jawnogrzesznica”. To poruszająca lekcja o tym, jak łatwo przychodzi nam ocenianie innych i jak trudna, a zarazem ocalająca, jest droga Bożego Miłosierdzia.
Czy masz w dłoni „kamień”, który warto dziś upuścić? 🌿
Zapraszam do lektury i chwili zatrzymania:


Lekcja ciszy i przebaczenia


   Wyobraź sobie gwarny plac, palące słońce i tłum, który w imię prawa domaga się sprawiedliwości. W samym środku tego zgiełku stoi kobieta – zalękniona, osądzona, pozbawiona nadziei. I jest On. Jezus, który nie krzyczy, nie oskarża, ale swoim spokojem rzuca wyzwanie każdemu z nas.

Wasylij Polenov -"Jawnogrzesznica. Kto jest bez grzechu?"

  Obraz Wasilija Polienowa „Chrystus i jawnogrzesznica” to coś więcej niż scena biblijna. To moment, w którym Boże Miłosierdzie spotyka się z ludzką bezwzględnością. 


   Jezus nie patrzy na tę kobietę przez pryzmat jej grzechu, ale widzi w niej zdeptaną godność dziecka Bożego.


   Często myślimy, że ta historia nas nie dotyczy. Przecież nie stoimy na placu z kamieniem w ręku. Ale czy na pewno? 
  Naszymi „kamieniami” bywają surowe oceny, plotki, niechętne spojrzenia czy brak gotowości do wybaczenia. Polienow genialnie uchwycił ten moment zawieszenia – oskarżyciele są pewni swego, dopóki nie spotkają się ze wzrokiem Mistrza.
W Jego spojrzeniu nie ma potępienia, jest za to pytanie skierowane do nas wszystkich: kto z nas jest bez winy, by pierwszy rzucić kamień?

   Miłość, która przywraca godność
  W świecie, który tak łatwo wydaje wyroki, ten obraz przypomina nam o potędze pokornej miłości. Jezus uczy nas, że:
Prawdziwe miłosierdzie zaczyna się tam, gdzie kończy się nasze poczucie wyższości.
Każdy człowiek zasługuje na drugą szansę, bo Bóg nie spisuje nas na straty po naszych błędach.
Cisza bywa potężniejsza niż krzyk – to w ciszy sumienia słyszymy prawdę o nas samych.

   Pamiętajmy o słowach z Ewangelii św. Jana, które są fundamentem tej sceny:
iewiasto, gdzież oni są? Nikt ciebie nie potępił? (...) I Ja ciebie nie potępię. Idź, a od tej chwili już nie grzesz” (J 8, 10-11).

   Niech ten obraz będzie dla nas wezwaniem, byśmy zamiast szukać win u innych, zaczęli od uważnego spojrzenia w głąb własnego serca. Tam, gdzie my stawiamy kropkę i wydajemy wyrok, Bóg stawia przecinek i daje nową nadzieję.

    
Panie, zabierz z moich dłoni kamienie oskarżeń. Naucz mnie patrzeć na moich bliskich i nieznajomych Twoimi oczami – oczami, które nie szukają błędu, ale szukają drogi do pojednania. Amen.
............................


Czy był w Twoim życiu moment, gdy poczułaś, że ktoś podarował Ci miłosierdzie zamiast zasłużonej kary? Jak to zmieniło Twoje postrzeganie tej osoby? 

sobota, 21 marca 2026

SPOJRZENIE, KTORE WYBACZA


 Czego uczy nas smutek Dawida?

Caravaggio, Dawid z głową Goliata ,
1610.
Galleria Borghese, Rzym.
(detal)

Zatrzymaj się dzisiaj na chwilę przy tym obrazie. Spójrz na twarz młodego Dawida, który trzyma głowę pokonanego Goliata. 

Caravaggio, Dawid z głową Goliata , 1610.
Galleria Borghese, Rzym.

Spodziewałbyś się tam dumy, radosnego okrzyku zwycięzcy czy blasku chwały? Tymczasem w jego oczach maluje się przejmujący, niemal sentymentalny smutek. To nie jest portret triumfatora, ale kogoś, kto właśnie zrozumiał tajemnicę ludzkiego upadku i potęgę Bożej łaski.

