Ofiarowanie Jezusa w Świątyni jest jednym z najgłębszych momentów Ewangelii, pełnym symboliki, spełnienie proroctwa i duchowego nauczania. W Kościele katolickim uroczystość ta obchodzona jest 2 lutego jako Święto Ofiarowania Pańskiego, znane również jako Święto Matki Bożej Gromnicznej.
To wydarzenie zaprasza nas do refleksji nad całkowitym oddaniem sie Bogu, duchowym oczyszczeniem i misją Chrystusa w świecie.
Poniżej zamieszczam cytat z Poematu Boga-Człowieka Marii Valtorty. Opisana w nim jest wizja autorki z momentu ofiarowania Pańskiego
" (...)
aryja
ofiarowuje Dziecko. Przebudziło się Ono i niewinnymi oczkami patrzy
wokół Siebie i na kapłana. Spogląda zdumionym spojrzeniem
niemowląt, mających niewiele dni. Kapłan bierze Je na ręce i
podnosi, wyciągając w górę ramiona. Twarz ma zwróconą w stronę
Miejsca Świętego. Stoi przy czymś w rodzaju ołtarza,
umieszczonego na tych schodach. Obrzęd zakończył się. Dziecię
wraca do Mamy, a kapłan odchodzi.[por. Łk 2,25-35 ] Są tam ludzie, którzy przyglądają się z zaciekawieniem. Pośród nich toruje sobie z trudem drogę zgarbiony, wsparty na lasce starzec. Musi być bardzo stary. Myślę, że ma ponad osiemdziesiąt lat. Zbliża się do Maryi i prosi, żeby mu na chwilę podała Maleństwo. Maryja zgadza się z uśmiechem.
Symeon – o którym zawsze myślałam, że należał do klasy kapłanów – jest zwykłym wiernym, przynajmniej sądząc po szacie. Bierze Dziecko na ręce, całuje. Jezus uśmiecha się do niego Swoim niemowlęcym sposobem. Zdaje się obserwować go z zaciekawieniem, bo starzec śmieje się i równocześnie płacze. Jego łzy, wpływające pomiędzy zmarszczki, tworzą połyskliwy haft i perlą długą białą brodę, ku której Jezus wyciąga rączki. To Jezus, ale też maleńkie dziecko. Wszystko więc, co się przed Nim porusza, przyciąga Jego uwagę. Bardzo chce to chwycić, żeby lepiej zrozumieć, co to jest. Maryja i Józef uśmiechają się, a obecni podziwiają piękno Maleństwa.
Słyszę słowa świętego starca i widzę zaskoczone spojrzenie Józefa, wzruszenie Maryi oraz to, co się dzieje w małym tłumie. Jedni są zdumieni i poruszeni, w innych słowa starca wywołują wesołość. Do nich należą między innymi nadęci, brodaci mężczyźni, członkowie Sanhedrynu. Kiwają oni głowami i patrzą na Symeona z drwiącym współczuciem. Zapewne myślą, że mu się ze starości pomieszało w głowie.
Uśmiech Maryi gaśnie i twarz oblewa się większą bladością, kiedy Symeon przepowiada Jej cierpienie [por. Łk 2,34-35 ]. Chociaż Maryja wie, to jednak te słowa ranią Jej ducha. Staje więc bliżej Józefa, żeby dodać sobie otuchy. Tuli z miłością Dzieciątko do piersi i ze spragnioną duszą chłonie słowa Anny, [córki Fanuela]. Niewiasta ta lituje się nad Jej cierpieniem i zapowiada, że w godzinie boleści Przedwieczny złagodzi je nadprzyrodzoną mocą. Mówi:
«Niewiasto! Temu, który dał Zbawiciela Swemu ludowi, nie zabraknie mocy, by dać Ci Swego anioła i ukoić Twój płacz. Wielkim niewiastom w Izraelu nie zabrakło nigdy pomocy Pana, a Ty jesteś znacznie większa niż Judyta i Jael. Nasz Bóg da Ci serce z najszczerszego złota, żebyś mogła wytrwać w morzu boleści, przez co staniesz się największą Niewiastą pośród stworzeń: Matką. A Ty, Dziecię, wspomnij na mnie w godzinie Twej misji.»
I na tym widzenie ustaje.
(...)