Na mieczu Dawida widnieje podobno łacińska maksyma: Humilitas occidit superbiam – „Pokora zabija dumę” ( ja tego napisu nie moge dostrzec, ale uwierz, że tam jest). To serce dzisiejszego rozważania. Dawid nie walczył dla własnej sławy, ale z ufności w Bożą pomoc. Zwycięstwo nie uczyniło go hardym. Wręcz przeciwnie – patrząc na martwego przeciwnika, zdaje się widzieć w nim nie tylko wroga, ale drugiego człowieka, który zgubił drogę. 

Caravaggio, Dawid z głową Goliata ,
 1610. Galleria Borghese, Rzym.
detal

To spojrzenie uczy nas, że każda nasza walka – z lękiem, grzechem czy słabością – powinna kończyć się nie pychą, lecz pokornym dziękowaniem Bogu.

W tym obrazie ukryta jest prawda o Bożym Miłosierdziu. Dawid patrzy na Goliata z niezwykłą czułością. W jego wzroku nie ma nienawiści, jest za to żal nad kondycją człowieka. To przypomnienie, że Bóg nie raduje się ze zguby grzesznika, ale zawsze czeka na jego nawrócenie. Dawid wie, że tylko dzięki łasce to on stoi po stronie światła. To zaproszenie dla nas: czy potrafimy patrzeć na tych, którzy nas ranią, z taką samą cichą modlitwą o ich przemianę?

Prawdziwa siła nie płynie z oręża, ale z zaufania. Jak czytamy w Psalmie 51, który stał się modlitwą Dawida:


oją ofiarą, Boże, duch skruszony, nie gardzisz, Boże, sercem pokornym i zmiażdżonym”.



Niech ten obraz będzie dla nas lekcją. Nawet po największej bitwie, najważniejsze pozostaje to, co mamy w sercu – a tam, zamiast triumfalizmu, powinno gościć miłosierdzie. Bóg wybiera to, co słabe, by pokazać swoją moc. Pamiętaj o tym, gdy następnym razem staniesz przed swoim „Goliatem”.

Modlitwa o serce zwycięzcy

Panie Boże, który znasz każde moje zmaganie i każdą moją walkę,
proszę Cię dzisiaj o serce na wzór Dawida.
Daj mi siłę, bym nie lękał się moich „olbrzymów”,
ale spraw też, by każde moje zwycięstwo czyniło mnie bardziej pokornym.
Uchroń mnie przed pychą i chęcią odwetu na tych, którzy mnie ranią.
Naucz mnie patrzeć na innych Twoimi oczami – oczami pełnymi miłosierdzia,
które w upadku drugiego człowieka widzą wezwanie do modlitwy, a nie powód do pogardy.
Niech mój duch zawsze pozostanie skruszony, a serce wdzięczne za Twoją łaskę,
która jest moją jedyną i najprawdziwszą zbroją.
Amen.

A Ty? Czy patrząc na obraz Caravaggia, czujesz bardziej triumf Dawida, czy może porusza Cię ten niezwykły smutek w jego oczach? Podziel się swoją refleksją w komentarzu.

wtorek, 17 marca 2026

KIEDY ŚWIAT ODRZUCA BOGA, WRACAMY DO ŹRÓDŁA




ziś wielu z nas patrzy na świat z narastającym niepokojem. Widzimy upadek wartości, które budowały nasze człowieczeństwo, i bolesne odrzucenie Boga w przestrzeni publicznej. Czasami ten ciężar jest tak wielki, że brakuje nam sił, by głośno świadczyć o nadziei. Czujemy się jak w gęstym mroku.
W takich chwilach wracam do obrazu Caravaggia – „Święty Jan u źródła”.

"Św. Jan u źródła ” Caravaggio, 1608 r.

  Wiara w czasach ciemności
  Spójrzcie na tę scenę. To nie jest triumfalny święty z witraży. To młody człowiek, niemal przygnieciony otaczającą go czernią. Ten mrok na obrazie jest jak dzisiejszy świat – gęsty, nieprzenikniony, zdający się pochłaniać wszystko, co jasne.

  Ale Jan nie patrzy na mrok. Nie próbuje go rozproszyć własnymi siłami. On robi jedyną rzecz, która pozwala przetrwać: pochyla się nad Źródłem.
Ukojenie w intymności

  Gdy świat odrzuca sacrum, Bóg nie znika. On przenosi się głębiej – do sfery naszej intymności, tam, gdzie nikt nie ma dostępu. Woda, którą pije Jan, to czysta Prawda, która nie wysycha, nawet gdy cywilizacje upadają.

  Krzyż z trzciny, który trzyma, jest kruchy i pokorny. To wiara, która nie musi krzyczeć, by dawać oparcie.
  Jeśli nie masz sił, by nieść światło...
  Może dzisiaj nie musisz być "głosem wołającym na pustyni". Może dziś Twoim zadaniem jest po prostu być u źródła. Pozwól sobie na tę chwilę bezbronności. Ukojenie płynie z uświadomienia sobie, że Bóg jest obecny w tym, co ciche i ukryte.

Nawet jeśli świat zewnętrzny wydaje się pogrążać w chaosie, źródło wody żywej bije w Tobie. Pij z niego spokojnie. Twoje przetrwanie w wierze, Twoja cicha obecność przy Bogu, jest już zwycięstwem nad mrokiem.
..........................

 Czy Wy też czujecie, że dzisiejsza wiara musi zejść głębiej, stać się bardziej osobista, by przetrwać burzę?

 Oto  fragment z Pisma Świętego, który niesie głębokie ukojenie w obliczu lęku o świat i poczucia braku sił:

 
to zaś będzie pił wodę, którą Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki, lecz woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem wody wytryskującej ku życiu wiecznemu.” 
(J 4, 14)

sobota, 7 marca 2026

ZAUFANIE W OKU CYKLONU



dzie szukać pokoju, gdy świat drży w posadach?

Czasami, gdy otwieramy rano okno lub przeglądamy wiadomości, mamy wrażenie, że świat dokoła nas staje się coraz głośniejszy, bardziej nieprzewidywalny i pełen chaosu. Lęk o jutro potrafi wkraść się do serca niepostrzeżenie, odbierając nam radość z dzisiejszego dnia. Czy w takim świecie można jeszcze czuć się bezpiecznie?
Zaufanie Bogu w czasie pokoju jest naturalne, ale zaufanie Mu pośrodku burzy jest prawdziwym aktem odwagi. Często myślimy, że wiara powinna sprawić, iż trudności znikną. Tymczasem Bóg rzadko ucisza burzę natychmiast – On częściej ucisza nasze serce w samym jej środku.
Wyobraź sobie „oko cyklonu”. Choć wokół szaleje niszczycielski wiatr, w samym centrum panuje absolutna cisza. To jest właśnie obietnica, którą daje nam Jezus: „Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam. Nie tak jak daje świat, Ja wam daję”. Pokój świata zależy od okoliczności, pokój Boży zależy od Jego obecności.
Nie musisz dzisiaj rozumieć, dlaczego świat wygląda tak, jak wygląda. Nie musisz mieć odpowiedzi na wszystkie pytania. Wystarczy, że pozwolisz sobie na chwilę ciszy i powiesz: „Jezu, ufam Tobie. Nawet jeśli nie widzę drogi, wierzę, że Ty jesteś Drogą”.
Dziś, zamiast śledzić kolejny nagłówek pełen niepokoju, spójrz w niebo, odetchnij głęboko i przypomnij sobie, że Ten, który trzyma w dłoniach cały wszechświat, trzyma w nich także Twoje życie. Jesteś bezpieczna. Jesteś kochana(y). Nie jesteś w tym chaosie sam(a).

piątek, 6 marca 2026

ŚWIĘTOŚĆ UTKANA Z NIEPOKOJU



zęsto wydaje nam się, że świętość to nieustanna jasność i serce wolne od wahań. Tymczasem słowa Ojca Pio z 1917 roku rzucają na nasze ludzkie rozterki zupełnie inne światło. Ten „atleta wiary”, stygmatyk i mistyk, z rozbrajającą szczerością wyznaje, że jego rzeczywistość nie dorasta do pragnień.
Opisuje on stan, który tak dobrze znamy: moment, w którym mimo wielkiej miłości do Boga, byle drobiazg rzuca nas w „najciemniejszą noc ducha”. To niezwykle kojące – widzieć, że droga do nieba nie jest sterylną autostradą, ale ścieżką pełną „rumieńca wstydu” i myśli, które błąkają się tam, gdzie wcale ich nie chcemy.
Jeśli Ojciec Pio, czując ból niewierności i ciężar prób, potrafił trzymać się nadziei, to jest to obietnica dla każdego z nas. Nasza słabość nie jest wyrokiem, lecz przestrzenią, w której Bóg może nas ująć za rękę. Skoro on – w całym swoim lęku – został świętym, to i my w naszych codziennych zmaganiach nie jesteśmy skazani na potępienie, lecz wezwani do czułości wobec własnej niedoskonałości.

"Niejednokrotnie, nawet jeśli się o to nie staram, odczuwam gwałtowne pragnienie poświęcania każdej jednej chwili na okazywanie miłości Panu. Chciałbym, żeby mnie ujął mocno za rękę, chciałbym radośnie biec tą drogą, na której mnie postawił. Muszę jednak z bólem w sercu, ze wstydem w duszy i rumieńcem na twarzy, wyznać, że rzeczywistość nie odpowiada dokładnie moim pragnieniom.
Byle drobiazg wywołuje u mnie niepokój, wystarczy zapomnieć o Twoich zapewnieniach, a już wpadam w najciemniejszą noc ducha, która sprawia mi dniem i nocą najstraszniejsze męczarnie. O, Boże mój! Ojcze, jakże wielką karę ściągnąłem na siebie swymi dawniejszymi niewiernościami.
Chciałbym, żeby moje myśli krążyły jedynie wokół Jezusa, żeby moje serce zawsze dla Niego tylko biło, i wszystko to ciągle przyrzekam Jezusowi. Niestety, zauważam, że myśl moja błąka się nie wiadomo gdzie, albo lepiej pogrąża się w najcięższej próbie, której duch został poddany, podczas gdy serce obumiera w tych bólach".
Św. Ojciec Pio
(6 marca 1917 roku, do ojca Benedykta z San Marco in Lamis - Ep. I, s. 872)

poniedziałek, 9 lutego 2026

ŚWIATOWY DZIEŃ CHOREGO

 11 lutego obchodzimy ustanowiony przez papieża Jana Pawła II Światowy Dzień Chorego (ze względu na przypadające tego dnia wspomnienie Matki Bożej z Lourdes).


Historia objawień i kultu w Lourdes

Najświętszą Marię Pannę z Lourdes wspomina Kościół katolicki 11 lutego. Tego dnia 1858 roku, w cztery lata po ogłoszeniu przez Piusa IX dogmatu o Niepokalanym Poczęciu, Matka Boża ukazała się ubogiej pasterce Bernadecie Soubirous w Lourdes. Podczas osiemnastu objawień Maryja wzywała do modlitwy i pokuty. Nakazała, aby na miejscu objawień wybudowano kościół. Polecenie to zostało wypełnione przez miejscowego proboszcza i w 1875 r. odbyła się uroczysta konsekracja świątyni.



Św. Bernadeta Soubirous



Lourdes ogłosił 72. oficjalnie uznany cud – Włoszka Antonietta Raco uznana za cudownie uzdrowioną Ogłoszenie dotyczy kobiety, która cierpiała na ciężką chorobę neurologiczną, a jej stan przez lata się pogarszał. Podczas pielgrzymki do sanktuarium w Lourdes doznała Antonietta Raco nagłego uzdrowienia. 
  W 2010 roku rozpoczęto formalną procedurę, której celem było ustalenie, czy powrót do zdrowia był cudem w rozumieniu Kościoła katolickiego. Po 14 latach – w listopadzie 2024 roku – Międzynarodowy Komitet Medyczny w Lourdes orzekł, że uzdrowienie było „niespodziewane, całkowite, trwałe i niewytłumaczalne”. W związku z tym biskup Lourdes oficjalnie poinformował włoską diecezję o zakończeniu procedury. W kwietniu 2025 roku doszło do proklamacji 72. cudu w Lourdes.



(szczegóły tutaj)








itania do Matki Bożej z Lourdes




Kyrie eleison. Chryste eleison. Kyrie eleison.
Chryste, usłysz nas. Chryste, wysłuchaj nas.
Ojcze z nieba Boże, zmiłuj się nad nami.
Synu Odkupicielu świata Boże,
Duchu Święty Boże,
Święta Trójco jedyny Boże,

Najświętsza Panno w Lourdes objawiona, módl się za nami.
Najświętsza Panno pokutę zalecająca,
Najświętsza Panno, uzdrawiające źródło wskazująca,
Najświętsza Panno potwierdzająca Swe Niepokalane Poczęcie,
Niepokalana Córo Boga Ojca,
Niepokalana Matko Syna Bożego,
Niepokalana Oblubienico Ducha Świętego,
Niepokalana Świątynio Trójcy Przenajświętszej,
Niepokalane odzwierciedlenie Mądrości Bożej,
Niepokalana Jutrzenko sprawiedliwości,
Niepokalana Arko Przymierza,
Niepokalana Dziewico krusząca głowę węża piekielnego,
Niepokalana Królowo nieba i ziemi,
Niepokalana skarbnico łask Boskich,
Niepokalana drogo do Jezusa wiodąca,
Niepokalana Dziewico wolna od grzechu pierworodnego,
Niepokalana bramo niebios,
Niepokalana Gwiazdo morza,
Niepokalana Matko Kościoła świętego,
Niepokalane źródło wszelkich doskonałości,
Niepokalana przyczyno naszej radości,
Niepokalany wzorze wiary,
Niepokalane źródło Bożej miłości,
Niepokalany znaku naszego zbawienia,
Niepokalane światło Aniołów,
Niepokalana nauczycielko Apostołów,
Niepokalana chwało Proroków,
Niepokalana potęgo Męczenników,
Niepokalana opiekunko Wyznawców,
Niepokalany wzorze dziewiczej czystości,
Niepokalana radości ufających Tobie,
Niepokalana obrono grzeszników,
Niepokalana pogromicielko wszelkiego zła,

Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, przepuść nam, Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, wysłuchaj nas, Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami.

O Maryjo bez grzechu poczęta
Módl się za nami, którzy się do Ciebie uciekamy.

Módlmy się:
Matko Najświętsza słynąca w Lourdes wielkimi łaskami, przez dobroć,
jakiej dajesz tyle dowodów w tym wybranym miejscu, błagamy Cię pokornie, uproś nam wszystkie cnoty, aby nas uświęciły oraz wyjednaj nam zupełne zdrowie duszy i ciała i dopomóż, abyśmy go użyli na chwałę Boga, dla dobra bliźnich i zbawienia duszy.
Amen.

Lourdes ogłosił 72. oficjalnie uznany cud – Włoszka Antonietta Raco uznana za cudownie uzdrowioną Ogłoszenie dotyczy kobiety, która cierpiała na ciężką chorobę neurologiczną, a jej stan przez lata się pogarszał. Podczas pielgrzymki do sanktuarium w Lourdes doznała Antonietta Raco nagłego ozdrowienia. Zdaniem lekarzy nie ma ono racjonalnego wytłumaczenia. Poinformowała o tym agencja prasowa Ansa. Po 14 latach analiz Kościół uznał powrót do zdrowia za cud.

poniedziałek, 2 lutego 2026

OFIAROWANIE JEZUSA W ŚWIĄTYNI



Ofiarowanie Jezusa w Świątyni jest jednym z najgłębszych momentów Ewangelii, pełnym symboliki, spełnienie proroctwa i duchowego nauczania. W Kościele katolickim uroczystość ta obchodzona jest 2 lutego jako Święto Ofiarowania Pańskiego, znane również jako Święto Matki Bożej Gromnicznej.

To wydarzenie zaprasza nas do refleksji nad całkowitym oddaniem sie Bogu, duchowym oczyszczeniem i misją Chrystusa w świecie.

Poniżej zamieszczam cytat z Poematu Boga-Człowieka Marii Valtorty. Opisana w nim jest wizja autorki z momentu ofiarowania Pańskiego

" (...) 

aryja ofiarowuje Dziecko. Przebudziło się Ono i niewinnymi oczkami patrzy wokół Siebie i na kapłana. Spogląda zdumionym spojrzeniem niemowląt, mających niewiele dni. Kapłan bierze Je na ręce i podnosi, wyciągając w górę ramiona. Twarz ma zwróconą w stronę Miejsca Świętego. Stoi przy czymś w rodzaju ołtarza, umieszczonego na tych schodach. Obrzęd zakończył się. Dziecię wraca do Mamy, a kapłan odchodzi.

[por. Łk 2,25-35 ] Są tam ludzie, którzy przyglądają się z zaciekawieniem. Pośród nich toruje sobie z trudem drogę zgarbiony, wsparty na lasce starzec. Musi być bardzo stary. Myślę, że ma ponad osiemdziesiąt lat. Zbliża się do Maryi i prosi, żeby mu na chwilę podała Maleństwo. Maryja zgadza się z uśmiechem.

Symeon – o którym zawsze myślałam, że należał do klasy kapłanów – jest zwykłym wiernym, przynajmniej sądząc po szacie. Bierze Dziecko na ręce, całuje. Jezus uśmiecha się do niego Swoim niemowlęcym sposobem. Zdaje się obserwować go z zaciekawieniem, bo starzec śmieje się i równocześnie płacze. Jego łzy, wpływające pomiędzy zmarszczki, tworzą połyskliwy haft i perlą długą białą brodę, ku której Jezus wyciąga rączki. To Jezus, ale też maleńkie dziecko. Wszystko więc, co się przed Nim porusza, przyciąga Jego uwagę. Bardzo chce to chwycić, żeby lepiej zrozumieć, co to jest. Maryja i Józef uśmiechają się, a obecni podziwiają piękno Maleństwa.

Słyszę słowa świętego starca i widzę zaskoczone spojrzenie Józefa, wzruszenie Maryi oraz to, co się dzieje w małym tłumie. Jedni są zdumieni i poruszeni, w innych słowa starca wywołują wesołość. Do nich należą między innymi nadęci, brodaci mężczyźni, członkowie Sanhedrynu. Kiwają oni głowami i patrzą na Symeona z drwiącym współczuciem. Zapewne myślą, że mu się ze starości pomieszało w głowie.

Uśmiech Maryi gaśnie i twarz oblewa się większą bladością, kiedy Symeon przepowiada Jej cierpienie [por. Łk 2,34-35 ]. Chociaż Maryja wie, to jednak te słowa ranią Jej ducha. Staje więc bliżej Józefa, żeby dodać sobie otuchy. Tuli z miłością Dzieciątko do piersi i ze spragnioną duszą chłonie słowa Anny, [córki Fanuela]. Niewiasta ta lituje się nad Jej cierpieniem i zapowiada, że w godzinie boleści Przedwieczny złagodzi je nadprzyrodzoną mocą. Mówi:

«Niewiasto! Temu, który dał Zbawiciela Swemu ludowi, nie zabraknie mocy, by dać Ci Swego anioła i ukoić Twój płacz. Wielkim niewiastom w Izraelu nie zabrakło nigdy pomocy Pana, a Ty jesteś znacznie większa niż Judyta i Jael. Nasz Bóg da Ci serce z najszczerszego złota, żebyś mogła wytrwać w morzu boleści, przez co staniesz się największą Niewiastą pośród stworzeń: Matką. A Ty, Dziecię, wspomnij na mnie w godzinie Twej misji.»

I na tym widzenie ustaje.

(...)